Czy lubisz maski ze strasznych filmów? Geneza najbardziej ikonicznej maski w historii horroru

Czy lubisz maski ze strasznych filmów? Geneza najbardziej ikonicznej maski w historii horroru

Piotrek Kamiński | Dzisiaj, 10:10

"Wszyscy nosimy maski", napisał Paul Laurence Dunbar w swoim wierszu z 1895 roku. Są to metaforyczne maski, twarze, które pokazujemy światu, dopasowane do sytuacji i odbiorcy. Chowamy za nimi swoje prawdziwe uczucia - smutek, radość, złość, agresję. Czasami jednak metaforyka nie wsytarcza. Czasami ludzie sięgają po fizyczne maski, za którymi skrywają coś innego... Niepohamowaną rządzę mordu. I czasami również swoją tożsamość. 

Materiał powstał we współpracy z Forum Film. 

Dalsza część tekstu pod wideo

Maski nie są w kinematografii niczym nowym. Główny bohater komediowej "Maski" cierpiał na fikcyjną chorobę "Ipkissium Maskosis", która objawiała się kompletną zmianą charakteru po nałożeniu magicznej maski należącej do boga Lokiego. W filmach grozy jako pierwszy maskę nosił bohater Lona Chaneya w "Upiorze w Operze" z 1925 roku - ponad sto lat temu! Tamtejszy upiór, mieszkający w podziemiach opery w Paryżu, skrywał za nią swoją zniekształconą twarz. Później byli jeszcze choćby Vincent Price w "Gabinecie woskowych ciał". Dwie dekady później nastała era ikonicznych morderców w maskach. Najpierw Leatherface w "Teksańskiej masakrze piłą mechaniczną", później Michael Myers z serii "Halloween" oraz Jason Voorhees z "Piątku trzynastego". Lecz wszyscy oni, ostatecznie przeszli do historii, ewentualnie dewoluując do miana parodii samych siebie. Pozostał tylko on. Debiutujący w "Krzyku" Wesa Cravena z 1996 roku, do dziś ikoniczny i działający na wyobraźnię... Ghostface.

Gdy zobaczyliśmy go po raz pierwszy, przekradającego się przez salon Casey Becker, wielu z nas pomyślało, że to jakiś duch albo inny demon, a nie człowiek. Już kilka minut później jednak sytuacja była jasna. Ta wykrzywiona w grymasie krzyku twarz, to jedynie maska, pod którą kryje się żywy człowiek. Mało tego! Ktoś, kogo jego ofiara dobrze znała. I tak, w jednej chwili, narodziła się ikona gatunku. Czarna, postrzępiona peleryna, równie czarne, ciężkie buty, kaptur i kontrastująca z nimi twarz ducha. Najlepsze było w tym stroju to, że pod spodem mógł kryć się każdy - co Wes i jego scenarzysta, Kevin Williamson (stojący za kamerą najnowszej odsłony serii, która wchodzi do kin już w najbliższy piątek), bardzo chętnie wykorzystali tworząc z jednego filmu całą, multimedialną franczyzę. Punkt wspólny? Postać Ghostface'a.

Ghostface, ojcowie, fistaszki i norweskie malarstwo

Father Death
resize icon

Co ciekawe, choć określenie "mister Ghostface" pojawia się już w pierwszym filmie (tak mordercę tytułuje Tatum Riley, siostra Deweya), z początku wcale nie było to jego  oficjalne imię. Postacie w filmie nazywają go jedynie "mordercą", a napisy końcowe określają Rogera Jacksona mianem "głosu". Sam strój, w świecie filmu, to zwykły kostium halloweenowy, a postać nazywa się "Father Death". w prawdziwym życiu sytuacja wyglądała dosyć podobnie. Tak bardzo dziś ikoniczną maskę zaprojektowała Brigitte Sleiertin, projektantka firmy Fun World (choć w ostatnich latach zaczyna się mówić nawet o głębszej genezie, ale to materiał na inny tekst), a sam wzór nazywał się oryginalnie "The Peanut-Eyed Ghost" (duch o fistaszkowych oczach) i najpewniej inspirowany był ikonicznym obrazem Edvarda Muncha, "Krzyk". Producenta pierwszego, filmowego "Krzyku", Marianne Madalena odkryła maskę przypadkiem, kiedy szukała w Los Angeles lokacji, które mogłyby pojawić się w filmie. I choć fani prawie od początku przylgnęli do imienia Ghostface, oficjalnie, po raz pierwszy nazwano go tak dopiero w "Krzyku 4" z 2011 roku. 

Sama maska, tak jak została początkowo zaprojektowana, tak zdobi twarz poszczególnych morderców w prawie niezmienionej formie od 1996 roku. Z biegiem lat jej kształt był lekko dostosowywany. Już nawet w pierwszym filmie pojawiły się dwie jej wersje - jedna ze znacznie wyraźniej "wgiętą" skronią. Ghostface w drugim filmie miał bardziej wyraziście wystającą szczękę - do dziś jest to chyba moja ulubiona wersja tej maski. W zależności od zapotrzebowania, twarz ducha stawała się szersza, węższa, dłuższa, zawsze jednak pozostając niezaprzeczalnie tym samym, ikonicznym kształtem. Ciekawy eksperyment zastosowali twórcy szóstego filmu, w którym pojawiają się maski poprzednich morderców. Nie różnią się jednak samym tylko kształtem, a również stopniem, hmmm... Zużycia, gdzie pierwsza maska, noszona przez oryginalnych morderców, była już zniszczona przez czas, popękana i brudna. Wyrazista.

Maska Ghostface'a w popkulturze

Ghostface kontra Kitana
resize icon

Jak już wspomniałem, na przestrzeni lat Ghostface stał się postacią multimedialną. Jeszcze na przełomie wieków posiadałem tanią, plastikową wersję jego ikonicznej maski, w której próbowałem swoich sił podczas Halloween, kiedy nie była to jeszcze w naszym kraju tak popularna zabawa. W 2019 roku MTV przeniosło go na mały ekran, tworząc wersję postaci do serialowego eventu "Scream Resurrection". Seriale animowane też doczekały się jego gościnnych występów. Na przykład w "Simpsonach", Homer przypadkiem puścił film z nim swojej najmłodszej córce. Kilka lat temu postać przeszła również do świata wirtualnej rozgrywki, najpierw za sprawą DLC do  "Dead by Daylight", gdzie był zupełnie oryginalną postacią - zupełnie nowym mordercą w ikonicznym stroju - później zaś w dodatku do "Mortal Kombat 1", który wprost zdradzał niezaznajomionym z marką graczom tajemnicę jego zabójczej skuteczności - że zazwyczaj jest ich (przynajmniej) dwóch. Co ciekawe, do dziś nikt nie pokusił się o wydanie oficjalnej nowelizacji żadnego z filmów, ani nawet o stworzenie zupełnie oddzielnej opowieści skoncentrowanej na Ghostface'ie. Spragnieni kolejnych ataków zamaskowanego mordercy fani mogą jednak znaleźć kilka poświęconych mu fan-ficów. No i nie wypada nie wspomnieć również o serii filmów „Cios” - fikcyjnych horrorów Roberta Rodrigueza, opowiadających historię Sydney, Gale, Dewey'ego i reszty w świecie filmowego „Krzyku”. Film na podstawie filmu w filmie! Tam również dostaliśmy kilka wersji Ghostface'a, z których najzabawniejsze są te zaprezentowane w „Krzyku” z 2022 roku. Tamtejszy morderca był wielkim pakerem w... złotej masce, z miotaczem płomienia w rękach. Kontrolowany absurd w najpiękniejszej postaci.

Kiedy ma się w rękach tak głęboko zakorzenioną w kulturze popularnej maskę i postać, logicznym jest, że pojawią się wariacje na jej temat. Nie bez powodu mówi się, że naśladownictwo jest najwyższą formą pochlebstwa. Pierwszy był "Straszny film", czyli parodia "Krzyku" (i kilku innych filmów) z 2000 roku. Tamtejszy morderca miał znacznie większe oczy, nie aż tak szeroko otwartą buzię i wyraźnie zaznaczone zmarszczki na czole, dzięki czemu od pierwszej chwili wydawał się być bardziej komiczny niż straszny. W tym samym roku ukazał się "Piszcz jeśli wiesz, co zrobiłem w ostatni piątek trzynastego" - kolejna parodia. I tak jak był to bardzo... Niemądry film, tak mieli przynajmniej ciekawy pomysł na maskę, która tym razem była maską hokejową w stylu Jasona, dopóki morderca nie wchodzi nią w elektryczną łapkę na muchy. Plastik się topi, a rezultatem jest... Coś na wzór mocno podtopionej maski z filmów Cravena. Trzy słowa warto wspomnieć też o serialu "Krzyk" z 2015 roku, który, co prawda, nie miał z naszym Ghostface'em nic wspólnego, ale tamtejszy morderca również miał na sobie białą maskę o czarnych oczach i otwartych ustach. Być może miała ona swój urok, ale przede wszystkim potwierdzała jedynie starą maksymę, że nie zadziera się z oryginałem - serial został skasowany po dwóch sezonach.

Na przestrzeni trzech dekad, pod maską Ghostface'a czaiło się aż dwanaście osób, lecz dzięki magii kostiumu i zmieniaczowi głosu, dzięki któremu wszyscy oni brzmieli jak Roger Jackson (znany również jako angielski głos Mojo Jojo w serialu „Atomówki”), dla nas, widzów, to zawsze była ta sama postać mordercy - aż do rozwiązania zagadki. I to właśnie jest w niej najciekawsze. Absolutnie niepodrabialny wizerunek białego ducha o fistaszkowych oczach, z niemożliwie szeroko otwartymi ustami, skrytego pod czarnym kapturem stał się postacią samą w sobie - niezależnie od tożsamości mordercy. Nie mogę się już doczekać aż sprawdzę, kto tym razem kryje się pod maską i dlaczego dybie na życie Sydney i jej bliskich, lecz przede wszystkim, pragnę ponownie poczuć ten dreszczyk emocji powodowany spotkaniem z dawnym znajomym. 

Forum Film wprowadza "Krzyk 7" do kin już w najbliższy piątek, 27.02.2026 - kup bilet już teraz! Do zobaczenia na seansie.

Piotrek Kamiński Strona autora
Z wykształcenia filolog, z zamiłowania gracz i kinoman pochłaniający popkulturę od przeszło 30 lat. O filmach na PPE pisze od 2019. Zarówno w grach, jak i filmach najbardziej ceni sobie dobrą fabułę. W wolnych chwilach lubi poczytać, pójść na koncert albo rodzinny spacer z psem.
cropper