
To jedno z moich ulubionych anime ostatnich lat. I mocno je Wam polecam!
Wiecie, jak to jest, gdy ogląda się mnóstwo anime - jedne wciągają na chwilę, inne giną w gąszczu kolejnych premier. A potem nagle trafia się coś, co sprawia, że odkładamy wszystko inne na bok i dajemy się porwać bez reszty. Tak było właśnie z tym tytułem - produkcją, która nie tylko zatrzymała mnie przy ekranie, ale też przypomniała, dlaczego tak kocham ten gatunek.
To nie jest zwykła historia do odhaczenia na liście. To opowieść, która potrafi wbić się w pamięć na dobre - dzięki bohaterom, emocjom i klimacie, którego nie sposób pomylić z żadnym innym. I dlatego właśnie chcę się nią podzielić. Bo kiedy mówię, że to jedno z moich ulubionych anime ostatnich lat, to nie jest przesada - to szczere polecenie. A zaczynałem od mangi, co nie przeszkodziło mi emocjonować się ekranizacją.
Prehistoria przyszłości?!




Dr. Stone - bo o tej serii mowa - to anime, które zadebiutowało w 2019 roku, adaptując mangę autorstwa Riichiro Inagakiego i Boichiego (odpowiedzialnego za fenomenalną kreskę). Fabuła zaczyna się od niezwykłego kataklizmu - cała ludzkość zostaje nagle skamieniała, a świat, jaki znamy, zamiera. Tysiące lat później budzi się Senkuu Ishigami, niezwykle inteligentny nastolatek, który postanawia przywrócić cywilizację krok po kroku do “normalności”.
Serial szybko zdobył popularność dzięki swojemu nietypowemu podejściu - zamiast skupiać się wyłącznie na walce, jak wiele innych shounenów, Dr. Stone koncentruje się na odbudowie świata przy pomocy nauki. Senkuu wraz ze swoimi sojusznikami (których na każdym kroku zbiera) pokazuje proces tworzenia wszystkiego - od prochu strzelniczego, przez leki, aż po elektryczność.
Na przestrzeni sezonów poznajemy nowych bohaterów, którzy wnoszą różne perspektywy do Królestwa Nauki. Jedni kierują się siłą fizyczną, inni emocjami, ale ostatecznie to połączenie wiedzy, współpracy i pasji sprawia, że historia nabiera dynamiki. Do tego dochodzą konflikty z przeciwnikami, którzy chcą wykorzystać postapokaliptyczny świat w inny sposób - bardziej prymitywny i oparty na sile.
Krytycy i widzowie chwalili Dr. Stone za oryginalny pomysł i odwagę w podjęciu wątku nauki w shounenowym wydaniu. To połączenie edukacji i rozrywki, które przyciągnęło zarówno fanów klasycznych serii akcji, jak i osoby poszukujące czegoś świeżego. Efekt? Produkcja doczekała się kolejnych sezonów, a jej popularność nie słabnie, bo trudno znaleźć drugą taką historię wśród współczesnych anime.
Dlaczego to topka ostatnich lat?
Tym, co sprawiło, że Dr. Stone zajmuje u mnie szczególne miejsce, jest przede wszystkim nieoczywisty pomysł. Zamiast kolejnej historii o turniejach czy wojownikach dostaliśmy świat po kataklizmie, w którym największą bronią nie jest miecz czy magia, ale… Nauka. Już sam punkt wyjścia sprawił, że od pierwszych odcinków wiedziałem, że będę chciał oglądać to dalej. Zwłaszcza przy tak przystępnym podaniu.
Ogromną siłą tej serii są też bohaterowie. Senkuu to jedna z najbardziej charyzmatycznych postaci, jakie pojawiły się w anime ostatnich lat - oryginalny, nieoczywisty, inteligentny, zabawny, pełen determinacji, a przy tym zaskakująco ludzki. Jego relacje z innymi członkami drużyny, zarówno tymi początkowymi, jak i nowymi, tworzą świetną dynamikę i sprawiają, że widz szybko angażuje się w ich wspólną podróż.
Do tego dochodzi zabawowe podejście do nauki. Każdy odcinek to mała lekcja - przedstawiona w banalny, żartobliwy sposób, który sprawia, że zamiast męczyć, całość bawi i fascynuje. Proces tworzenia prochu czy szkła ogląda się z takim samym zainteresowaniem, jak walkę dwóch rywali, bo twórcy potrafią przekuć edukację w czystą rozrywkę.
No i wreszcie - nietypowo prowadzona fabuła. To nie jest historia, w której co sezon musimy mieć wielki pojedynek czy finałową walkę z bossem. To podróż, która rozwija się etapami, wraz z kolejnymi osiągnięciami bohaterów. Dzięki temu oglądanie Dr. Stone jest jak wędrówka po świecie, który za każdym zakrętem kryje coś nowego. I właśnie ta świeżość, połączona z energią i pasją, sprawia, że to dla mnie jedno z najlepszych anime ostatnich lat.
Reasumując
Dr. Stone to dla mnie dowód na to, że anime wciąż potrafi zaskakiwać i wybijać się z utartych schematów. Zamiast podążać ścieżką wydeptaną przez dziesiątki shounenów, ta seria odważyła się pokazać, że emocjonujące mogą być nie tylko walki, ale też odkrycia i proces budowania od zera całej cywilizacji. I właśnie ta oryginalność sprawia, że nie sposób o nim zapomnieć.
Patrząc na całość, widzę w “Doktorze Kamieniu” produkcję, która łączy przyjemne z pożytecznym - daje frajdę, a jednocześnie uczy i inspiruje. To anime, które wyróżnia się na tle innych, a dla mnie stało się jednym z najważniejszych doświadczeń ostatnich lat. I jeśli miałbym wskazać serię, którą naprawdę warto polecić każdemu, to bez wahania byłby to właśnie ten tytuł. Niezależnie od tego, czy lubicie japońską popkulturę, czy wymija się z Waszym gustem.
Przeczytaj również






Komentarze (6)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych