Klasyka Need for Speed. Powrót do Most Wanteda to piękna sprawa

Klasyka Need for Speed. Powrót do Most Wanteda to piękna sprawa

Igor Chrzanowski | Dzisiaj, 22:08

Każdy z nas ma w swoim "growym" dorobku produkcje, które na pewien sposób są dla niego kultowe, epickie, fantastyczne i ogólnie należą do absolutnej personalnej topki. 

Dla niektórych są to gry pokroju Skyrima, Fallouta, KOTOR-a czy innego Battlefielda. W moim zaś przypadku bardziej są to tytuły z gatunku platformówek, jRPG-ów i wyścigów, po które bardzo chętnie sięgam na prawie każdej możliwej platformie. Ostatnio powróciłem sobie z kumplem do Need for Speed: Most Wanted na PlayStation 2 i szczerze wam powiem, że dawno się tak dobrze nie bawiłem.

Dalsza część tekstu pod wideo

Dzisiejsze wyścigi pokroju The Crew, Forzy Horizon czy Need for Speed: Unbound są naprawdę dobrymi, czasem nawet świetnymi produkcjami, ale emocje jakie nam dostarczają można by przyrównać do wyjścia na grzyby. Jeśli zaś chodzi o kultowego Most Wanteda, praktycznie każdy wyścig, pościg i wyjazd na miasto wiąże się z masą frajdy, adrenaliny i niekiedy takiego pozytywnego napięcia.

Need for Speed: Most Wanted - najlepsza odsłona serii?

Czasy PlayStation 2 były dla serii Need for Speed prawdziwą złotą erą, którą z łezką w oku wielu z nas wspomina do dziś. Obie odsłony Undergrounda, Most Wanted oraz Carbon sprawiły, że NFS wyszedł z niszy i stał się prawdziwą perełką w koronie Electronic Arts, któremu zależało wtedy jeszcze na różnorodnym i ciekawym portfolio gier. Z całej tej czwórki moim faworytem jest oczywiście Most Wanted, gdzie EA Canada i EA Black Box wspięli się na absolutne wyżyny pod praktycznie każdym możliwym względem.

Tak jak każdy w wyścigach cenię sobie dobry model jazdy, fajnie zaprojektowany świat i oczywiście klimatyczny soundtrack, a co jak co, Most Wanted miał to wszystko koncertowo obcykane. Po pierwsze deweloperzy poczynili genialny ruch z postawieniem na motywy policyjne, których bardzo brakowało w Undergroundach, a o co prosili gracze. Swego rodzaju wymuszenie walki z policją, podbijanie swojego Bounty i związane z tym wyzwania były fantastyczną odskocznią od wyścigów. Carbon, który z tego zrezygnował mocno na tym z kolei ucierpiał. Dlaczego to był naprawdę bardzo dobry ruch? Bo gwarantował emocje - mnóstwo emocji. 

Wiadomo bowiem, że wyścigi bywają fajne i wygrana o parę setnych sekundy daje zastrzyk endorfinek, ale to zapewnia też każda inna gra wyścigowa. Z kolei wymóg wyjechania na miasto oraz zabawy w kotka i myszkę z coraz lepszą, szybszą, trudniejszą do pokonania policją, zawsze wiązał się z ryzykiem. Byliśmy coraz bardziej poszukiwani i w pewnym momencie mogliśmy stracić auto, w które ładowaliśmy kupę pieniędzy oraz czasu. 

Dlaczego takich gier się już nie robi?

Need for Speed: Most Wanted było wyjątkowe także ze względu na bardzo zaawansowaną i świetnie skoordynowaną sztuczną inteligencję kierowców oraz policjantów. Podczas wyścigów nasi oponenci mogli się dogadywać i bronić lidera, spychając nas z trasy, blokując drogę lub po prostu chamsko hamując wywołując kolizję. W przypadku pościgów policyjnych jest podobnie. Im mamy wyższy poziom ścigania, tym lepsze wozy nas ganiają i mają bardziej zaawansowane taktyki - od zwykłej próby zagonienia w kozi róg, aż po branie w kleszcze i próbę przyblokowania masowym atakiem przy kolczatkach. 

Generalnie walka z funkcjonariuszami, chowanie się, rozwalanie infrastruktury i rozwalanie radiowozów sprawiało mnóstwo frajdy, ale też i takiego napięcia. Najbardziej epicki moment jaki pamiętam z całej gry był wtedy, gdy przy finałowej ucieczce policjanci wzięli mnie we czwórkę w klatkę, a na dachu usiadł mi helikopter. Dla 10 letniego mnie to był taki szok, że aż się wydarłem z wrażenia. Sam soundtrack też bardzo podbija klimat zabawy, co jest szalenie ważne przy takich produkcjach. 

A wy graliście w klasycznego Most Wanteda? 

Igor Chrzanowski Strona autora
Z grami związany jest praktycznie od czwartego roku życia, a jego sercem władają głównie konsole. Na PPE od listopada 2013 roku, a obecnie pracuje również jako game designer.
cropper