Dziesięć najciekawszych horrorów, które mają się pojawić w kinach w 2026 roku

Dziesięć najciekawszych horrorów, które mają się pojawić w kinach w 2026 roku

Dawid Ilnicki | Wczoraj, 11:00

Jak co roku najciekawszym zestawieniem filmów, które powinny mieć swoją premierę w najbliższych miesiącach, są horrory. Gatunek cieszący się niezmiennie ogromną popularnością, wciąż przyciągający nie tylko miliony widzów, ale także młodych zdolnych twórców, mających niebanalne pomysły. I w najbliższym czasie czekają na nas nie tylko kontynuacje dobrze znanych serii, ale również nowe, ekscytujące produkcje.   

Horror to od lat ulubiony gatunek filmowy, nie tylko młodych, zdolnych i dopiero rozpoczynających swoją karierę twórców, ale również producentów. Choć bowiem zazwyczaj w dwudziestce najbardziej kasowych produkcji za dany rok nie znajdziemy wielu reprezentantów kina grozy to dobrze wiadomo, że to właśnie one przynosząc studiom największe zyski. Głównie ze względu na stosunkowo niski budżet, zwłaszcza w porównaniu do produkcji reprezentujących inne filmowe nurty, ale również z uwagi na stałą i szeroką grupę widzów, mocno zmobilizowaną i zawsze pojawiającą się tłumnie w kinach. Jednocześnie sprawia to, że to właśnie horrory mogą sobie pozwolić na eksperymenty, czego dowodem są choćby zeszłoroczne produkcje braci Philippou, Zacka Creggera czy też Ryana Cooglera.

Dalsza część tekstu pod wideo

Wielka popularność gatunku wśród producentów wiąże się także z tym, że pierwsze obrazy często stają się początkiem kasowych serii, takich jak choćby “Obecność” czy też “Oszukać Przeznaczenie”, których reprezentantów mogliśmy w zeszłym roku oglądać na dużym ekranie. I w 2026 roku widzów prawdopodobnie czeka kolejna, już jedenasta odsłona “Piły”, sequel “Obcego: Romulus”, “Zabawy w pochowanego”, “Nocy dziękczynienia” Eli Rotha czy “Terrifiera”. Wśród nowości, niewskazanych poniżej, warto zwrócić uwagę szczególnie na “Pendulum” Marka Heymana, chwalone po pokazach festiwalowych “Obsession” Curry Barkera, zabawowe “Killer Whale” Jo-Anne Brechin czy “Buddy” z duetem Michael Shannon-Cristin Milioti. Wielkim wydarzeniem powinna być także zaplanowana na grudzień premiera “Werwulf” Roberta Eggersa, jeśli oczywiście nie zostanie przesunięta na początek następnego roku. Nie należy się też zdziwić jeśli w końcówce roku głośno zrobi się o tytule, o którym nikt jeszcze w tej chwili nie mówi, realizowanym przez nowego, zdolnego twórcę, chcącego podążyć drogą Osgooda Perkinsa, Ariego Astera czy też wspomnianych już Zacha Creggera i braci Philippou.  

Primate

Po zrealizowaniu kilku średnio udanych filmów grozy Brytyjczyk otrzymał możliwość wyreżyserowania kolejnej odsłony filmowej serii “Resident Evil”, która jednak - jak można było się spodziewać - nie przypadła do gustu ani fanom growego cyklu ani zwykłym amatorom horrorów. Po tej porażce Roberts wraca za sprawą, całkiem ciepło przyjętego na Fantastic Feście, filmu “Primate”, szczycącego się praktycznymi efektami specjalnymi. Fabuła koncentruje się wokół grupki znajomych walczących z morderczym szympansem. 

Pomocy

Cztery lata minęło od ostatniego filmu Sama Raimiego, który trudno nazwać typowym obrazem dla tego twórcy, gdyż była to po prostu kolejna część serii Marvela, koncentrująca się wokół postaci Doktora Strange. Teraz Amerykanin powraca do tworzenia oryginalnych filmów, znów wykorzystując bardzo ciekawy punkt wyjścia. Dwoje współpracowników rozbija się na bezludnej wyspie, gdzie będą próbowali przezwyciężyć rosnącą niechęć względem siebie. W rolach głównych zobaczymy Rachel McAdams i Dylana O’Briena, a w obsadzie ma się pojawić również legendarny Bruce Campbell.

Bride!

Film Maggie Gyllenhaal to już drugie w ostatnim czasie podejście do ekranizowania legendarnej powieści Mary Shelley. Wiele jednak wskazuje na to, że będzie to próba ciekawsza, bo dużo bardziej odchodząca od ducha samej powieści, niż ta zrealizowana w zeszłym roku przez Guillermo del Toro. Tym razem w rolę Monstrum wcieli się uniwersalny Christian Bale, w Narzeczoną Jessie Buckley, a w obsadzie znaleźli się również Peter Sarsgaard, Penelope Cruz, Annette Bening, Jake Gyllenhaal i John Magaro.

The Backrooms

W 2022 roku szesnastoletni wtedy Kane Parsons opublikował na swoim youtube’owym profilu krótkometrażowy film pod tym tytułem. Został on zainspirowany serią wpisów na 4chanie, w których użytkownicy przekazywali sobie zdjęcia pustych zamkniętych przestrzeni, które z jakiegoś powody wydawały im się niepokojące. Ów film spotkał się z ogromnym zainteresowaniem, prasa nazwała go nawet najstraszniejszym klipem w Internecie, a wokół niego zaczęło się tworzyć osobne uniwersum. Teraz sam Parsons ma zostać najmłodszym reżyserem w historii wytwórni A24, bo właśnie za sprawą jej działalności w 2026 roku w kinach ma się pojawić pełnometrażowy horror, w którym zagrają m.in. Renate Reinsve i Chiwetel Ejiofor. 

ED

Jednym z najbardziej osobliwych projektów filmowych tego roku jest z pewnością ten film, w którym ma zagrać John Travolta. Jego głównym bohaterem będzie manekin, używany do testów wypadków samochodowych, który w niewyjaśniony sposób zyskuje samoświadomość, a następnie zaczyna polować na kierowców, którzy świadomie łamią przepisy ruchu drogowego, jednocześnie jednak rozwijając wyjątkowo złożone uczucia do inżynierki, która go wybudowała. Coś co brzmi jak żart może się okazać najciekawszym gatunkowym filmem tego sezonu.  

28 lat później - Część druga: Świątynia kości

Zeszłoroczny film Danny’ego Boyle’a i Alexa Garlanda, powracający do pewnych wątków z niezwykle ciekawego i w pewnej mierze przełomowego horroru z 2002 roku, odpowiadającego za renesans zainteresowania zombie, był jedną z najbardziej polaryzujących produkcji poprzednich dwunastu miesięcy. To na co najczęściej narzekano to nie nadążająca za wieloma świetnymi pomysłami fabuła, która ma się okazać głównym atutem kontynuacji, reżyserowanej już przez Nię da Costę. Do filmu mają powrócić nie tylko grany przez Ralpha Fiennesa doktor Kelson, Jamie i Spike, ale także znany z pierwszej odsłony cyklu Jim, w którego znów wcieli się Cilian Murphy. Pierwsze skrzypce powinien grać jednak Jack O’Connell, w mocno przegiętej i znanej już z końcówki poprzedniej części roli. 

Evil Dead Burn

Premiera poprzedniej odsłony krwawego i zwykle całkiem zabawnego cyklu miała miejsce w 2023 roku. “Evil Dead Rises” Lee Cronina został przyjęty całkiem nieźle, ale sam twórca zajęty był w ostatnim czasie realizacją nowej odsłony “Mumii”. Reżyserię nowej odsłony cyklu, rozpoczętego przez wspomnianego już wcześniej Sama Raimiego, powierzono tym razem Sebastianowi Vanicekowi, znanemu z całkiem udanego “Robactwa”. Być może Francuzowi uda się nie tylko nawiązać do tradycji, ale znaleźć dla serii nową formułę. 

Hokum

Kiepskie przyjęcie dwóch filmów Osgooda Perkinsa, mających swoją premierę w 2025 roku sprawiło, że w mediach zaczęto spekulować, że Amerykaninowi być może dobrze by zrobiła chwilowa przerwa od realizacji horrorów dla NEON. Nawet jeśli się tak ostatecznie stanie ma ona jednak w tym roku w zanadrzu prawdziwego asa w rękawie, czyli nowy film Damiana Mc Carthy’ego, który dał się poznać z dobrej strony realizacją świetnego “Domu osobliwości”. Bohaterem jego najnowszej produkcji ma być autor książkowych horrorów, który przyjeżdża do opuszczonego zajazdu, by tam - zgodnie z życzeniem - rozsypać prochy swoich rodziców. W okolicy, wedle starej legendy, grasuje okrutna wiedźma. W głównego bohatera wcieli się, mający ostatnio świetną passę, Adam Scott. 

Krzyk 7

Tradycyjną wyliczankę sequeli do znanych z przeszłości serii horrorów należy zacząć oczywiście od “Krzyku 7”, który może być dla tego cyklu filmem przełomowym. Przez lata potrafił on skutecznie mamić widzów wizją nowego otwarcia, nieco odmienionej formuły, co niewątpliwie działało, na co wskazują wyniki box office dwóch ostatnich części. Teraz jednak powracający Kevin Williamson będzie musiał sobie poradzić bez Melissy Barrery, a także Jenny Ortegi i wygląda na to, że lekarstwem na te problemy ma być radykalny krok w tył. Tak bowiem należy czytać powrót na pełny etat Neve Campbell i skupienie na postaci córki Sidney Prescott. Czy to znów zadziała? Osobiście mam nadzieję, że nie, ale dobrze wiadomo, że publika horrorowa również uwielbia opowieści, które już dobrze zna… 

Powrót do Silent Hill

A jeśli mowa o powrocie do przeszłości to w 2026 roku ma się pojawić również nowy film umiejscowiony w uniwersum dobrze znanym fanom jednej z najlepszych growych serii wszech czasów, w dodatku wyreżyserowany przez twórcę ekranizacji z 2006 roku. Pamiętny “Silent Hill” Christophe’a Gansa nie był w żadnym wypadku horrorem przełomowym, ale jest całkiem wysoko oceniany, zwłaszcza w kontekście innych produkcji, które chciały nieco podkupić oryginalnej atmosfery znanej z rozgrywki, co kompletnie im się nie udawało. Najnowsza próba adaptacji gry wydaje się jednak projektem wysoce ryzykownym. Sam Gans nie reżyserował filmu od 2014 roku, a prace nad “Powrotem do Silent Hill” wlokły się w nieskończoność. Nie zmienia to jednak faktu, że jest to bez wątpienia jedna z najbardziej wyczekiwanych premier horroru w najbliższych dwunastu miesiącach. 

Źródło: własne
Dawid Ilnicki Strona autora
Z uwagi na zainteresowanie kinem i jego historią nie ma wiele czasu na grę, a mimo to szuka okazji, by kolejny raz przejść trylogię Mass Effect czy też kilka kolejnych tur w Disciples II. Filmowo-serialowo fan produkcji HBO, science fiction, thrillerów i horrorów.
cropper