Netflix logo na ekranie

Spin-off Stranger Things? Te kierunki mogłyby okazać się ekscytujące! 

Kajetan Węsierski | Wczoraj, 21:30

Stranger Things to już nie tylko serial - to marka, świat i klimat, do którego widzowie chętnie wracają. Nic więc dziwnego, że temat ewentualnych spin-offów przewija się regularnie. Skoro Hawkins potrafiło wciągnąć miliony ludzi na całym świecie, to aż kusi, żeby pójść krok dalej i rozwinąć to uniwersum w nowych kierunkach. Tym bardziej, że w tym świecie sporo zostało jeszcze do opowiedzenia - zarówno jeśli chodzi o bohaterów, jak i samą mitologię.

Kluczowe jednak nie jest pytanie „czy robić spin-off?”, tylko raczej „jak go zrobić, żeby faktycznie miał sens”. Bo tu nie wystarczy powtórzyć tego samego przepisu - trzeba znaleźć świeży pomysł, zachować ducha oryginału, ale jednocześnie zaproponować coś nowego. I właśnie takie kierunki wydają się najbardziej ekscytujące.

Dalsza część tekstu pod wideo

Spin-off skupiony na Hopperze - lata przed Hawkins

Jednym z najbardziej naturalnych kierunków byłby serial cofający nas do przeszłości Jima Hoppera. Nie jako ojca Nastk i lokalnego szeryfa, ale jako młodszego, jeszcze nie do końca poukładanego gościa mierzącego się z traumami, stratą i światem, który dopiero zaczyna go przygniatać. To mógłby być klimat mroczniejszego thrillera, pokazującego, jak człowiek, który dziś ratuje innych, sam musiał nauczyć się radzić sobie z rzeczywistością. Bez potworów, ale z demonami bardzo przyziemnymi.

A jednocześnie taki spin-off idealnie pogłębiłby postać, którą widzowie i tak uwielbiają. Pozwoliłby zobaczyć, skąd wzięły się jego decyzje, temperament, sposób działania i ta specyficzna mieszanka twardości oraz wrażliwości. To byłby serial, który nie musi być „większy”, a po prostu bardziej ludzki - i dzięki temu równie mocny.

Serial o Nastce, ale… W zupełnie nowym kontekście

Historii Eleven nigdy nie zabrakło potencjału, żeby pójść o krok dalej. Spin-off mógłby pokazać jej życie po wydarzeniach ze Stranger Things - już bez Hawkins, bez starych schematów, z większym naciskiem na odnalezienie własnej tożsamości. Nie jako „broń”, nie jako „eksperyment”, tylko jako dziewczynę, która próbuje być sobą w świecie, w którym zawsze była kimś innym.

Takie podejście pozwoliłoby zderzyć wrażliwość, dojrzewanie i emocjonalny chaos z wielką, wciąż czającą się gdzieś grozą. Nie trzeba byłoby od razu walić wielkimi potworami - wystarczyłoby skupić się na tym, jak wygląda życie kogoś, kto uratował świat… Ale musi nauczyć się żyć jak zwykły człowiek. To mogłoby być zaskakująco intymne i świeże. 

Serial o Hawkins

Inny ciekawy pomysł to produkcja, która nie goni za bohaterami, ale zostaje w Hawkins. Miasteczko po traumatycznych wydarzeniach, ludzie próbujący ułożyć sobie życie na nowo, blizny - zarówno dosłowne, jak i metaforyczne. To świetny grunt pod trochę dramat obyczajowy, trochę thriller i trochę horror psychologiczny, w którym największym potworem byłoby pytanie: „a co jeśli to jeszcze nie koniec?”.

W takim spin-offie bohaterami mogliby być zwykli mieszkańcy - nauczyciel, policjant, nastolatek, ktoś, kto stracił bliskich. Nie trzeba powtarzać tej samej historii - wystarczyłoby pokazać skutki. A że świat Stranger Things aż prosi się o takie spojrzenie, to mogłoby zagrać naprawdę znakomicie.

Inne dzieciaki z laboratorium

El była numerem Jedenastym – a co z resztą? Spin-off skupiony na innych dzieciach, ich losach, rozdzieleniu, próbach przetrwania i funkcjonowania w świecie, który nie jest dla nich przygotowany, może być jednym z najbardziej naturalnych rozwinięć uniwersum. To gotowy materiał na intensywną, emocjonalną i czasami bolesną historię.

Można byłoby opowiedzieć zarówno o przeszłości - o tym, co działo się w laboratorium, o relacjach i więziach między dziećmi - jak i o teraźniejszości, kiedy są już starsi i każde z nich idzie swoją drogą. Część radzi sobie lepiej, część gorzej, część w ogóle nie potrafi funkcjonować normalnie. Zresztą, małą zajawkę dostaliśmy podczas odcinków buntu drugiego sezonu.

Ten sam koszmar, inne realia

Świat Stranger Things nie musi kończyć się na Hawkins. Można wyobrazić sobie spin-off, który przenosi nas do innego miasta, innego kraju, może nawet innej kultury, gdzie również zaczynają dziać się rzeczy niewytłumaczalne. Nowi bohaterowie, nowe relacje, nowe zagrożenia - ale ten sam pulsujący pod skórą niepokój, że coś przedostaje się do naszego świata.

Takie podejście pozwoliłoby zachować ducha oryginału, jednocześnie unikając powtarzania znanych schematów. Zamiast „więcej tego samego”, dostalibyśmy „coś znajomego, ale zupełnie inaczej podanego”. A to może być najlepszy sposób, żeby uniwersum Stranger Things faktycznie żyło dalej - świeżo, ciekawie i z pomysłem.

Kajetan Węsierski Strona autora
Gry są z nim od zawsze! Z racji młodego wieku, dojrzewał, gdy zdążyły już zalać rynek. Poszło więc naturalnie z masą gatunków, a dziś najlepiej bawi się w FIFIE, produkcjach pełnych akcji oraz przygód, a także dziełach na bazie anime i komiksów Marvela. Najlepsza gra? Minecraft. No i Pajączek od Insomniac Games.
cropper