Cyberpunk 2077: Phantom Liberty

Cyberpunk 2077: Phantom Liberty wyłącznie na nową generację to… Znakomita decyzja!

Kajetan Węsierski | 12.09, 22:00

Dla wielu będzie to stwierdzenie pełne kontrowersji, niezrozumienia i wybrzmiewające niemal jak opłacone przez największych polskich deweloperów, ale… Wyśmienicie bawiłem się grając w Cyberpunk 2077. I to na konsoli (choć, co koniecznie warto podkreślić, na nowej generacji), a nie na PC. Można? Można. Nie ukrywam przy tym, że czytając niektóre wypowiedzi i oglądając wiele materiałów, zdałem sobie sprawę, jak duże szczęście miałem, natrafiając na stosunkowo mało błędów. 

Niemniej, osobiście spędziłem w Night City kilkadziesiąt kapitalnych godzin i praktycznie od A do Z przeszedłem całą fabułę moim V. Niedociągnięcia oczywiście widziałem (wszak trudno było ich nie zauważać), ale nie przeszkadzało mi to w czerpaniu przyjemności z chłonięcia tego cyberpunkowego klimatu. Nie wiem, jak Wy, ale czułem tutaj vibe, który kojarzyłem z wielu filmów, seriali i książek. 

I biorąc to wszystko pod uwagę, naprawdę uważnie śledziłem wszelkie doniesienia i byłem na bieżąco z informacjami, które przekazywali nam twórcy. W końcu się doczekałem! W ubiegłym tygodniu CD Projekt RED oficjalnie potwierdził prace i tym samym zapowiedział pierwszy pełnoprawny dodatek do ich ostatniej gry. Ów będzie nosił tytuł Phantom Liberty i ma w sobie wszystko, aby wypaść kapitalnie.

Cyberpunk 2077: Phantom Liberty - Wrażenia 

No i właśnie - moje pierwsze wrażenia były… Bardzo pozytywne. Materiał wideo po prostu ocieka tym klimatem, który tak bardzo polubiłem w pełnoprawnej odsłonie. I być może to w dużej mierze magia zwiastuna oraz odpowiedniej obróbki, ale właśnie coś takiego sobie wyobrażałem. Jest krwiście, cyberpunkowo i wybuchowo. Widząc to, co zostało przedstawione, czułem się jak przy legendarnym „Wake the fuck up, samurai!”. 

Cyberpunk 2077: Phantom Liberty

Jakby tego było mało, jeszcze podczas samego Night City Wire potwierdzono kilka znakomitych wiadomości. Po pierwsze - mamy mieć tu do czynienia ze „szpiegowskim-thrillerem”. I choć nie brzmi to jak coś spójnego z wizją Cyberpunka 2077, którą prezentowała pełnoprawna odsłona, to jestem przekonany, że nieco mroku, niczym w klasykach kina szpiegowskiego, może zadziałać jak najbardziej na plus. 

Kolejną świetną wiadomością było potwierdzenie powrotu Keanu Reevesa w roli znakomitego Johnny’ego Silverhanda. Oznacza to tyle, że nie będziemy tu mieli do czynienia z samodzielnym dodatkiem, który opowie nam o całkowicie nowej postaci z odrębną historią, ale pozwoli powrócić do tego, co wielu (w tym ja!) Naprawdę zdążyło polubić. A gdy do „starych śmieci” dorzucimy nową dzielnicę… 

To maluje się przepis na sukces. Może to bowiem dać nam w praktyce poczucie czegoś zupełnie nowego, ale jednocześnie takiego, co nie wprowadzi nas w poczucie zagubienia. To już brzmi bardzo dobrze. I zdecydowanie nie mogę się doczekać - choć kolejnego materiału. Niemniej, pojawiły się głosy i komentarze negatywne. 

Tylko nowa generacja? Super! 

Jak bowiem wiadomo, w branży gier wideo nie może być kolorowo. Nie może być tak, że nie będzie osób, które by się do czegoś przyczepiły. Tak też jest w tym przypadku, choć w praktyce trudno się temu dziwić. Wszak CD Projekt RED pokusił się o decyzję, która przez wielu może być uznawana za kontrowersyjną. O czym mowa? Wyczekiwane DLC pojawi się wyłącznie na konsole nowej generacji i PC. 

Cyberpunk 2077: Phantom Liberty kadr

Pojawiło się sporo słów oburzenia, które osobiście jestem skłonny zrozumieć. Jakby bowiem nie spojrzeć, podstawowa gra dostępna była od premiery także (a nawet głównie!) na poprzedniej generacji sprzętów od Microsoftu i Sony. Oznacza to więc, że osoby, które wciąż nie miały okazji przesiąść się na nowe urządzenia, nie będą mogły poznać rozszerzenia przygotowanego przez twórców. A to spory minus. 

Niemniej, warto spojrzeć na całość obiektywnie. I tu faktem jest, że decyzja o porzuceniu wsparcia dla stałych konsol jest bardzo dobra. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że taka droga jest jedyną słuszną, którą mogło obrać studio. W innym wypadku raz jeszcze ryzykowaliby wpadki związanej z fatalną optymalizacją i niedociągnięciami na PlayStation 4 czy Xboksach One. A wydaje się, że już wystarczająco dostali za to po tyłkach. 

Cyberpunk 2077: Phantom Liberty scena

Zamiast tego wszystkie siły i zasoby będą mogły być przekierowane na prace nad najlepszą możliwą wersją gry. Nie będzie trzeba się skrajnie ograniczać, a my będziemy mogli przekonać się w pełni, na co stać CD Projekt RED. Dla mnie jest to perspektywa załogi, która wreszcie - po latach przerwy - będzie mogła płynąć bez opuszczonej kotwicy. I przyznam, że nie mogę się doczekać owoców tych działań. 

Podsumowując… 

Osobiście nie mam żadnych wątpliwości, że decyzja - choć z pozoru kontrowersyjna - będzie miała pozytywne przełożenie na samą grę. I jasne, stwierdzam to z perspektywy osoby posiadającej konsole nowej generacji, więc mówimy tu o stosunkowo uprzywilejowanym punkcie siedzenia, ale… Wydaje mi się, że warto spojrzeć na to szerzej. Prędzej czy później większość z nas wejdzie w posiadanie PS5/XSX|S, a wtedy będziemy chcieli jak najlepszych gier wideo. 

Uważam, że decyzja rzeczywiście jest odważna, ale w perspektywie innych wyborów, niewątpliwie najlepsza. Wiem, że CD Projekt RED podszedł do sprawy racjonalnie i nie zamierzają drugi raz zawodzić tak dużej grupy fanów. Ściskam więc kciuki, cieszę się i nie mogę doczekać tego, co przygotowali. Szykuje się niezła zabawa, a to wyśmienicie, albowiem mój V chciałby już rozprostować kości! 

cropper