Bohemian

Nie tylko Elvis. Dziesięć najciekawszych, filmowych biografii muzyków

Dawid Ilnicki | 03.07, 16:00

Od zeszłego piątku w kinach można oglądać “Elvisa” Baza Luhrmanna, kolejny film starający się opowiedzieć o fenomenie Elvisa Presleya. Po biografie słynnych piosenkarzy sięgają w ostatnim czasie różni twórcy, realizując mniej lub bardziej udane widowiska, przyciągające widzów do kina również za sprawą samej oprawy muzycznej. 

Widowisko Baza Luhrmanna to nie pierwszy film, który próbuje oddać fenomen “Króla rock’n’rolla”. Dotąd doczekaliśmy się bowiem kilku biografii piosenkarza i aktora z Memphis, spośród których należy wymienić przede wszystkim - wyreżyserowany przez Johna Carpentera - obraz z 1979 roku, w którym w główną rolę wcielił się sam Kurt Russell, a także przedziwne “Elvis & Nixon”, w którym w tytułową parę zagrali Michael Shannon i Kevin Spacey. Stosunkowo mało znany obraz o Elvisie nakręcił również Chris Columbus, a w “Hotelu Złamanych Serc” rolę wielkiego gwiazdora próbował dźwigać na swych barkach David Keith. Dużo później stało się to udziałem również samego Bruce’a Campbella, w komedio-horrorze “Bubba Ho-Tep”.

Biografie słynnych muzyków są często gotowym materiałem na wyjątkowo interesującą filmową fabułę. Najczęściej są nimi bowiem jednostki wyjątkowo wrażliwe, które na wczesnym etapie swego życia musiały się zmagać z wieloma problemami, wśród których początkowy brak uznania okazał się najmniej dotkliwy. Wielu filmom z tego nurtu udało się uchwycić atmosferę czasów minionych, większość z nich zostanie zapamiętana przede wszystkim ze względu na znakomite kreacje aktorskie. Wybrałem dziesięć najciekawszych, filmowych biografii muzyków. 

Ray

Film Taylora Hackforda był nominowany do Oscara w głównej kategorii, ostatecznie zgarnął dwie statuetki, w tym za tytułową rolę Jamie Foxxa. Całkowicie zresztą zasłużoną! Ray Charles musiał na wczesnym etapie życia zmagać się nie tylko z trudnym dzieciństwem, utratą wzroku, ale również z wszechobecnym rasizmem. Na początku swej kariery Charles uzależnił się od narkotyków, a w późniejszych latach kilkukrotnie miał z tego powodu problemy z prawem. Za sprawą świetnego doboru jego utworów i genialnej roli Foxxa filmowi udaje się znakomicie odmalować portret muzycznego geniusza, który niestety nie doczekał premiery obrazu, choć zdążył zapoznać się zarówno z jego scenariuszem, jak i wczesnymi wersjami produkcji. 

Walk the Line

Mający premierę rok po biografii Raya Charlesa film, traktujący o losach Johnny'ego Casha, został oparty na dwóch biografiach artysty i skupia się zarówno na jego relacji z June Carter, jak również na problemach z narkotykami. Podobnie jak w poprzednim przypadku jego głównym atutem jest znakomita obsada, bo zarówno Joaquin Phoenix - niemający jeszcze takiego statusu jak dziś - a także, nagrodzona Oscarem za tę rolę, Reese Witherspoon spisują się tu znakomicie. Co ciekawe pomysł na realizację tego filmu powstał na planie jednego z odcinków serialu “Dr. Quinn” w 1993 roku, w którym gościnnym aktorem był właśnie Cash.

Control

Trudno o drugi taki zespół w historii, działający na scenie zaledwie trzy lata, a który zdołał odcisnąć tak znaczące piętno na muzyce, nie tylko własnych czasów. Brytyjskie Joy Division nagrało zaledwie trzy płyty, wszystkie są dziś jednak klasykami post-punka i wpłynęły na twórczość innych, wielkich zespołów, takich jak choćby The Cure, U2 czy Interpol. Liderem formacji z Manchesteru był Ian Curtis, zmagający się z epilepsją wokalista, który w 1980 roku popełnił samobójstwo. Trudnego zadania zrealizowania jego filmowej biografii podjął się Anton Corbijn, znany głównie z tworzenia znakomitych teledysków m.in. Depeche Mode. Mimo wątpliwości co do tego czy udało się tu oddać złożoność charakteru - granego przez Sama Rileya - Curtisa, film i tak robi duże wrażenie. 

The Doors

Zrealizowaniem biografii legendarnego zespołu z Los Angeles było zainteresowanych kilku wielkich reżyserów, na czele z Williamem Friedkinem, Martinem Scorsese i Brianem de Palmą. Ostatecznie jednak przypadła ona w udziale Oliverowi Stone’owi, a decyzja ta nie spotkała się z aprobatą muzyków zespołu, z którymi konsultowano scenariusz obrazu. Mająca premierę w 1991 roku produkcja wywołała mieszane odczucia, bo z jednej strony krytykowano brak zgodności z rzeczywistością, a z drugiej chwalono świetną atmosferę i wielką rolę Vala Kilmera, który zresztą sam wykonywał wszystkie utwory zawarte w tym filmie. Członkowie grupy mieli zresztą stwierdzić, że jego kreacja była tak dobra, że początkowo nie pomyśleli, że to jego głos słychać w filmie. 

Rocketman

Kolorowa, rozbuchana i szalona, czyli taka jaka powinna być biografia tak nietuzinkowej postaci jak Elton John. Film Dextera Fletchera robi znakomite wrażenie zwłaszcza w tych momentach, kiedy naturalnie przechodzi w musical; zachwyca również świetną kreacją Tarona Egertona, aktora który wcześniej znany był przede wszystkim jako Eggsy z dwóch części serii “Kingsman”. Nic dziwnego zatem, że wielu ogłosiło “Rocketmana” najlepszą, rockową biografią, stawiając go zdecydowanie wyżej niż choćby “Bohemian Rhapsody”.

Get on Up

Żywot Jamesa Browna był ogromną inspiracją dla wielu późniejszych muzyków, by wymienić tu niestety zdecydowanie mniej znanego, a wspaniałego artystę, jakim był Charles Bradley, którego główną inspiracją okazał się - oglądany w 1962 roku - koncert legendarnego piosenkarza. Brown od dzieciństwa zmagał się z biedą i wieloma przeciwnościami losu, ostatecznie stając się jedną z ikonicznych postaci, nazywaną “Ojcem Chrzestnym soulu”. Choć film Tate’a Taylora nie do końca uchwytuje jego fenomen, to jednak jego największym atutem jest popisowa rola, przedwcześnie zmarłego w 2020 roku, Chadwicka Bosemana

Straight Outta Compton

Film F. Gary Graya mierzy się z legendą kalifornijskiej dzielnicy Compton, z którego wywodziło się wielu artystów, którzy zmienili historię hip-hopu. Echa dawnej potęgi Compton słychać dziś głównie w twórczości - uznawanego już teraz za jednego z najlepszych raperów w historii -  Kendricka Lamara. Obraz z 2015 roku portretuje jednak przede wszystkim jego mentora Dr. Dre, a także - świetnie odtwarzanego przez O’Shea Jacksona jr.-a - Ice Cube’a. Twórcom udało się dość dobrze oddać atmosferę przełomu lat 80. i 90., a mimo mnogości różnych wątków film został zrealizowany bardzo dobrze. 

Bird

Charlie Parker, znany pod pseudonimem “Bird”, pojawia się już jako bohater pośredni kontrowersyjnego filmu Damiena Chazelle’a “Whiplash”. Był on jednocześnie również jednym z muzycznych idoli Clinta Eastwooda, któremu w drugiej połowie lat 80. udało się zrealizować biografię artysty. Legendarny aktor i reżyser był nim zafascynowany od 1945 roku, kiedy to pierwszy raz zobaczył jego występ na żywo. W samym obrazie widać ogromną miłość do jazzu, nic zatem dziwnego, że otrzymał on Oscara za najlepszy dźwięk. Znakomicie w roli wielkiego muzyka wypadł również Forest Whitaker. 

I’m not there

Na realizację nietypowego filmu o Bobie Dylanie, w którym gra go sześciu różnych odtwórców, obok Heatha Ledgera, Richarda Gere’a czy Christiana Bale’a również Kate Blanchett, zdecydował się Todd Haynes. Nie jest to pierwszy, muzyczny obraz twórcy “Carol”, który wcześniej zrealizował dobrze znanego ”Idola”. Różni się on jednak od większości typowych biografii muzyków i prawdopodobnie dlatego Haynes bardzo szybko uzyskał zgodę samego artysty, wypowiadającego się o nim zresztą pozytywnie już po jego premierze. 

Bohemian Rhapsody

Kariera grupy Queen, której liderem był charyzmatyczny Freddie Mercury, musiała prędzej czy później stać się podstawą filmu, próbującego uchwycić jej fenomen. Fakt iż uczestniczący przy pracach przy nim muzycy zespołu od początku wspominali o tym, że ich celem było uniknięciem wszelkich kontrowersji, mogących wpłynąć negatywnie na ocenę legendarnego lidera kapeli, zapowiadał produkcję mocno ugrzecznioną i taką ostatecznie otrzymaliśmy. Z drugiej strony jednak trzeba przyznać, że została ona zrealizowana pierwszorzędnie, a grający głównego bohatera Rami Malek dołącza do wspomnianego już wcześniej Vala Kilmera jako aktor, który w najdoskonalszy sposób wcielił się w legendarnego muzyka.

cropper