Dziesięć największych finansowych klap kinowych w 2025 roku

Dziesięć największych finansowych klap kinowych w 2025 roku

Dawid Ilnicki | Dzisiaj, 12:00

Niezakończony jeszcze rok 2025 był po raz kolejny okresem wyjątkowo trudnym dla przedstawicieli wielu wytwórni filmowych, zmuszonych do wytłumaczenia się z kilku spektakularnych porażek kasowych swoich obrazów. Problem ten coraz częściej dotyczy nie tylko wielkich superprodukcji, kosztujących nawet ponad 200 milionów dolarów, ale również dużo skromniejszych tytułów, którym powinno być zdecydowanie łatwiej zwrócić koszty realizacji.

Jesień 2025 roku ma być jednym z najgorszych okresów, jeśli chodzi o amerykański box office, o czym dyskutował ostatnio w swym podcaście The Town, jeden z najbardziej obecnie znanych branżowych dziennikarzy, Matthew Belloni (polskim widzom znany choćby z małego cameo w świetnym serialu “The Studio”), zastanawiając się nad przyczynami tego kryzysu. Co istotniejsze dotyczy on już nie tylko wielkich superprodukcji, kosztujących ponad 100 milionów dolarów, ale także kina średniobudżetowego, które również nie potrafi zwrócić kosztów produkcji z samej sprzedaży biletów w kinach. Jedną z najchętniej obserwowanych - nomen omen - bitew z kinowym box office był w tym roku zaskakująco drogi film Paula Thomasa Andersona ze znakomitymi Seanem Pennem, Benicio del Toro, Chase Infinity i Leonardo DiCaprio, który ostatecznie zarobił w kinach ponad 200 milionów dolarów, co jednak przy ogromnej kwocie budżetu wcale nie zagwarantowało studiu zysków. 

Dalsza część tekstu pod wideo

Problem z choćby wyrównaniem kwoty, za którą zrealizowano dany film, dotyczy jednak ostatnio nawet dużo tańszych produkcji niż “Jedna bitwa za drugą”, co tłumaczy się z jednej strony coraz większym znaczeniem streamingu, w którym widzowie i tak później oglądają te tytuły, jak również zupełnie nietrafionym marketingiem. Spore znaczenie, zwłaszcza w przypadku produkcji niekomercyjnych, mają nadal recenzje. Z drugiej jednak strony trudno w tym roku o przykład pojedynczego obrazu, wcale nie wskazywanych na potencjalny hit w kinach, który ostatecznie odniósłby sukces finansowy, dzięki pozytywnym ocenom krytyków. Końcówka 2025 roku zapowiada się jednak interesująco, głównie ze względu na premiery “Zwierzogrodu 2”, z oczywistych względów typowanego na absolutny hit, podobnie jak to było w przypadku kontynuacji “W głowie się nie mieści”, sequela do “Pięciu koszmarnych nocy”, a także oczywiście “Avatara: Ogień i popiół”, które mogą poprawić nastroje wielu producentów.

Wielkie przemiany, jakie przechodzą kina na całym świecie dobrze widać również z polskiej perspektywy, gdzie nadal - o czym świadczą choćby wielkie sukcesy “Domu dobrego”, “Teściów 3” czy “Ministrantów” - mamy sporą grupę ludzi chętnych do zobaczenia filmu na dużym ekranie. Obecnie jednak, gdy pyta się kogoś na ilu filmach był w danym miesiącu, często otrzymuje się odpowiedź, że na kilku, ale w większości były to starsze produkcje, ponownie sprowadzane do kin. Kryzys w branży kinowej wygląda zupełnie inaczej z perspektywy festiwali filmowych, na których sale zwykle wypełnione są w całości - niezależnie czy są to najbardziej znane imprezy, czy też choćby festiwal kina azjatyckiego - jak również na wielu pokazach filmowej klasyki. Widzowie nadal potrafią wypełnić salę kinową na pokazie choćby “Siedmiu samurajów” Akiry Kurosawy, ponad trzygodzinnego filmu z 1954 roku, w taki sposób, że kina organizują drugie pokazy tego widowiska. Nic więc dziwnego, że w ofercie pojawia się coraz więcej takich tytułów. 

Tymczasem przyjrzyjmy się dziesięciu filmom, które w tym roku zanotowały najgłośniejsze porażki w kinowym box office.

Śnieżka

Zdecydowanie najbardziej spektakularna porażka tego roku, biorąc pod uwagę zarówno oczekiwania studia, ogromny budżet tej produkcji, a także rozpoznawalność i ponadczasowość samej historii. Szacuje się, że film kosztujący ponad 270 milionów dolarów, który w box office zarobił ledwie ponad 200, przyniósł studiu stratę około 300 milionów. Głośne przedpremierowe kontrowersje, połączone z długim okresem realizacji, a także kiepskimi ocenami krytyków nie przekonały do tego tytułu milionów widzów. Kiepskie wyniki finansowe obrazu Marca Webba sprawiły, że realizacja aktorskiej wersji filmu “Zaplątani” została wstrzymana.  

Tron: Ares

Trzecia część jednej z najdziwniejszych franczyz w historii kinematografii od początku wydawała się skazana na porażkę. Dlaczego najdziwniejszych? Rzadko zdarza się, by do pomysłu jej reaktywacji powracano zawsze po przynajmniej kilkunastoletniej przerwie, a w dodatku o ile jej pierwszą część można określić mianem niezwykle wpływowej, to już z pewnością nie okazała się ona wielkim kasowym sukcesem w kinach. To wszystko sprawia, że powracanie do tego tytułu po tak długiej przerwie było niezwykle ryzykowne. Dodajmy do tego coraz bardziej wątpliwy, gwiazdorski status Jareda Leto, powoli przechodzącego w postać aktora-mema, a także zapowiedzi ambitnej fabuły, osnutej wokół walki z SI, która po prostu musiała się okazać rozczarowująca. To, że ostatecznie widzowie otrzymali kawał niezłej, dynamicznej rozrywki z powszechnie chwalonym soundtrackiem nie miało w tym kontekście wielkiego znaczenia. Szacuje się, że obraz przyniósł Disneyowi ponad 130 milionów dolarów straty.

Elio

Najnowsza produkcja Pixara od początku wydawała się swoistym testem na to, czy dziś uda się jeszcze wypromować zupełnie nową produkcję, pozbawioną odniesień zarówno do wcześniejszych pozycji wielkiego animowanego studia, jak również do klasycznej dziecięcej literatury. Film, który - według różnych doniesień - miał kosztować nawet ponad 200 milionów dolarów, zarobił ledwo ponad 150, pokazując jak trudno obecnie przekonać widzów do obejrzenia filmu w kinie, co zresztą sugerować miały już pierwsze pokazy testowe, po których - według doniesień The Hollywood Reporter - obraz został radykalnie przeedytowany, co jednak ostatecznie mu nie pomogło. Jego stratę szacuje się nawet na 150 milionów dolarów.

Na nieznanych ziemiach

Ani sława George’a R. R. Martina, ani obecność w obsadzie Dave’a Bautisty czy Milli Jovovich nie pomogły nowej produkcji Paula W.S. Andersona, która zaliczyła wyjątkowo twarde lądowanie. Kosztujące blisko 55 milionów dolarów widowisko zarobiło w kinach ledwie ponad 6 milionów, stając się jednym z najmniej opłacalnych tytułów w tym roku. Fakt, iż niewiele się o tym mówi zdaje się jednak świadczyć o tym, że mimo przynależności do typowo komercyjnego gatunku, jakim jest fantasy, obraz ten wcale nie była pomyślany jako pozycja na duży ekran i ponoć jest on niezwykle popularny na platformie Hulu.

Po polowaniu

Najnowszy obraz Luki Guadagnino okazał się zaskakująco drogi, zapewne głównie ze względu na gwiazdorską obsadę, i nie miał zbyt dobrej prasy, co przełożyło się na wyjątkowo kiepski wynik finansowy. Zaledwie 8 milionów dolarów przy 70 milionach kosztów realizacji wygląda wręcz tragicznie, ale wcale nie musi oznaczać kompletnej klapy. Filmy z podgatunku psychologicznych thrillerów wydają się być obecnie pozycjami oglądanymi niemal wyłącznie w streamingu, gdzie dzieło włoskiego reżysera jest dziś niezwykle popularne. Pytanie jak przekłada się to na jego rentowność pozostanie zapewne otwarte, jako że serwisy streamingowe raczej rzadko chwalą się swoimi statystykami, a już z pewnością nie tym jak przekładają się one na realne zyski.

The Smashing Machine

Film Benny’ego Safdiego to bardzo podobny przypadek jak poprzednik. Tym razem jednak długie owacje po pokazie tej produkcji na festiwalu w Wenecji, zwłaszcza dla Dwayne’a “The Rocka” Johnsona, jak również doniesienia o przełomowej, a wręcz genialnej roli tego aktora, nie zdołały się przełożyć na dobre statystyki kinowe. Będąc już po seansie trudno się temu dziwić, bo historia opowiadana przez twórców jest wyjątkowo chaotyczna, a samemu filmowi ewidentnie brakuje jednego, solidnego środka ciężkości, i niewątpliwie jest on jednym z większych rozczarowań w obecnym sezonie filmowym.

Shadow Force

Choć Joe Carnahan ma już na koncie podobny film, kosztujący blisko 40 milionów dolarów i chwalony za całkiem kreatywne podejście do gatunkowych motywów “Level mistrza”, który w kinach zarobił ledwie 2 miliony dolarów, przypadek jego najnowszego dzieła jest zupełnie inny. “Boss Level” był bowiem przygotowywany dla Hulu, a “Shadow Force” dla Lionsgate, które celowo wypuściło ten film tydzień po premierze “Thunderbolts”, licząc na dobre otwarcie. Ostatecznie obraz zarobił tylko ponad 5 milionów, przy okazji nie wyróżniając się zupełnie niczym na tle wielu podobnych filmów akcji, więc niskie noty krytyków nie mogły dziwić.  

The Alto Knights

Kasowa porażka najnowszego obrazu Barry’ego Levinsona, kosztującego około 50 milionów dolarów, który nie zarobił nawet jednej-piątej tej kwoty, mogła być zaskoczeniem dla wielu, wychowanych na kryminalno-mafijnych opowieściach, ale już nie dla specjalistów w branży filmowej. Ci, choćby w późniejszym artykule dla Variety, podkreślali że produkcje z tego podgatunku są postrzegane jako przestarzałe już od kilku lat, a obecny kryzys kinowy sprawia, że wręcz nie mają one szans na solidny wynik finansowy. Zwłaszcza w sytuacji, w której film tuż po premierze otrzymał co najwyżej średnie noty od krytyków.  

Szpiedzy

Do kiepskiego wyniku jednego ze swych ostatnich (obok niskobudżetowego horroru “Presence”) obrazów, który kosztował około 50 milionów dolarów, a zarobił blisko 38 milionów, odniósł się sam reżyser, Steven Soderbergh. Stwierdził, że ów wynik jest sygnałem ostrzegawczym dla samej branży, pokazującym że realizacja średniobudżetowych produkcji jest obecnie związana z ogromnym ryzykiem, gdyż ich docelowi odbiorcy nie chcą już chodzić na nie do kina. Dodał również, że jego dystrybutor zrobił wszystko, by właściwie wypromować ten, skądinąd całkiem niezły, film przed jego oficjalną premierą. 

Springsteen: Ocal mnie od nicości

W jednym ze swych tegorocznych, niezwykle interesujących newsletterów Stat Significant, Daniel Parris przedstawił dane, wedle których muzyczne biografie mają być drugim, po horrorach, najbardziej kasowym podgatunkiem filmowym, biorąc pod uwagę filmy zrealizowane po 1970 roku, a także stosunek wydanych na nie pieniędzy do wpływów kinowych. Nie sprawdziło się to jednak kompletnie w przypadku biografii legendarnego Bruce’a Springsteena, która przy budżecie 55 milionów dolarów zarobiła w kinach 44 miliony, co może dziwić, biorąc pod uwagę absolutnie kultowy status tego artysty w Stanach Zjednoczonych. 

Źródło: własne
Dawid Ilnicki Strona autora
Z uwagi na zainteresowanie kinem i jego historią nie ma wiele czasu na grę, a mimo to szuka okazji, by kolejny raz przejść trylogię Mass Effect czy też kilka kolejnych tur w Disciples II. Filmowo-serialowo fan produkcji HBO, science fiction, thrillerów i horrorów.
cropper