30 lat Toy Story. Ten film odmienił całą kinematografię

30 lat Toy Story. Ten film odmienił całą kinematografię

Igor Chrzanowski | Dzisiaj, 16:00

Powstanie Toy Story to jedna z najbardziej przełomowych chwil w historii kina i moment, w którym animacja komputerowa przestała być tylko jakąś tam technologiczną ciekawostką, a stała się pełnoprawnym medium filmowym.

Dziś Toy Story jest absolutnym klasykiem, fundamentem współczesnego Pixara i symbolem całej gałęzi animacji 3D. Jednak stworzenie pierwszego filmu CGI w historii było tak ryzykowne i chaotyczne, że w pewnym momencie projekt został… anulowany. Cały proces produkcji od pierwszych szkiców aż do premiery w 1995 roku, był polem bitwy pomiędzy wizjonerstwem a rozsądkiem, które wspólnie przyczyniły się do odmiany całej kinematografii.

Dalsza część tekstu pod wideo

Opowieść ta zaczyna się się na długo, zanim w ogóle powstało studio Pixar. W latach 80. niewielka grupa naukowców i grafików komputerowych - m.in. Edwin Catmull, Alvy Ray Smith i John Lasseter, pracowała nad krótkimi animacjami CGI, głównie po to, by pokazać możliwości swojej nowej technologii. Efekty początkowo były zdumiewające. 

Pixar - wielkość od skromnych początków

Lasseter, który wcześniej został zwolniony z Disneya za zbyt śmiałe pomysły związane z animacją komputerową, postrzegał komputer nie jako narzędzie oszczędzające czas, lecz jako nowe pióro – środek artystyczny, który otwiera zupełnie nowe możliwości opowiadania historii. Problem polegał na tym, że nikt jeszcze nie wierzył, że komputer może udźwignąć pełnometrażowy film. Technologia była młoda, kosztowna, powolna, a każdy render pojedynczej klatki trwał godzinami.

Pixar przez kilka lat tworzył krótkie filmy, wśród których mamy m.in. Luxo Jr., Tin Toy i Knick Knack, które zdobywały nagrody, ale nie generowały zysków. To właśnie Tin Toy, opowieść o zabawce próbującej przetrwać kontakt z nieco przerażającym bobasem, zwróciła uwagę Disneya. Był to pierwszy krótki film CGI, który zdobył Oscara. Disney dostrzegł potencjał: jeśli Pixar potrafił wzbudzić emocje animowaną komputerowo zabawką, może da się stworzyć cały film w tej technologii? W 1991 roku podpisano historyczną umowę na trzy filmy pełnometrażowe, a pierwszy z nich miał nosić roboczy tytuł „Toy Story”.

Nie oznacza to jednak, że Disney w pełni ufał Pixarowi. Wręcz przeciwnie – studio było traktowane jak eksperyment, a nad projektem czuwało aż kilku producentów Disneya, którzy chcieli, aby Toy Story było bardziej w stylu klasycznych animacji: z jasnym przesłaniem, musicalową strukturą i bohaterami przypominającymi te z innych filmów Disneya. To miała być „bezpieczna” historia o przyjaźni zabawek. Pixar protestował. Twórcy chcieli czegoś świeżego – energii filmu akcji, ostrzejszego humoru i bohaterów, którzy nie zachowywali się jak księżniczki lub gadające zwierzęta.

Właśnie ten konflikt doprowadził do słynnego „czarnego piątku” w 1993 roku. Disney poprosił o stworzenie bardziej „dorosłej” wersji scenariusza – zabawki miały być bardziej cyniczne, Woody zyskał nieprzyjemny charakter, a całość stała się o wiele mroczniejsza. Gdy pokazano tę wersję Disneyowi, reakcja była katastrofalna. Woody był według kierownictwa „nielubialny”, humor był agresywny, a film stracił ton familijnej opowieści. Disney natychmiast wstrzymał produkcję i groził zamknięciem projektu. Przez moment wydawało się, że Toy Story nigdy nie powstanie.

Toy Story - Szeryf Chudy idzie na ratunek

Pixar musiał przeprojektować bohaterów praktycznie od zera. Woody stał się bardziej empatyczny, choć wciąż pełen niepewności i zazdrości. Buzz Astral, początkowo nazywany Lunar Larry, zyskał swój ikoniczny design i charakter kosmicznego bohatera, który nawet nie wie, że jest zabawką. Kluczowym pomysłem stał się konflikt osobowości - Chudy, który zna swoje ograniczenia, kontra Buzz, który w nie wierzy. To paradoksalnie przypominało to konflikty aktorskie z filmów z lat 80. w stylu Zabójczej broni czy Policjantów z Miami, co było pierwszą tego typu inspiracją w animacji familijnej.

Gdy scenariusz wreszcie zaczął działać, Pixar mógł skupić się na stronie technicznej. Renderowanie filmu było wyzwaniem, jakiego nie doświadczyła wcześniej żadna wytwórnia. Każda klatka mogła renderować się nawet 4–12 godzin, sceny musiały być precyzyjnie planowane, a błędy techniczne mogły wykasować całe sekwencje. Jednocześnie Pixar pracował w małym biurze, w którym komputery grzały się tak mocno, że wywoływały problemy z klimatyzacją. Mimo to twórcy szli naprzód. Dzielnie animowali włókna dywanu, światło z okna Andy’ego, refleksy na plastiku Buzza i wszystko inne, co później stało się kanonem CGI.

Oddzielnym wyzwaniem było stworzenie systemu animacji, który pozwalał zapanować nad tak złożonym światem. Pixar musiał od podstaw wymyślić własne narzędzia do modelowania, teksturowania i oświetlenia, bo nikt nie robił tego wcześniej. A że firma miała już duże doświadczenie nawet w produkcji przełomowego sprzętu, za którym stał sam Steve Jobs, sukces przyszedł z trudem, ale nie był niemożliwy. Właściwie każdy element Toy Story był technologicznie pionierski: realistyczna animacja tłumu zabawek, precyzyjne ruchy mechaniczne Buzza, kontrola ekspresji twarzy Chudego. To były lata pracy metodą prób i błędów.

Jednocześnie choć atmosfera pracy była intensywna i nerwowa, ciągle królowała kreatywność. Lasseter pracował z zespołem jak reżyser aktorski. Kazał animatorom nagrywać siebie, odgrywać sceny, szukać emocji, a do dziś wielu twórców wspomina, że czuli się jakby pracowali w nad typowym garażowym projektem, który świat. Toy Story trafiło do kin w listopadzie 1995 roku i okazało się gigantycznym sukcesem, będąc ówcześnie jednym z najważniejszych debiutów w historii kina. Film zarobił ponad 360 milionów dolarów, zebrał entuzjastyczne recenzje, a Pixar z małego, niszowego studia stał się liderem animacji i partnerem Disneya na równych prawach. Najważniejsze jest jednak to, że Toy Story otworzyło drzwi dla całej nowej gałęzi branży. Animacja komputerowa przestała być eksperymentem i stała się nowym standardem, udowadniając, że technologia i emocjonalne opowiadanie historii mogą iść ramię w ramię.

Hasło Na koniec świata i jeszcze dalej idealnie opisuje jak ambitny to był projekt.

Źródło: Własne
Igor Chrzanowski Strona autora
Z grami związany jest praktycznie od czwartego roku życia, a jego sercem władają głównie konsole. Na PPE od listopada 2013 roku, a obecnie pracuje również jako game designer.

Najlepsze Toy Story to...?

Toy Story
23%
Toy Story 2
23%
Toy Story 3
23%
Toy Story 4
23%
Pokaż wyniki Głosów: 23
cropper