Bloodborne

Bloodborne - samotny cud czy mamy jakieś szanse na sequel?

Krzysztof Grabarczyk | 19.11, 19:00

Absolutnie każdy fanatyk souls-like miał przyjemność rozegrać noc łowów w mieście Yharnam. Bloodborne trafiło do sprzedaży w marcu, 2015 roku. Aż ciężko momentami uwierzyć, że to było ponad siedem lat temu. Po dziś dzień, tytuł jest mocno nobilitowany, zresztą słusznie. Uznawana powszechnie za największe osiągnięcie w katalogu From Software, nadal wzbudza dyskusje. Wszystko za sprawą wciąż niepotwierdzonego sequela. Bloodborne nadal pozostaje, prawdopodobnie, najlepszą grą, jaka kiedykolwiek pojawiła się na PlayStation 4. Ociekający Lovecraftem świat, podlany wiktoriańskim sosem, w połączeniu z agresywną mechaniką, wciąż zachwyca. Często modlimy się w naszych treściach o zwyczajny remaster. Ale że pełnoprawny sequel?

Zbyt piękne, by było prawdziwe. Kto aktualnie dysponuje prawami do Bloodborne? Sony. Sytuacja jest analogiczna do Demon's Souls. Czy pan Miyazaki ma cokolwiek do powiedzenia w tej kategorii? Spytano go niegdyś w brazylijskiej redakcji GameSpotu. "Bloodborne 2...Niestety, decyzja nie należy do mnie". Robi się coraz dziwniej. W końcu mowa o prawdziwej perełce, która zdobyła gromkie uznanie i stworzyła solidny fanbase. Zagrać możecie w nią dzięki Playstation Plus Collection, Bloodborne także bywa regularnym gościem promocji wszelakich. Grzech nie spróbować sił w Yharnam, mieście niezwykłym bardziej niż sam Hidetaka Miyazaki. Dlaczego nadal nie zagraliśmy w kontynuację? Odpowiedź choć wydaje się oczywista, jest trochę jakby, na przekór logice. 

Rozpruwaczem przez świat

undefined

loodborne to oczywiście identyczna metoda narracji, gdzie świat opowiada historię pofragmentowaną w licznych jego sceneriach, niejednoznacznych postaciach oraz tej mrocznej, aurze tajemnicy. Wszystko skąpane we krwi. To zdecydowanie najkrwawsza próba wystawiona przez mistrzów wyzwania z From Software. Tworzysz swój awatar śmierci, by wskoczyć w "służbowe szaty". W końcu zostajesz wyznaczony do poskromienia wszystkich koszmarów tej niekończącej się nocy. Choć Bloodborne wydaje się projektem skrupulatnie przemyślanym, dopiętym i szalenie ambitnym, Miyazaki przyznał, co ewentualnie mógłby poprawić w mitycznym Bloodborne 2. Myślę, że większość naszych czytelników zgodzi się co do Lochów Kielicha. Ten aspekt twórca bardzo chciałby usprawnić. Jak już wiemy ze wstępu, zielone światło należy do Sony.

Bloodborne okazało się pierwszym członkiem rodziny From Software, którego poznałem na wskroś. Innymi słowy, to taki mój osobisty chrzest ognia, bo nigdy wcześniej nie borykałem się z gatunkiem souls-like tak na poważnie. Owszem, miałem skromniejszy epizod kilka lat wcześniej, kiedy pojawiło się oryginalne Demon's Souls. Mechanika zrobiła swoje i poległem, nie do końca rozumiejąc jakimi prawami rządzić będzie się ten gatunek. Bloodborne trafiło do mnie promowaniem agresji. Zapomnij o obronie, nawet parowaniu. Pozostaje tylko przełamanie ataku, co uznajemy za taką alternatywną kontrę. Dość trudne do opanowania. Gry od From Software nie idą w myśl klasycznej zasady "prosta do nauczenia się, trudna do pokonania". Tutaj ciężko ma być od początku, choć poziom trudności polega bardziej na cierpliwości i rzeźbienia wewnętrznej umiejętności analitycznego myślenia oraz pamięci. Pewien śmiałek podjął się nawet wyzwania, by ukończyć wszystkiem siedem gier studia bez zadrapania.

Nie przepadam za topornością, nawet jeśli ta jest składowym i celowym zabiegiem na drodze zbudowania mechaniki. W Demon's Souls mamy tego przykład, również we współczesnej edycji od kowali z BluePoint Games. Bloodborne jest szybszy, brutalniejszy, ocieka większym ryzykiem błędu, ponieważ nie obronimy się przez atakiem czy to Bestii Kleryka czy samej Amelii. W połączeniu z niezwyklą architekturą, przytłaczającą atmosferą oraz przekozackim dodatkiem, The Old Hunters - otrzymujemy prawdopodobnie najlepszą grę poprzedniej generacji. Przyznałby to nawet Geralt z Rivii, gdyby porównać Dziki Gon i Bloodborne wyłącznie kwestią mechanik.

Posługa krwi

undefined

Dlaczego nadal nie zagraliśmy w kontynuację? Aktualne położenie From Software po części wyłania analogiczny obraz przeszłości. Istniała bowiem niegdyś firma Shiny Entertainment, to twórcy MDK czy Messiah. Polityka tamtej ekipy zakładała, by produkować jak najmniej sequeli. Celem takiej ideii jest częstsze utożsamianie danego hitu z logiem studia niż uniwersum. Poza trylogią Dark Souls, From Software stawia na mocne, pojedyncze wyzwania. Sekiro: Shadows Die Twice, Elden Ring czy wywołane dzisiaj Bloodborne. Hidetaka Miyazaki twierdzi, że decyzja nie należy do niego. Ale decyzja odnosząca się do inicjacji choćby prac koncepcyjnych rodzi się w głowie pomysłodawcy. Oczywiście, jesteśmy pewni, że Bloodborne 2 powstawało na desce kreślarskiej. Być może kiedyś będzie nam dane poznać szczegóły. Jak wielu powszechnie nieujawnionych gier.

W pierwszym miesiący rynkowej egzystencji, do Yharnamu zawitało ponad milion żądnych krwi graczy. Liczba potroiła się w kolejnych latach. Dane ujawnione przez wyszukiwaczy informacji na łamach opiniotwórczego forum Resetera wspominają o zawrotnej liczbie 11.2 miliona graczy w Yharnam. Oczywiście, bądźmy przy tym świadomi, że wskazane dane nie pokrywają się z ilością faktycznych egzemplarzy, jakie trafiły do klientów - tradycyjnie bądź cyfrowo. Niemniej, w każdym z przypadków, liczby zakrawają na potężny sukces, zwłaszcza w świetle nowej marki w katalogu PlayStation. Właściciel od lat milczy, pojawiają się umiarkowane donosy, lecz nic bardziej konkretnego.

Bloodborne czeka los samotnego cudu, jedynego w swoim rodowodzie. W pewnym sensie, zapewni to grze długowieczny status, lecz za kilka pokoleń, gra pozostanie historycznym artefaktem, o którym pewnie przeczytacie w PSX Extreme, jak niegdyś powstawał. Cóż, From Software nie zamierza nam jeszcze przypominać o Bloodborne. Szkoda, ponieważ szlachtowanie tworów plagi targającej miastem niezastąpionym Rozpruwaczem, nawet w 60 klatkach, brzmi jak poezja. Czytasz to, panie Ryan? Chcemy Bloodborne 2!

cropper