God of War: Ragnarok - epopeja czy rozczarowanie

God of War: Ragnarok - epopeja czy rozczarowanie

Krzysztof Grabarczyk | Dzisiaj, 12:00

God of War: Ragnarok szturmem podbił media oraz graczy, nie brakło głosów lekkiego zawodu. W czym tkwił problem? Być może w bezpiecznym podejściu do tematu, autorskiej reintepretacji nordyckiej mitologii? Santa Monica Studio doskonale zdają sobie sprawę z rozmachu tej wielkiej serii. W końcu upchnięto stos mitycznej treści w raptem dwóch odsłonach cyklu. Dodajmy jednak, że znacznie wydłużonych jak na standardy marki.

God of War: Ragnarok idzie jednak tropem zagłady, choć nie od początku. Opowieść rozpoczyna się w czasie jakby wiecznej zimy, co z kolei pozostaje w zgodzie z mityczną inicjacją Ragnaroku, choć saga podaje to zgoła inaczej. Po prawdzie, to cały ciąg przyczynowo-skutkowy. Rozpoczynał się od wizji, obaw i strachu. Już w pierwszym God of War, z 2018 roku, przedstawiono Asów jako obsesyjnie obawiających się owej przepowiedni. 

Dalsza część tekstu pod wideo

Mogliśmy się z nią zapoznać za pośrednictwem odnajdywanych ołtarzy Jotunów. Wizja twórców stawia w pierwszej kolejności trudną, skomplikowaną relację na stopie ojcowskiej. Historia przenosi się na znacznie bardziej szersze pole manewru, stawiając na obecny w nordyckiej mitologii pierwiastek anihilacji. Tym jest właśnie Ragnarok, bitwą w obliczu kresu dotychczasowej rzeczywistości. Uważam, że nastąpiła analogiczna sytuacja rodem z lat 2005-2007. Kiedy dość "kameralny" charakter pierwszego God of War stał się pretekstem do wywołania prawdziwej burzy w części drugiej, a raczej wiecznej zimy. 

Bóg Północy

undefined

Kurz po głośnej premierze God of War: Ragnarok już dawno opadł. Nie wszystkim do gustu przypadły sekcje, w których toczymy rozgrywkę Atreusem. Pachnie to analogią w stronę kultowego już The Last of Us, gdzie miejscami wcielaliśmy się w skórę Ellie. W trakcie wędrówki Kratosa i jego syna, miewałem nieodparte wrażenie, że Ragnarok, o który przecież zrodził się cały ten zamęt w historii odgrywa bardziej rolę tła. Pojawiają się nowi, poważni gracze, nie brakuje grze epickości i mocarnych starć. Cieszy mnie, że udało się godnie zastąpić słynne z pierwowzoru Walkirie. Starcia z nimi były doprawdy wymagające, zwłaszcza jeśli zdecydowaliśmy się wybrać poziom Boga Wojny. To już wyzwanie dla najwytrwalszych graczy. God of War: Ragnarok wydaje się nieco bardziej "korytarzowy". Być może to z powodu większej ilości światów, jakie przychodzi nam zwiedzić. Każdy z nich jest na swój sposób urokliwy, choć ciężko tutaj o rozmach, jaki odczuwaliśmy płynąc przez słynne już Jezioro Dziewięciu. 

God of War: Ragnarok wciąż dominuje wykonaniem technicznym. Pierwszy raz gra tejże serii debiutowała jednocześnie na aktualnej oraz poprzedniej generacji. Wielu graczy martwiło się o jakość produkcji. W końcu jej rodowód należał do PlayStation 4, a studio nie pisało nowego silnika graficznego. Wykonanie produktu końcowego ukontentowało wszystkich. Ragnarok robi piorunujące wrażenie na odbiorcy. Tutaj jednak zdecydowanie rekomenduję zabawę na konsolach PS5, ze szczególnym wskazaniem na model Pro (niedawno udostępniono aktualizację wspierającą działanie gry na wzmocnionej wersji sprzętu). Ragnarok zachowuje jednak tradycję co do reżyserów - w poprzednich latach daną grę reżyserowało inne nazwisko. Nie inaczej było tym razem. Cory Barlog przekazał wodze Ericowi Williamsowi. Wierzył w jego talent do zarządzania dużym zespołem. Wtrącę teraz kwestię crunchu. Nie da się tego uniknąć przy tak grach tej skali. W grę wchodzą masywne budżety uruchomione na potrzebę produkcji. 

Lider jakości

undefined

Złożoność i kompleksowość gry czynią z niej angażujące doświadczenie. Uprzedzam jednak, że nie warto zaczynać tej historii, by wrócić do niej po jakimś czasie. Sam się na tym złapałem. Scenarzyści nie ustrzegli się fragmentów nie tyle nudnych, co nazbyt spokojnych. Przez co miałem wrażenie obcowania nie z sequelem, a...uzupełnieniem, dodaniem ostatniego skrawka opowieści. Trudno było oczekiwać gigantycznych zmian. Zachowano wszystko z czego słynie oryginał. Całość może prezentuje się dość zachowawczo,  co wynika z faktu wykorzystania identycznych, systemowych fundamentów. Na pierwszy plan nadal wysuwają się Kratos z Atreusem. Stąd padają określenia, że tytuł opiewa na bycie większym DLC za kompletną cenę. Wielu obawiało się kompromisu na drodze jakości. Cykl od początku przyzwyczaił nas do topowej oprawy, na czele z wieńczącym grecki życiorys Kratosa, God of War III. Marka wróciła po kilkuletniej absencji, gdy zjadacze popkultury na dobre rozsmakowali się w nordyckich mitach. 

God of War: Ragnarok jest bardzo dobrą grą. Nie odczuwałem przy niej może takiego powiewu świeżości jak w przypadku poprzedzającej odsłony, lecz historia Kratosa, Atreusa i gniewnych bóstw nordyckiego panteonu doczekała się ciekawego rozwinięcia. Zamiana reżyserów nie wpłynęła negatywnie na projekt. Cory Barlog przekazał grę w dobre ręce. Rozwój relacji ojca z synem wciąż pozostawała ważnym ogniwem, lecz w Ragnarok bardziej ujął mnie sposób przedstawienia Thora i Odyna. Głównie dlatego oczekiwałem premiery gry pod koniec 2022 roku. O Thorze i Odynie słyszeliśmy w pierwszej grze dzięki fascynującym opowieściom Mimira, ściętej ale wciąż mądrej głowy. Tamta historia, choć miała bardziej osobisty charakter, opierała się na przepowiedni Ragnaroku. W sequelu jej bohaterowie wydają się być częścią narracji, nie zaś jej motywem przewodnim. Czy to jednak przekreśla tytuł do miana jednego z największych hitów w katalogu PlayStation? Po prawie czterech latach to nadal soczyste doświadczenie, choć nic może się równać z pojedynkowaniem się z Królową Walkirii w pierwszej grze. Absolutne mistrzostwo.  

Interesuje Cię ten tytuł? Sprawdź nasz poradnik do God of War: Ragnarok.

Krzysztof Grabarczyk Strona autora
Weteran ze starej szkoły grania, zapalony samouk, entuzjasta retro. Pasjonat sportów siłowych, grozy lat 80., kultury gier wideo. Pisać zaczął od małego, gdy tylko udało mu się dotrwać do napisów końcowych Resident Evil 2. Na PPE dostarcza weekendowej lektury, czasem strzeli recenzję, a ostatnio zasmakował w poradnikach. Lubi zaskakiwać.
cropper