ViaPlay

Viaplay podbija cenę? To poważny sprawdzian dla platformy…

Kajetan Węsierski | 09.08, 21:30

Streaming przejmuje dziś świat kultury popularnej. Nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Od lat mówi się o tym, że platformy VOD mogą wypierać kina, w świecie gier wideo coraz większą popularność zyskują modele subskrypcyjne w kontekście dostępu do bibliotek produkcji (jak na przykład Xbox Game Pass), a muzyka, podcasty czy audiobooki są już przez nas opłacane praktycznie automatycznie. 

Co ciekawe, coraz śmielej ten model biznesowy działa także w sporcie. Wiele platform chętniej sięga po taką formę oferowania treści przez Internet i podobnie jest z odbiorcami. Dużo łatwiej jest co miesiąc opłacać konkretne kanały przez sieć, niż wiązać się kilkuletnim abonamentem z Polsatem, Orange czy innym Canal+. Wszyscy doskonale zdają sobie z tego sprawę, dlatego coraz chętniej uderzają w stronę własnych platform SVOD.

A jedną z tych, która u odbiorców sportu wywołuje ostatnimi czasy najwięcej szumu, jest oczywiście Viaplay. Firma weszła do naszego kraju z drzwiami i błyskawicznie zaczęła torować sobie drogę do hegemona w kwestii emitowania przeróżnych wydarzeń sportowych. Tak można chyba postrzegać wygrywanie przetargów na Premier League, KSW, czy nawet F1. Niestety, z obecnej perspektywy to raczej średnia wiadomość. 

Podwyżka cen

Na początku sierpnia gardła fanów sportu (głównie Premier League, Bundesligi i Formuły 1) w Polsce wydały podobny, donośny dźwięk. Ów, gdy wykrzyczany w eter, prawdopodobnie układał się w słowo, które w naszym ojczystym języku ma wiele znaczeń - słowo, którego z racji medium, w którym piszę, nie zamierzam tu przytaczać. Niemniej, jestem wręcz przekonany, że doskonale wiecie, co mam tutaj na myśli. 

Premier League

Nawiązuję oczywiście do informacji, która pojawiła się w mediach pierwszego dnia bieżącego miesiąca, według które od marca przyszłego roku dojdzie do podwyżki cen za subskrypcję Viaplay - platformy, która od jakiegoś czasu funkcjonuje w naszym kraju, a która zdecydowanie nie może pochwalić się dobrą prasą. Na ten moment miesięcznie płacimy 34 złote, a już od marca 2023 cena wyniesie… 55 złotych

I trzeba przyznać, że jest to podwyżka znacząca. O ile przyzwyczailiśmy się, iż popularność konkretnych platform mocno obija się na kosztach, które widz musi ponosić, o tyle dotychczas były to drobne skoki, które zazwyczaj nie przekraczały jednocyfrowej liczby w skali czterech tygodni. Tym razem jest inaczej - różnica to 21 złotych, a to może znacząco nadszarpnąć budżet. Rocznie mamy już bowiem ćwierć tysiąca więcej. 

Wynika to oczywiście z masy nowych umów, które na przestrzeni ostatnich miesięcy podpisało Viaplay. W gruncie rzeczy już teraz fani mogą liczyć tam na piłkarską Bundesligę, Premier League i Ligę Europy, a przy tym także rozgrywki NFL, pojedynki w KSW i - od nadchodzącej wiosny - przynajmniej trzy sezony wyścigów Formuły 1. Oferta, jakby nie spojrzeć, bardzo atrakcyjna. Niestety wciąż jest wiele minusów. 

Viaplay ryzykuje… 

Trzeba powiedzieć wprost - Viaplay całkiem sporo ryzykuje. Przynajmniej jeśli weźmiemy pod uwagę obecny stan platformy. Sam korzystam z niej już od dłuższego czasu i niestety nie jest tak, jak być powinno. Jasne, przy mniejszych wydarzeniach da się przeżyć, ale daleko temu do pełnego komfortu. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że w porównaniu do konkurencji (Canal+ Online, Eleven Sports) Viaplay wypada blado. 

Viaplay - Piszczek

Zacznijmy od największej bolączki, a więc 720p. Nie jest dla mnie zrozumiałe, jak w 2022 roku można oferować maksymalnie jakość obrazu HD. I nie broni tej decyzji nawet płynność transmisji, którą tak bardzo chwali się ekipa. Mamy telewizory 4K, zazwyczaj od 50 cali wzwyż - widać na nich brak Full HD, a jak tu normalnie czerpać radość, gdy jest nawet niżej? To spora wpadka niezależnie od ceny. 

Idąc dalej - serwery są koszmarnie niestabilne. Dość powiedzieć, że przy większych wydarzeniach z dużą liczbą widzów w Polsce (Bayern vs. BVB, największe gale KSW itd.), niestety musimy nastawić się na oglądanie pokazu slajdów i przerywanym komentarzem. A bywa i tak, że nie obejrzymy nic. Co natomiast ciekawe - zależnie od humoru SVOD - czasem lepiej działa transmisja przesyłana z PC na TV, niż odpalana bezpośrednio tam. Oczywiście regułą nie jest nawet kwestia tego, czy Internet ciągniemy po kablu, czy przez Wi-Fi. 

Na sam koniec, o czym muszę wspomnieć, jest jeszcze żałosne wręcz podejście do widza. Wklepcie sobie nazwę platformy na Twitterze i zerknijcie, w jaki sposób odpowiada się na problemy użytkowników (których, jak możecie się domyślać po powyższych akapitach, bynajmniej nie brakuje). Da się odnieść wrażenie, że przy pochwałach piszą ludzie, a na zażalenia odpowiada bot. W trzeciej dekadzie XXI wieku to nie ma prawa bytu. 

Viaplay prawa

Podsumowując

Jeszcze w ubiegłym roku szefostwo Viaplay zgodnie twierdziło, że cena nie zostanie podniesiona, albowiem chcą działać w zgodzie z odbiorcami. Teraz śpiewka się zmienia. Cóż, tylko krowa pozostaje przy swoim zdaniu, parafrazując przysłowie, ale gdy mówi się A, trzeba także powiedzieć B. Tak znaczący wzrost będzie ogromnym sprawdzianem dla samej platformy, jak i cierpliwości odbiorców. 

Na sam koniec muszę natomiast dodać, że jeśli do marca przyszłego roku, a więc do momentu podwyżki cen, Viaplay zaoferuje nam lepszą jakość transmisji i przerzuci się na serwery, które będą w stanie to wszystko ogarnąć, będę pierwszym, który pochwali ich za taki ruch i będzie się kajał za wiadro pomyj, które zostało wylane powyżej. Może stworzą więcej pakietów? Może coś tam się ruszy? Nie wiem, mam po prostu nadzieję, że oglądając moją ukochaną Premier League, będę mógł się wkurzać jedynie na grę Manchesteru United, a nie działanie streamingu. 

cropper