Sea of Thieves - okręt Rare, który jeszcze nie zatonął?
Rare, jedno z najdłużej aktywnych studiów deweloperskich Wielkiej Brytanii swoją przygodę zaczynało od gier dedykowanych m.in. ZX Spectrum. Firmę założoną w 1985 roku przez Braci Stamperów rozsławiła współpraca z Nintendo w latach 90. Zespół dostarczył niezapomniany cykl Donkey Kong Country, Perfect Dark, Banjo-Kazooie czy Star Fox Adventures. Po latach studio przeszło na stronę Microsoftu zasilając bibliotekę konsol Xbox, by finalnie skupić się na projekcie, który wystarczył na długie lata i znajduje się w ciągłym rozwoju. Marzeniem członków studia było zaoferowanie gry, w której użytkownicy codziennie napiszą nowe przygody i stworzą silną społeczność. Tak powstało Sea of Thieves i nie zanosi się, aby ten okręt w bliższej przyszłości trafił na dno.
Po latach niepowodzeń w branży gier, w tym odejściu Stamperów ze studia, zarządcy Rare zadali sobie pytanie: jaka jest przyszłość zespołu i jaką marką powinniśmy teraz stworzyć? Nikt nie myślał o kolejnym remake'u, niespecjalnie zapatrywano się w kreację platformówki bądź gry akcji. Ambicje wypłynęły na szeroką wodę, choć musicie wiedzieć, że Sea of Thieves w chwili rozpoczęcia prototypu nie było grą o piratach. "Zaczęło się od koncepcji na grę multiplayer, w której gracze tworzą prawdziwe widowisko" - wyznał Gregg Mayles, pracujący w Rare od 1989 roku. Demo gry o roboczej nazwie Athena uformowano w pół roku, następnie zaproszono samego Phila Spencera do biura i zaprezentowano wizję gry, która z biegiem lat stworzy silną, wierną marce społeczność. "To główne nowe IP dla Micosoftu oraz Rare" - głosił Craig Duncan, szef angielskiego studia.
Sea of Thieves początkowo spotkało się z mieszanym odbiorem, lecz jak w większości gier skupionych na sieciowej rozgrywce i regularnym uzupełnianiu zawartości, na lepsze efekty należało jeszcze zaczekać. Wraz z zakupem subskrypcji Xbox Game Pass, Microsoft dawał aż 14-dniowy trial Sea of Thieves, aby przyciągnąć uwagę nowych graczy. Sea of Thieves jest gra, z której w licznych aspektach bije klasyczne Rare, począwszy od stylistyki na zakulisowych ciekawostkach kończąc. Głosy dla postaci niezależnych należą do pracowników studia, nie zatrudniono w tym celu żadnych aktorów. Jak przyznał Joe Neate, główny producent gry, poczuł się jak w czasach, gdy firma tworzyła trylogię Donkey Kong Country dla konsoli Super Nintendo.
Okręt płynie

"Ostatecznie, chcieliśmy skupić się na na pirackiej przygodzie, na poczuciu brania udziału w wielkiej podróży i odkrywaniu" - tłumaczył Neate. Trudno się nie zgodzić, Sea of Thieves oferuje potężny świat, choć nie jest grą tak poważną jak Assassin's Creed IV: Black Flag czy Skull and Bones, uderza w mniej dramatyczny ton. Deweloperzy chcieli, abyśmy traktowali ten tytuł jak zabawę, jak możliwość przebrania się w strój pirata i zabawę z przypadkowymi graczami, aby wspólnie tworzyć angażujące batalie. Wiele osób bardzo często zwyczajnie obserwuje zmagania innych, bo na Sea of Thieves dobrze się patrzy, pomimo faktu, że gra ma już kilka ładnych lat na karku. Nikt nie chciał tworzyć gry historycznie wiernej pirackim dziejom, chodziło o stylistykę, o podstawę do nieskrępowanej rozgrywki i zwiedzania świata, w którym zagrożeniem są szkielety jedzące bananany, czyli misz-masz parodii, czysty fun. W tej kwestii Sea of Thieves jak najbardziej przypomina grę z rodowodem dawnego Rare.
Ten świat jest czystą definicją gry wideo. Sea of Thieves nie uderza nawałnicą informacji o świecie, pozwala na jego samodzielne odkrywanie, na wielką przygodę w towarzystwie innych graczy. Deweloperzy eksperymentowali z przeróżnymi settingami. Miały być dinozaury, a nawet wampiry, jednak chciano uzyskać efekt "najłagodniejszej" gry multiplayer dostępnej na rynku. Stąd padło na piratów. Brak narracyjnego ciągu umożliwił lepszą immersję ze światem, skupienie na możliwościach wynikających z rozgrywki, nie z powodu prezentowanej historii. Twórców zainspirowała gra The Legend of Zelda: The Wind Waker, która wsławiła się brakiem ekranów ładowania i do dzisiaj robi imponujące wrażenie (dostępna na Wii U w odświeżonej edycji i Switch 2 w ramach odpłatnej emulacji).
Więcej piractwa

Sea of Thieves trafiło również na PlayStation 5 i odniosło spory sukces jak na grę sieciową. Do momentu pojawienia się gry, Rare ogłosiło, że w tytuł zagrało 30 milionów graczy, co należy uznać za niebywały sukces. Aktualnie liczby te systematycznie rosną, do tego studio skupia się na nieustannym rozwoju gry. Phil Spencer dał temu projektowi zielone światło i gdyby odmówił, gdyby decydenci Microsoftu nie zgodzili się na produkcję Sea of Thieves, studio Rare czekałyby trudne czasy. W przeciągu kilku lat udało się zbudować mocną markę, z ugruntowaną pozycją na rynku, a kolejne lata będą przypływem nowych graczy chcących bawić się w piratów. Ten okręt jeszcze długo nie zatonie, w dobie obfitych zysków z gier online - Rare wybrało właściwy kierunek, nawet jeśli porzucili kreację mocnych doświadczeń dla pojedynczego odbiorcy.
Przeczytaj również
Komentarze (1)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych