Timothee Chalament czy Tom Holland? Która aktorska twarz młodego pokolenia radzi sobie lepiej?

Timothee Chalament czy Tom Holland? Która aktorska twarz młodego pokolenia radzi sobie lepiej?

Kajetan Węsierski | Dzisiaj, 14:00

W pewnym momencie każda generacja kina dostaje kilka twarzy, które zaczynają pojawiać się wszędzie - w blockbusterach, ambitniejszych projektach, na galach i w rankingach najgłośniejszych nazwisk dekady. Nie chodzi już tylko o popularność czy rozpoznawalność, ale o wrażenie, że patrzymy na aktorów, którzy będą nadawać ton współczesnemu mainstreamowi przez najbliższe lata.

W tym gronie bardzo często wracają dwa nazwiska - Timothee Chalamet i Tom Holland. Obaj są młodzi, obaj mają za sobą wielkie role i obaj zdążyli wyjść poza łatkę „obiecujących”. A jednak każdy z nich zbudował swoją pozycję zupełnie inaczej. I właśnie dlatego to zestawienie wydaje się tak ciekawe, bo nie chodzi tu tylko o to, kto jest bardziej znany, ale kto lepiej wykorzystuje swój moment.

Dalsza część tekstu pod wideo

Timothee

Timothee Chalamet od początku swojej większej kariery sprawiał wrażenie aktora, który bardzo świadomie wybiera kierunek. Wszedł do kina jako ktoś, kto od razu próbował budować sobie pozycję przez role z charakterem, wrażliwością i wyraźnym ciężarem emocjonalnym. Nawet gdy zaczął trafiać do coraz większych produkcji, nie zgubił tego wrażenia, że najpierw interesuje go konkretna postać, a dopiero potem skala projektu.

Dużą siłą Chalameta jest to, że potrafi być jednocześnie bardzo „autorski” i bardzo mainstreamowy. Z jednej strony ma na koncie kino bardziej kameralne, z drugiej wszedł do wielkich marek bez utraty własnej tożsamości. Nie rozmył się w blockbusterach, tylko raczej wciągnął je trochę w swoją stronę. Dzięki temu nawet gdy gra w filmie, który z definicji ma być ogromnym widowiskiem, nadal czuć, że oglądamy aktora z konkretnym ekranowym stylem.

Najciekawsze jest chyba to, że u niego popularność nie wygląda jak przypadek ani jak jednosezonowa fala zachwytu. Chalamet sprawia wrażenie kogoś, kto bardzo dobrze rozumie, jak budować karierę długodystansowo. Nie opiera się wyłącznie na jednej marce, nie zamyka się w jednym typie ról i nie daje się tak łatwo sprowadzić do prostego wizerunku.

Holland

Tom Holland wszedł do szerokiej świadomości zupełnie inną drogą. W jego przypadku ogromną rolę odegrał od razu wielki franchise’owy ciężar, bo Spider-Man nie jest przecież rolą, obok której da się przejść spokojnie. Bardzo łatwo było wyobrazić sobie scenariusz, w którym aktor na lata zostaje zamknięty w jednym wizerunku. Tymczasem Holland dość szybko pokazał, że nie chce być wyłącznie sympatycznym chłopakiem od jednej maski i jednego typu energii.

Jego największym atutem pozostaje naturalność. Holland ma w sobie coś, co bardzo dobrze działa na ekranie - lekkość, wiarygodność i tempo, które sprawia, że nawet bardziej emocjonalne sceny nie wydają się przesadzone. To nie jest aktor opierający wszystko na wielkich gestach czy demonstracyjnym „patrzcie, jaki jestem poważny”. Raczej ktoś, kto najlepiej wypada wtedy, gdy gra “blisko” bohatera.

Największe pytanie przy Hollandzie dotyczy chyba tego, jak szeroko jeszcze rozepnie swoją karierę poza największą marką, z którą wszyscy go kojarzą. Bo talent ma wyraźny, ekranową charyzmę też, ale w jego przypadku wciąż czeka się na jeszcze kilka ról, które mocniej odetną go od Spider-Mana i pokażą pełnię możliwości.

Podsumujmy

Jeden sprawia wrażenie aktora, który już bardzo świadomie ustawia się w długim biegu i kolejnymi rolami buduje coraz mocniejszą pozycję w różnych rejonach kina. Drugi wciąż ma za sobą gigantyczny popkulturowy atut, ale jednocześnie stoi w ciekawym momencie, bo nadal może bardzo wyraźnie poszerzyć sposób, w jaki widzowie będą go odbierać. Nie chodzi więc o to, kto jest dziś wyżej, ale kto lepiej rozegra najbliższe lata.

Bo przyszłość wcale nie musi należeć do tego, kto obecnie ma bardziej imponujące portfolio. Czasem jeden dobrze wybrany projekt potrafi wszystko przestawić i nagle zmienić całą narrację wokół aktora. Dlatego na koniec naprawdę jestem ciekaw jednego - dla kogo Wy widzicie lepszą przyszłość? Chalamet, który już teraz wygląda jak bardzo świadomie budowana gwiazda dużego formatu, czy Holland, który wciąż może jeszcze mocno zaskoczyć?

Kajetan Węsierski Strona autora
Gry są z nim od zawsze! Z racji młodego wieku, dojrzewał, gdy zdążyły już zalać rynek. Poszło więc naturalnie z masą gatunków, a dziś najlepiej bawi się w FIFIE, produkcjach pełnych akcji oraz przygód, a także dziełach na bazie anime i komiksów Marvela. Najlepsza gra? Minecraft. No i Pajączek od Insomniac Games.
cropper