Kinowe premiery kolejnych miesięcy, na które czekam najbardziej. Zapowiada się dobrze!
Starczy właściwie kilka rzutów oka na kalendarz premier, żeby poczuć, że najbliższe miesiące w kinie mogą być naprawdę udane. Gargantuiczne widowiska mieszają się z bardziej kameralnymi projektami, głośne marki wracają obok nowych pomysłów, a między tym wszystkim czai się kilka tytułów, które już teraz wyglądają jak kandydaci do dłuższych dyskusji po seansie.
I ja bardzo lubię te momenty - kiedy nie czeka się na jeden film, ale na całą serię premier, z których każda niesie trochę inną obietnicę. Raz chodzi o czyste widowisko, innym razem o nazwisko reżysera albo materiał, który już na etapie zapowiedzi wydaje się mieć w sobie coś więcej. Dla każdego, coś dobrego. A patrząc na to, co nadchodzi, naprawdę mam poczucie, że będzie na co chodzić do kina. Oto więc osiem premier, na które do końca 2026 czekam najbardziej!
Michael
Biograficzne kino muzyczne ma swoje pułapki, ale w tym przypadku skala projektu od początku sugeruje coś godnego czekania. Michael ma wejść do kin 24 kwietnia i już sam temat sprawia, że trudno przejść obok tej premiery obojętnie. Historia jednej z największych ikon popkultury zawsze będzie obciążona gigantycznymi oczekiwaniami, ale miałem w swoim życiu okres mocnego zamiłowania do muzyki “Króla Pop”, więc dla mnie pozycja obowiązkowa.
The Mandalorian and Grogu
Gwiezdne Wojny wracają na duży ekran 22 maja i zrobią to z bohaterami, którzy dla wielu widzów stali się twarzą współczesnego Star Wars. Sam fakt, że Lucasfilm postanowił przenieść tę historię z serialowego formatu do kina, mówi sporo o skali ambicji. To może być jedno z tych widowisk, które działają zarówno na fanów marki, jak i na tych, którzy po prostu chcą dobrze zrobionej przygodowej superprodukcji. Nadzieje są spore.
Toy Story 5
Powroty do tak wielkich animowanych marek zawsze budzą jednocześnie ekscytację i ostrożność, ale trudno udawać, że Toy Story 5 nie należy do najważniejszych premier drugiej połowy roku. Film ma trafić do kin 19 czerwca, a Pixar wielokrotnie pokazywał, że potrafi wracać do znanych bohaterów z pomysłem. Zresztą - wystarczy przypomnieć sobie debiut wyśmienitego Toy Story 4.
Supergirl
DC będzie chciało udowodnić, że nowy etap ich filmowego uniwersum nie kończy się na jednym mocnym otwarciu. Supergirl ma zadebiutować za kilka miesięcy i już teraz zapowiada się jako projekt ważny nie tylko sam w sobie, ale też dla większego planu całego DCU. To właśnie takie filmy często pokazują, czy nowa wizja naprawdę ma fundamenty, czy działa tylko na poziomie pojedynczych zapowiedzi. Spory ciężar - ale kto ma go dźwignąć, jak nie James Gunn?
The Odyssey
Christopher Nolan wraca i to właściwie wystarcza, by automatycznie umieścić film bardzo wysoko na liście najbardziej wyczekiwanych premier. The Odyssey już teraz ma wokół siebie aurę dużego wydarzenia - nie tylko przez nazwisko reżysera, ale też przez rozmach samej produkcji. A jeśli i to nie jest dla Was wystarczające, to spójrzcie sobie na obsadę aktorską. Absurdalnie gwiazdorska!
Spider-Man: Brand New Day
Wszystko wskazuje na to, że będzie to jedna z największych premier całego roku. Po No Way Home seria weszła na poziom popkulturowego zjawiska, więc każda kolejna odsłona automatycznie staje się wydarzeniem. Dodatkowo nowy film ma otwierać kolejny etap historii tej wersji Spider-Mana, co tylko podnosi stawkę. Wiem, że jest wielu “przeciwników” Toma Hollanda jako Petera Parkera, ale ja to kupuję.
Dune: Part Three
Kurczę, jakby się tak zastanowić, to chyba trudno o bardziej „kinową” premierę końcówki roku (może poza kolejną, którą tu przedstawię). Po dwóch poprzednich częściach wiadomo już, że to projekt budowany z ogromną konsekwencją i rozmachem. Trzecia odsłona ma zamknąć trylogię o Paulu Atrydzie, a to sprawia, że oczekiwania są gigantyczne. Zresztą, pewnie nawet to określenie jest niewystarczające…
Avengers: Doomsday
W ostatnich tygodniach roku do kin ma wejść również Avengers: Doomsday, czyli film, który dla Marvela ma znaczenie znacznie większe niż zwykła kolejna premiera. Powrót braci Russo, wielka skala wydarzenia i sam tytuł jasno sugerują, że studio szykuje coś w rodzaju nowego punktu ciężkości dla całego MCU. Umówmy się - jeśli chodzi o obecny stan uniwersum, Avengersi mogą albo się odbić, albo to pogłębić. Czekacie?
Przeczytaj również
Komentarze (0)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych