Początki dystrybucji Nintendo w Polsce - od Pegasusa po Switch 2
Nintendo wkupiło się w łaski polskich graczy szybciej niż samo PlayStation, co wynikałoby choćby z historycznego punktu widzenia, firma hydrualika dużo wcześniej wyprodukowała konsole do gier. Początki gier Nintendo, choć nieoficjalne, sięgają wczesnych lat 90., gdy w centrali japońskiej firmy nikt nie myślał o rynkach takich jak Polska. Pamiętacie te żółte kartridże sprzedawane na targach? Od tego się u nas to wszystko zaczęło, zanim na rynku stanęli pierwsi dystrybutorzy, nim w katalogach sklepów pojawiły się oferty z konsolami Ninny. Potem wszystko było już inaczej, Nintendo stało się ważną częścią polskiej społeczności graczy.
Nintendo, firma założona w 1889 roku przez Fusajiro Yamauchiego. Rodzinne przedsiębiorstwo w ciągu pierwszych lat działalności zajmowało się m.in. produkcją kart do gry. Minęło sto lat i firma była już wiodącym producentem gier oraz konsol na świecie. NES bił rekordy popularności, natomiast w naszych skromnych progach raczej niewielu słyszało o japońskim fenomenie. Marek Jutkiewicz podczas jednego ze służbowych wyjazdów do Tajwanu natknął się na egzemplarz klona japońskiego Famicoma. W Polsce sprzyjał akurat czas ustrojowej transformacji, zatem możliwym było zakładanie własnych przedsiębiorstw. Jednym z nich stało się Bobmark International. Dariusz Wojdyga, Marek Jutkiewicz, Jacek Boberek oraz Jerzy Sulich - złota czwórka założycieli. Firma zrodziła się w 1991 roku.
Pegasus bez wątpienia stanowi pierwszą konsolę, z jaką styczność miały rzesze Polaków. Import rozpoczęto niemal natychmiast. Właściciele Bobmarku musieli jednak uniknąć płacenia podaktów, zatem do gry włączył się jeszcze pewien duńczyk, Peter Horlyck. Pegasus rozpoczął bujną karierę na naszym podwórku. Slogan "Family Video Game" atakował z bijącego dzisiaj retrowajbem kartonu. Konsolę sprzedawano z obowiązkowym kartridżem "168 in 1". Mój komunijny egzemplarz był w kolorze niebieskim, zaś naklejkę (jeszcze krzywo przyklejoną) będącą imitacją okładki zdobiły wizerunki Mario czy panów z kultowej Contry. Bezcenne wspomnienia. Aha, zdarza się Wam pić od czasu do czaso Hoop Colę? Nie byłoby jej bez Pegasusa. Bobmark w 1995 roku nie zarabiał już na Pegasusie jak kilka lat wcześniej. W 1994 roku weszła ustawa o prawach autorskich, w Polsce zawitało również Nintendo. Panowie rozglądali się za nowymi biznesami i inwestowali m.in. w firmę Hoop, producenta rzeczonej Hoop Coli.
Nintendo 64 kontra PlayStation

Pojawienie się Sony zmieniło wszystko, PlayStation pożądał każdy młodszy gracz, konsola robiła furorę gdziekolwiek i u kogokolwiek by się nie pojawiła. Ggdzieś w tym ferworze rynkowej zmiany, technologicznej farsy, prasowej burzy - zapomnieliśmy, że początkiem konsolowego szału naszego lokalnego podwórka stało się Nintendo, choć nieoficjalnie. SNESa bowiem nie widzieliśmy tutaj do 1994 roku, gdy odbyła się polska premiera konsoli, Nintendo 64 natomiast wymagało śmiałych zarobków. Kto normalny wydałby 1/3 wypłaty na grę wszech czasów, The Legend of Zelda: Ocarina of Time? PlayStation nie pozostawiło rywalom zbyt wiele na skromnej, polskiej arenie. Mimo tego, nadal tkwię w przekonaniu, że w naszej historii gamingu był to czas cudów. Nintendo 64 siłą rzeczy, nie poradziło sobie z hegemonią Sony, w Polsce narastał problem nielegalnych kopii, a oryginalne wydania były jednymi z najdroższych w całej Europie.
Kiedy przyszedł czas następcy, najbardziej "konsolowego" GameCube'a, sytuacja wygląda już lepiej, pomimo, że z globalnego punktu widzenia "kostka" sprzedała się gorzej niż poprzednik. W Polsce jej popularność przyćmiło, a jakżeby inaczej, Sony ze swoją konsolą, PlayStation 2. Dystrybucją sprzętów Nintendo w czasie 6. generacji zajmowało się Lukas Toys, jednak konsola nie odniosła w naszym kraju znaczącego sukcesu pomimo świetnej oferty i niższej ceny od konkurencyjnych platform. Nintendo w Polsce kojarzono także syndromem gier dla dzieci. Chociaż Pokemania, czyli szał ciał na punkcie uniwersum GameFreaks poniekąd utożsamiam z drugim tak mocnym akcentem Nintendo na terenie naszego kraju. Nawet Wii nie zdobyło tak silnej atencji publiczności jak stworki będące nadal fenomenem sprzedaży na świecie. Nintendo nie odpowiada bezpośrednio za kreację potworków i uniwersum lecz korporacja nabyła prawa do marki po 2000 roku. GameCube również miał swoje pięć minut w polskiej telewizji. Spoty reklamowe z migawką Super Mario Sunshine, Star Fox Adventures oraz Eternal Darkness przewijały się w blokach reklamowych.
Wii i Switch

pojawiło się Nintendo Wii, konsola dla wszystkich, w której nie liczyła się moc przerobowa, a możliwości wynikającego ze sterowanie sensorycznego, zabawa wprawiająca gracza w ruch. Wystarczyło do każdego egzemplarza dorzucić pakiet gier sportowych, Wii Sports, by utorować drogę do niespodziewanego sukcesu Nintendo. Gdy na świecie brakowało konsol na półkach, te w Polsce zalegały na stanach magazynowych. Powód? Nintendo wciąż miało wizerunek firmy robiącej gry dla dzieci, poza tym, gry od studiów zewnętrznych wyglądały raczej jak produkcje na licencji, a nie porty z konsol PS3/X360. Większą popularnością cieszyły się przenośne konsole firmy z Nintendo DS na czele. Prawdziwą odmianę przyniósł czas debiutu konsolki 3DS, gdzie pieczę nad dystrybucją produktów Nintendo przejęła firma Conquest Entertainment. Wkrótce w telewizji przewinęły się bloki reklamowe z gier The Legend of Zelda: Ocarina of Time 3D i Mario Kart Wii. W 2017 roku pojawił się Switch, był to moment, w którym znaczenie Nintendo w Polsce wzrosło, dzisiaj firma ma już wydzielone strefy podczas rodzimych targów growych (m.in. Poznań Game Arena), a jej sprzęty dostępne są we wszystkich sieciach sprzedaży. I w końcu dożyliśmy czasów gier Ninny w polskiej wersji językowej - Mario Kart World i Donkey Kong: Bananza. Wiele się zmieniło i jeszcze zapewne więcej się zmieni.
Przeczytaj również
Komentarze (4)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych