PlayStation 5 kontroler DualSense

To mój "czarny koń" 2026! Sony ma asa w rękawie 

Kajetan Węsierski | Dzisiaj, 21:30

Nie wszystkie gry przyciągają uwagę wielkimi zwiastunami i głośnymi kampaniami marketingowymi. Czasem wystarczy kilka fragmentów rozgrywki, krótka zapowiedź albo po prostu dobre przeczucie, by uznać, że mamy do czynienia z czymś wyjątkowym. Właśnie takie tytuły najczęściej okazują się największymi niespodziankami danego roku.

Patrząc na plany Sony na najbliższe miesiące, trudno nie odnieść wrażenia, że gdzieś w cieniu dużych premier kryje się projekt, który może zaskoczyć naprawdę wielu graczy. Nie jest to produkcja, o której mówi się najgłośniej, ale wszystko wskazuje na to, że może stać się jednym z najciekawszych punktów 2026 roku.

Dalsza część tekstu pod wideo

Ku duchom! 

Dla mnie takim „czarnym koniem” nadchodzącego roku jest Kena: Scars of Kosmora. Kontynuacja produkcji, która kilka lat temu zaskoczyła swoją atmosferą i podejściem do opowieści, wraca w znacznie większej skali. Wszystko wskazuje na to, że twórcy nie chcą jedynie powtórzyć poprzedniego sukcesu, lecz spróbować rozwinąć niemal każdy element pierwowzoru.

Na ten moment wiadomo, że gra ponownie zabierze nas do świata pełnego duchów, zapomnianych ruin i tajemniczych istot, ale tym razem stawka ma być wyższa. Kosmora ma stanowić zupełnie nowy region, z własną historią i mitologią, a eksploracja ma odgrywać jeszcze większą rolę niż wcześniej. Twórcy zapowiadają bardziej rozbudowane lokacje, większą swobodę poruszania się oraz nowe mechaniki związane z towarzyszami bohaterki.

Zmiany obejmą także system walki, który według zapowiedzi ma stać się bardziej dynamiczny i taktyczny. Pojawią się nowe zdolności, przeciwnicy oraz wyzwania środowiskowe, które będą wymagały nie tylko refleksu, ale też umiejętnego wykorzystania zdobytych mocy. Jednocześnie twórcy podkreślają, że kluczowym elementem pozostanie narracja - opowieść o stracie, odkupieniu i relacji z duchowym światem.

Czemu czekam?

Pierwsza część była dla mnie jednym z największych zaskoczeń swojego roku. Z pozoru kameralna przygodówka okazała się doświadczeniem pełnym emocji, które potrafiło zatrzymać na dłużej niż wiele większych produkcji. Klimat, muzyka i tempo opowieści sprawiały, że trudno było oderwać się od ekranu.

Ogromne wrażenie zrobiła na mnie także estetyka świata. Każda lokacja wydawała się przemyślana, a styl graficzny - choć momentami przypominał animację - nie odbierał powagi poruszanym tematom. To była jedna z tych gier, które potrafiły opowiadać historię nie tylko dialogami, ale też przestrzenią.

Nie bez znaczenia była też sama rozgrywka. Prosty na pierwszy rzut oka system walki z czasem odkrywał kolejne warstwy, a rozwijanie umiejętności bohaterki dawało satysfakcję bez uczucia przytłoczenia. To balans, którego w wielu współczesnych grach po prostu brakuje. I zaraz możemy go dostać ponownie, ale na odpowiednich sterydach. 

Dlatego właśnie na kontynuację czekam z taką ciekawością. Jeśli twórcom uda się zachować ducha oryginału, a jednocześnie rozwinąć jego najważniejsze elementy, możemy dostać produkcję, która nie tylko spełni oczekiwania fanów, ale też przyciągnie zupełnie nowych graczy.

Oczekiwania są spore! 

Kontynuacje gier, które zaskoczyły swoją pierwszą odsłoną, zawsze niosą ze sobą spore oczekiwania. W przypadku Kena: Scars of Kosmora nadzieje są tym większe, że pierwowzór udowodnił, jak wiele można osiągnąć bez gigantycznego budżetu i marketingowego hałasu. Jeśli twórcy rzeczywiście rozwiną pomysły z pierwszej części, a nie tylko je powtórzą, może to być jedna z najciekawszych przygodowych premier nadchodzącego roku.

Pozostaje więc uzbroić się w cierpliwość i obserwować kolejne informacje. Takie projekty często zyskują najwięcej, gdy dojrzewają w ciszy, z dala od nadmiernych oczekiwań. A jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, „czarny koń” 2026 roku może okazać się jednym z tych tytułów, o których mówi się jeszcze długo po napisach końcowych.

Kajetan Węsierski Strona autora
Gry są z nim od zawsze! Z racji młodego wieku, dojrzewał, gdy zdążyły już zalać rynek. Poszło więc naturalnie z masą gatunków, a dziś najlepiej bawi się w FIFIE, produkcjach pełnych akcji oraz przygód, a także dziełach na bazie anime i komiksów Marvela. Najlepsza gra? Minecraft. No i Pajączek od Insomniac Games.
cropper