Burnout: Revenge

Burnout: Revenge po latach. Czy to nadal jedne z najlepszych wyścigów wszech czasów?

Igor Chrzanowski | Wczoraj, 22:00

Electronic Arts ma w rękawie potężnego asa, którym mimo wszystko jednak od prawie dwóch dekad nie ma odwagi zagrać. Marka Burnout leży odłogiem i się kurzy, a nawet dziś jest absolutnie fantastyczna. 

Dziś rynek wyścigów jest dość mocno podzielony - wielcy wydawcy inwestują wyłącznie w sprawdzone marki, które można w łatwy sposób recyclingować, a mali twórcy łapią się wszelkich "retro" pomysłów jakie można sobie wyobrazić, aby wyróżnić się na tle konkurencji i ominąć bezpośrednią walkę z największymi tego świata. Czy wychodzi nam to na dobre?

Dalsza część tekstu pod wideo

Powiedziałbym, że raczej średnio. Forza Horizon nie zmieniła się od ponad 10 lat, zaś mali twórcy utknęli w klonowaniu pomysłów a'la Micro Machines, Colin McRally czy dość proste wariacje na temat F-Zero i WipEouta. Istnieje mikroskopijny sektor czegoś "pomiędzy", jak chociażby TrailOut będące spadkobiercą FlatOuta, czy też Wreckreation, będące spadkobiercą Burnouta. Nic nam jednak nie zastąpi oryginalnej serii, którą Criterion opanowało praktycznie do perfekcji. Dziś zabiorę was zatem w małą nostalgiczną podróż.

Który Burnout jest najlepszy?

Ekipa Criterion Games pracowała nad naprawdę wieloma tytułami, ale to właśnie Burnout (obok Blacka) zapewnił studiu największą bazę fanów i uznanie wśród graczy. Pierwszy Burnout był spoko, zwłaszcza jak na teoretycznie pierwszy poważny projekt studia na konsolach szóstej generacji, nie licząc oczywiście AirBlades i gier z Dreamcasta. Wydany następnie sequel Burnout 2: Point of Impact był z kolei bardzo dobrym i dziś niestety już mocno zapomnianym sequelem, który to tak szczerze powiedziawszy zasługuje na więcej miłości niż kiedykolwiek dostał.

Prawda jest też jednak taka, że Burnout rozwinął skrzydła dopiero w Burnout 3: Takedown, które to zmiotło z powierzchni świata całą wyścigową konkurencję na rynku. Do dziś to szósta najlepiej oceniana gra na Xboksa i 17. najlepsza na PlayStation 2. No i nie ma co się temu dziwić. Wprowadzenie do serii mechaniki Takedownów to był absolutny strzał w dziesiątkę, a forma jej wykonania to dosłownie mistrzostwo świata - tam nie ma niczego, naprawdę NICZEGO, do czego można by się przyczepić. Do tego dodajmy do tego epicki soundtrack z Lazy Generation na czele i mamy przepis na najlepsze wyścigi w całej generacji.

Ale czy to naprawdę najlepszy Burnout ze wszystkich? Konkurentów mamy dalej aż trzech, choć w sumie być może i dwóch? Burnout: Dominator został wykonany przez nieco inny, wewnętrzny zespół Electronic Arts i jest naprawdę wspaniałą produkcją, ale jednak czuć tutaj, że o klasę niższą niż Burnout Revenge i Burnout Paradise. Revenge było pierwszym next-genowym dziełem Criterion Games i w porównaniu z edycją na PS2 i Xboksa, wersja na Xbox 360 błyszczy pod absolutnie każdym względem. Paradise było zaś przełomowe i znacząco wyprzedziło swoje czasy, dając nam poczucie prawdziwego wyścigowego open-worlda, którego warto zwiedzać.

Instant Revenge Takedown

Ostatnie tygodnie ponownie spędziłem z Burnoutem Revenge i śmiało mogę stwierdzić, że to czysto technicznie, gra bardziej dopracowana niż Burnout 3: Takedown. Graficznie projekt prezentuje się lepiej na PS2 niż "trójka", dodatkowo dodanie systemu Traffic Attack sprawia, że wjeżdżanie zwykłym autkom w tyłek jest bardzo satysfakcjonujące, a nowe pojazdy i usprawnione funkcjonowanie misji typu Crash także daje sporo frajdy z zabawy. Niemniej jednak tym czego tu brakuje, jest jednak klimat i jakieś takie malutkie "niuanse", przez które ciężko mi jednoznacznie powiedzieć, że to najlepszy Burnout ze wszystkich.

To wciąż jednak jedne z topowych wyścigów wszech czasów i szczerze wam powiem, że za każdym razem jak mam "growego doła", czyli nie wiem w co zagrać, bo nic nie sprawia mi frajdy, siadam do dowolnego Burnouta i micha cieszy mi się od ucha do ucha. Na pewno model jazdy, klimat, struktura kampanii, online i offline multiplayer czy inne bajery powodują, że obok Burnouta Revenge nie można przejść obojętnie. Podobnie jest z Burnoutem Paradise.

W moim małym, skromnym osobistym rankingu "trójka" jest jednak tą najlepszą odsłoną tej fantastycznej marki. Może przemawia przeze mnie nieco nostalgia, bo grałem na premierę, ale w Revenge czy Paradise także, więc to raczej nie to. Takedown ma w sobie pewną specyficzną magię, której nie da się podrobić i jakiej w 100% nie uchwyciła żadna późniejsza produkcja sygnowana logotypem serii Criterion Games. W jak to jest w waszym przypadku, którego Burnouta uważacie za najlepszego?

Igor Chrzanowski Strona autora

Najlepszy Burnout to...?

Burnout
51%
Burnout 2: Point of Impact
51%
Burnout 3: Takedown
51%
Burnout: Legends
51%
Burnout Dominator
51%
Burnout: Revenge
51%
Burnout: Paradise
51%
Pokaż wyniki Głosów: 51
cropper