Tsushima, Yotei i... Co dalej? Czy powinniśmy wyczekiwać trzeciej odsłony?
Ghost of Tsushima było jedną z tych gier, które pojawiły się trochę po cichu, a potem bardzo długo nie chciały zniknąć z rozmów graczy. Zachwycała klimatem, światem i sposobem, w jaki opowiadała historię bez zbędnych fajerwerków. Z czasem stała się czymś więcej niż tylko udaną nową marką - dla wielu była symbolem tego, że duże, narracyjne gry wciąż potrafią robić wrażenie.
Potem przyszło Yotei, które rozbudowało to uniwersum i pokazało, że to nie był jednorazowy strzał. Naturalnie pojawiło się więc pytanie: co dalej? Czy to już moment, w którym powinniśmy myśleć o trzeciej odsłonie, czy może seria potrzebuje chwili oddechu? Im więcej czasu mija, tym częściej to pytanie wraca - i trudno się temu dziwić.
Opowieści zemsty
Ghost of Tsushima było dla wielu graczy czymś w rodzaju niespodzianki. Z jednej strony klasyczna opowieść o honorze, zemście i wojnie, z drugiej - gra, która potrafiła opowiadać historię obrazem, ciszą i krajobrazem. Sucker Punch postawiło na otwarty świat, ale taki, który miał na celu zanurzenie w sobie graczy. Wiecie, z naciskiem na immersję, a niekoniecznie setki znaczników.
Sama historia Jina Sakaia była kameralna, a przy tym osadzona w bardzo konkretnym kontekście. Konflikt między kodeksem samuraja a koniecznością przetrwania nadawał tej opowieści ciężar, który rzadko spotyka się w grach akcji z dużym budżetem. Walka była efektowna, prosta w formie, skupiona na pojedynkach i czytelnych zasadach. Na pewno nie próbowano tu rewolucjonizować gatunku, ale po prostu dostarczyć dopracowany projekt.
Yotei poszło krok dalej, choć wciąż czuć, że to ta sama rodzina gier. Zmiana miejsca akcji - surowsze, północne tereny - od razu nadaje całości inny ton. Świat jest mniej romantyczny, bardziej dziki i nieprzewidywalny, co przekłada się także na narrację. To już w zasadzie nie jest historia tylko o obronie ojczyzny, ale opowieść o samotności, granicach lojalności i życiu na obrzeżach znanego porządku.
Jednocześnie Yotei nie zrywa z tym, co działało wcześniej. Nadal stawia na atmosferę, powolne budowanie napięcia i świat, który zachęca do eksploracji bez pośpiechu. Jasne, widać większą pewność twórców - więcej odwagi w projektowaniu zadań i narracji, mniej potrzeby tłumaczenia wszystkiego wprost, ale to naturalne po takim sukcesie. Znów się udało i pozostaje tutaj ważne pytanie…
Co dalej?
Patrząc na Tsushimę i Yotei, trudno nie odnieść wrażenia, że ta marka znalazła się w bardzo bezpiecznym, ale jednocześnie delikatnym miejscu. Z jednej strony ma już wypracowaną tożsamość - spokojne tempo, nacisk na klimat i opowieści osadzone w konkretnym historycznym kontekście. Z drugiej, każde kolejne podejście będzie musiało odpowiedzieć na pytanie, czy wciąż da się opowiadać podobne historie, nie popadając w powtarzalność.
Trzecia odsłona mogłaby być naturalnym rozwinięciem tego świata, ale pod warunkiem, że twórcy nie potraktują jej jak oczywistej kontynuacji. Przeniesienie akcji w inny region, inny okres albo nawet skupienie się na zupełnie nowym bohaterze mogłoby odświeżyć serię bez niszczenia jej fundamentów. Największym zagrożeniem byłoby próbowanie „przebić” poprzednie części wyłącznie skalą - większą mapą, większą liczbą aktywności, większą liczbą systemów.
Równie istotne jest to, jak bardzo marka powinna się zmieniać. Tsushima i Yotei działały dlatego, że nie goniły trendów, tylko trzymały się własnego rytmu. Zbyt agresywne eksperymenty - czy to z modelem usługowym, czy nadmiernym nastawieniem na otwarty świat pełen znaczników - mogłyby bardzo szybko zabić to, co czyniło te gry wyjątkowymi. Czasem mniej znaczy więcej, zwłaszcza w przypadku serii tak mocno opartej na atmosferze.
Być może najlepszym ruchem byłoby danie tej marce czasu? Nie spieszyć się z trzecią odsłoną, pozwolić twórcom spokojnie przemyśleć, co jeszcze chcą powiedzieć w tym świecie. Kolejna część - moim zdaniem - powinna być czymś, co świadomie otwiera zupełnie nowy etap dla serii. Najgorsze, co mogłoby się stać, to wydanie gry tylko dlatego, że „pora na kolejną”. Wierzę jednak, że w przypadku tego studia nie musimy się o to martwić.
Podsumowanie
Tsushima i Yotei udowodniły, że ta marka ma solidne fundamenty i jasno określony charakter. To nie są gry, które potrzebują ciągłego przypominania o sobie kolejnymi odsłonami, bo ich siła leży w klimacie, narracji i spójnej wizji. I choćby przez wzgląd na to każda decyzja dotycząca przyszłości serii powinna być podejmowana z wyjątkową ostrożnością.
Jeśli trzecia odsłona ma powstać, powinna być efektem potrzeby opowiedzenia nowej historii, a nie obowiązku wobec kalendarza wydawniczego. Ta marka zasługuje na cierpliwość - zarówno ze strony twórców, jak i graczy. Czasem najlepszym ruchem jest poczekać, aż naprawdę będzie wiadomo, po co wracać.
Interesuje Cię ten tytuł? Sprawdź nasz poradnik do Ghost of Yotei.
Przeczytaj również
Komentarze (15)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych