Nie tylko American Psycho. Najlepsze filmy i seriale o psychopatach
Zło fascynuje nas od zawsze. Mroczna, nieodgadniona natura ludzkiego umysłu przyciąga przed ekrany miliony widzów, którzy z bezpiecznej perspektywy własnej kanapy chcą spojrzeć prosto w oczy potworom. Psychopaci - pozbawieni empatii, kalkulujący na zimno, często niezwykle inteligentni i niepokojąco czarujący - stali się jednymi z najbardziej ikonicznych bohaterów współczesnej popkultury.
Patrick Bateman z kultowego filmu „American Psycho” przetarł szlaki dla korporacyjnych, bezdusznych morderców, ukrywających swoje zbrodnie pod płaszczykiem drogich garniturów i rutyny dbania o cerę. Kino i telewizja mają nam jednak do zaoferowania o wiele więcej. Przed wami podróż przez najmroczniejsze zakamarki ludzkiej psychiki i dziesięć tytułów, które po mistrzowsku portretują zło w czystej postaci.
Od chłodnej kalkulacji po mroczną sztukę
Kino od dekad z powodzeniem eksploruje temat psychopatii, starając się pokazać nam, jak wygląda świat pozbawiony ludzkich uczuć. Choć „American Psycho” (pierwsza pozycja zestawienia) to absolutny fundament, w którym Christian Bale perfekcyjnie odegrał pustkę i narcyzm lat 80., to psychiatrzy często wskazują na zupełnie inny film jako ten najbardziej realistyczny. Mowa o arcydziele braci Coen - „To nie jest kraj dla starych ludzi”. Pojawiający się tam Anton Chigurh to uosobienie niepowstrzymanej siły. Nie odczuwa gniewu, współczucia ani żalu. Zabija z precyzją maszyny, a o życiu jego ofiar często decyduje rzut monetą. Zupełnie inne oblicze psychopaty pokazuje klasyczne „Milczenie owiec”. Dr Hannibal Lecter, w genialnej interpretacji Anthony'ego Hopkinsa, to drapieżnik intelektualny. Jest szarmancki, wybitnie wykształcony, a jednocześnie dający upust swoim kanibalistycznym żądzom w sposób niemal arystokratyczny.
Ale psychopatia nie ma tylko męskiej twarzy. Dowodzi tego rewelacyjna „Zaginiona dziewczyna” Davida Finchera. Główna bohaterka, Amy Dunne, to mistrzyni manipulacji. Jej chłód, zdolność do snucia wielopiętrowych intryg i całkowity brak moralnych oporów w dążeniu do celu (nawet jeśli tym celem jest zniszczenie życia własnego męża) sprawiają, że to jedna z najciekawszych i najbardziej przerażających postaci kobiecych w historii kina. Zestawienie filmowe zamyka szokujący „Dom, który zbudował Jack” w reżyserii Larsa von Triera. To brutalna wycieczka do umysłu seryjnego mordercy, który swoje makabryczne zbrodnie traktuje jako proces tworzenia najwybitniejszego dzieła sztuki. Reżyser bez znieczulenia pokazuje nam mechanizmy odczłowieczania i całkowity brak empatii bohatera, zmuszając widza do ciągłego odwracania wzroku.
Kiedy psychopata staje się naszym ulubieńcem
Seriale mają tę przewagę nad filmami, że pozwalają nam spędzić z bohaterem znacznie więcej czasu. Dzięki temu twórcy mogą budować relację między widzem a zbrodniarzem, co często prowadzi do moralnego dyskomfortu. Najlepszym przykładem takiego zabiegu jest kultowy „Dexter”. Główny bohater to pracujący dla policji analityk śladów krwi, który po godzinach staje się seryjnym mordercą zabijającym innych zbrodniarzy. Kibicujemy mu, rozumiemy jego „Kodeks”, a z czasem łapiemy się na tym, że trzymamy kciuki za potwora, aby nie dał się złapać. Podobny, choć o wiele bardziej współczesny mechanizm zastosowano w hitowym serialu Netflixa - „Ty” (You) (7). Joe Goldberg na pierwszy rzut oka przypomina bohatera komedii romantycznej: oczytany, wrażliwy, uroczy księgarz. Szybko jednak okazuje się wyrachowanym stalkerem i mordercą, który swoje obsesje tłumaczy „prawdziwą miłością”. To przerażająco trafny komentarz do tego, jak łatwo dać się zwieść pozorom.
Jeśli jednak szukamy produkcji, która najgłębiej analizuje same korzenie seryjnych morderstw, nie możemy pominąć wybitnego „Mindhuntera”. Ten serial nie skupia się na jednym fikcyjnym zabójcy, ale opowiada prawdziwą historię powstania profilowania kryminalnego w FBI. Zobaczymy w nim przerażająco wierne i mrożące krew w żyłach portrety prawdziwych psychopatów, na czele ze słynnym Edem Kemperem. Telewizyjnym arcydziełem estetycznym jest również serialowy „Hannibal” z Madsem Mikkelsenem. Twórcy skupili się na toksycznej, manipulacyjnej relacji psychopaty z agentem FBI, Willem Grahamem, tworząc hipnotyzujące widowisko, w którym zbrodnia jest dosłownie podana na talerzu. Listę zamyka brytyjsko-irlandzki „Upadek” (The Fall). Paul Spector to kochający ojciec, mąż i terapeuta, który pod osłoną nocy staje się bezlitosnym dusicielem. Serial genialnie pokazuje, jak perfekcyjnie psychopaci potrafią wtapiać się w społeczeństwo i funkcjonować tuż obok nas.
Lustro naszych lęków. Dlaczego tak bardzo pociągają nas potwory?
Można by zadać sobie pytanie: dlaczego właściwie tak chętnie oglądamy produkcje o ludziach, którzy w prawdziwym życiu wywołaliby w nas paraliżujący strach? Odpowiedź kryje się głęboko w naszej własnej psychice. Psychologowie ewolucyjni twierdzą, że mamy wrodzoną potrzebę obserwowania drapieżników. Poznając ich sposób myślenia i mechanizmy działania, podświadomie czujemy, że uczymy się unikać zagrożenia w prawdziwym świecie. Ekran telewizora czy kina stanowi dla nas bezpieczną szybę terrarium, bo możemy przyjrzeć się najgroźniejszej bestii, wiedząc, że nas nie ukąsi.
Istnieje też drugi, znacznie bardziej fascynujący powód tej popularności. Psychopaci na ekranie są uosobieniem absolutnej wolności od społecznych więzów, zasad moralnych i paraliżującego poczucia winy, z którym my zmagamy się na co dzień. Robią to, na co mają ochotę, nie przejmując się konsekwencjami ani opinią innych. Choć ich czyny są jednoznacznie złe i potworne, to ich „maska normalności” i pewność siebie wydają nam się w pewien perwersyjny sposób pociągające. To nasze „cienie” i odzwierciedlenie najmroczniejszych, tłumionych instynktów, których jako cywilizowane społeczeństwo nigdy byśmy nie zrealizowali. Twórcy filmowi doskonale zdają sobie sprawę z tego mechanizmu i cynicznie go wykorzystują, zmuszając nas do polubienia zbrodniarza, a następnie pozostawiając nas z ogromnym poczuciem moralnego kaca.
Podsumowanie
Podsumowując, kino i telewizja znalazły w psychopatach idealnych antybohaterów naszych czasów. Niezależnie od tego, czy mówimy o chłodnych mordercach z takich filmów jak „To nie jest kraj dla starych ludzi” i „Zaginiona dziewczyna”, czy też o uwodzicielskich potworach z seriali takich jak „Dexter” i „Ty”, jedno pozostaje niezmienne. Opowieści te to nie tylko krwawa rozrywka. To przede wszystkim fascynujące, choć przerażające, studium ludzkiej natury. Produkcje te uświadamiają nam, że zło nie zawsze kryje się w ciemnym zaułku pod postacią szkaradnego potwora. Najczęściej ma ludzką twarz, nosi świetnie skrojony garnitur, uśmiecha się do nas w windzie i... potrafi być naprawdę świetnym sąsiadem. I to jest w tym wszystkim najbardziej przerażające.
Przeczytaj również
Komentarze (3)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych