Drugi sezon One Piece nadciąga, a ja... Namawiam do sprawdzenia anime! 

Drugi sezon One Piece nadciąga, a ja... Namawiam do sprawdzenia anime! 

Kajetan Węsierski | Wczoraj, 21:30

Aktorski One Piece znowu zaczyna rozgrzewać dyskusje, zapowiedzi kolejnych odcinków krążą po sieci, a zainteresowanie marką wyraźnie rośnie. I to jest ten moment, w którym wiele osób pewnie po raz pierwszy poważnie zastanowi się, czy nie wejść w ten świat głębiej. Bo kiedy temat wraca na główne strony portali i feedy społecznościowe, ciekawość robi swoje.

Dlatego właśnie teraz to najlepsza chwila, żeby spojrzeć nie tylko na serial, ale na jego źródło. Anime, które dla wielu widzów było pierwszą prawdziwą przygodą z wielką, długą historią odcinkową, wciąż potrafi wciągnąć bez reszty. I mówię to z pełnym przekonaniem - nawet jeśli liczba epizodów na starcie potrafi lekko przestraszyć.

Dalsza część tekstu pod wideo

Animowany fenomen

One Piece to jedna z najdłużej emitowanych i najbardziej rozpoznawalnych serii anime w historii. I z kronikarskiego obowiązku wspomnę, że powstała na podstawie mangi Eiichiro Ody i od końcówki lat 90. opowiada historię Monkey D. Luffy’ego - chłopaka, który marzy o zostaniu Królem Piratów i odnalezieniu legendarnego skarbu. Ale to wszystko zapewne doskonale wiecie.

Sama produkcja od początku stawia na drogę i rozwój załogi. Kolejne wyspy, morza i krainy nie są tylko nowymi planszami, ale pełnoprawnymi rozdziałami większej opowieści. Każdy członek załogi ma własne motywacje, przeszłość i cel, a ich historie często są równie ważne jak główny wątek poszukiwania skarbu. Dzięki temu seria nie zamienia się w prostą „przygodę tygodnia”, tylko w wielowątkową sagę.

Warto dodać, że anime przez lata doczekało się filmów kinowych, odcinków specjalnych, gier i - co szczególnie istotne - bardzo udanej aktorskiej adaptacji. Mimo upływu czasu nie straciło tempa i wciąż pozostaje jedną z najchętniej oglądanych serii przygodowych. Skala świata i liczba postaci sprawiają, że to już nie tylko tytuł, ale całe uniwersum.

Sprawdzajcie koniecznie! 

Wiecie, co kupiło mnie w One Piece najbardziej? To, jak ta seria łączy lekkość z ciężarem. Z jednej strony mamy humor, przesadę i bardzo charakterystyczny styl postaci, z drugiej - dramaty, straty i momenty, które naprawdę potrafią uderzyć emocjonalnie. One Piece potrafi w jednym odcinku rozbawić do łez, a w kolejnym zostawić z kompletną ciszą po napisach.

Ogromną siłą jest też budowanie relacji. Załoga jest grupą ludzi, którzy realnie przez coś razem przechodzą. Konflikty, poświęcenie, lojalność - niby sztampa, ale tutaj przewijają się w formie, która po prostu pasuje. Ba - nie tylko nie przeszkadza, ale wręcz buduje. Kiedy ktoś staje do walki za przyjaciela, czuć, że to ma wagę.

Do tego dochodzi konsekwencja świata. Rzeczy sprzed setek odcinków potrafią wracać i nagle zyskiwać nowe znaczenie. Małe detale okazują się zapowiedzią wielkich wydarzeń. Oglądając, ma się poczucie, że twórca naprawdę wie, dokąd prowadzi tę historię, nawet jeśli droga jest długa i kręta.

I wreszcie - przygoda. Czysta, nieskrępowana, momentami dziecięco naiwna (zwłaszcza w tych nieco “fillerowych” odcinkach), ale przez to szczera. W czasach, gdy wiele produkcji próbuje być mrocznych i „poważnych”, ta seria przypomina, że radość z odkrywania świata też może być paliwem dla wielkiej opowieści.

Ku Grand Line…

Jeśli ktoś waha się przez liczbę odcinków, rozumiem to doskonale. Sam na początku patrzyłem na tę skalę z dystansem. Ale prawda jest taka, że kiedy historia chwyci, licznik przestaje mieć znaczenie. Zamiast „ile jeszcze zostało” pojawia się raczej „dobrze, że jeszcze tyle przede mną”.

Dlatego właśnie teraz, przy okazji kolejnego wzrostu zainteresowania marką, to świetny moment, żeby wskoczyć na pokład. Nie dla trendu, nie dla odhaczenia klasyka - tylko dla naprawdę dobrej, długiej i satysfakcjonującej przygody. Nie podchodźcie do tego, jak do “zaliczenia”, a po prostu przeżywajcie przygodę. Bez pośpiechu, w swoim tempie, chłonąc ten niepodrabialny świat. 

Kajetan Węsierski Strona autora
Gry są z nim od zawsze! Z racji młodego wieku, dojrzewał, gdy zdążyły już zalać rynek. Poszło więc naturalnie z masą gatunków, a dziś najlepiej bawi się w FIFIE, produkcjach pełnych akcji oraz przygód, a także dziełach na bazie anime i komiksów Marvela. Najlepsza gra? Minecraft. No i Pajączek od Insomniac Games.
cropper