Miałeś Pegasusa? Oto 10 gier, które wymiatały w co-opie!

Miałeś Pegasusa? Oto 10 gier, które wymiatały w co-opie!

Igor Chrzanowski | 18.04, 18:00

W dzisiejszych czasach coraz ciężej jest znaleźć jakąś dobrą grę do kooperacyjną, dlatego jak na wagę złota są takie produkcje jak chociażby It Takes Two. Dawniej jednak nie było z tym takiego problemu - zwłaszcza w czasach Pegasusa.

Dziś zatem postanowiliśmy przyjrzeć się najpopularniejszej w Polsce konsoli i odświeżyć sobie nieco szare komórki, wspominając najlepsze produkcje w jakie można było grać w kanapowej kooperacji. W poniższym zestawieniu znajdziecie nie tylko dobrze znane sobie klasyki jak chociażby kultowa Contra, ale oprócz tego staraliśmy się również sięgnąć po te mniej znane, a wciąż naprawdę dobre produkcje. Gotowi na nostalgiczną podróż w złoty okres lat 90.?

Contra

Legendarna Contra to już istna ikona czasów NES-a i polskiego Pegasusa, która to gościła chyba w każdym czytniku kartridżów w naszym kraju. Świetna wojskowa przygoda cieszyła michę zarówno solo jak i w kooperacji, jednak to właśnie z kumplem siedzącym na kanapie obok nas zabawa była najlepsza. No i oczywiście dzieło Konami potrafiło czasami dość mocno dać w kość.

Mario Bros.

Klasyczne Mario Bros. (nie mylić z Super Mario Bros.) było naprawdę świetną kooperacyjną gierką zręcznościową, która to niestety została dość znacząco przytłoczona sukcesem swojego większego brata. Niemniej jednak jeśli poszukiwaliście jakiejś produkcji, w której liczyło się bystre oko oraz zręczność, tutejsza walka z przeciwnikami Mario i Luigiego zapewniała sporo frajdy.  

Teenage Mutant Ninja Turtles II The Arcade Game

Wojownicze Żółwie Ninja są istnym fenomenem i już w czasach NES-a włodarze marki inwestowali w świetne gry wideo z udziałem walecznej czwórki. Najlepszą z nich naszym zdaniem jest druga odsłona, w której to twórcy sięgnęli po gatunek Beat'em up i wzorem największych automatowych hiciorów oddali w nasze ręce nieskrępowaną mordoklepkę. 

Gauntlet

W czasach Pegasusa dość rzadko spotykano się z grami typu dungeon crawler, gdzie para bohaterów przemierzałaby obszerne lochy w poszukiwaniu skarbów i potworów do ubicia. Pierwsza odsłona Guantlet była bardzo odświeżającym i nietypowym jak na tamte czasy doświadczeniem, a fakt, że można było zapoznać się z tym dziełem w kooperacji za pomocą dwóch padów, było jeszcze lepsze. Zanim powstało Diablo, to był chyba najlepszy protoplasta gatunku hack'n slash.

Ms. Pac-Man

Pac-Mana zna każdy i chyba każdy w niego choć raz w życiu grał. Mało kto jednak dziś już pamięta o spin-offie kultowej marki w postaci Ms. Pac-Man, która to przenosiła znaną formułę na nowy wymiar i dawała nam do tego opcję walczenia z upierdliwymi duszkami z przyjacielem siedzącym obok. Ms. Pac-Man była jednak trudniejsza od swojego poprzednika, stając się prawdziwym ulubieńcem hardcore'owych wyjadaczy.

Double Dragon II

Double Dragon było niegdyś jedną z najlepszych serii dostępnych na konsolkach NES, a co za tym idzie również na Pegasusie, gdzie mogliśmy z nieskrępowaną wręcz radością wyjść na ulicę czy w jakieś środowiska i sklepać dziesiątki uprzykrzających nam życie nieprzyjaciół. "Dwójeczka" do dziś pozostaje chyba najlepszą odsłoną marki, która to dziś niestety nie jest już tak rozchwytywana jak te 3-4 dekady temu.

Rampage

Wielu z Was mogło usłyszeć o marce Rampage zapewne dopiero po popularnym filmie z The Rockiem w roli głównej, ale w czasach 8-bitowych konsol był to prawdziwy hicior. Skąd wywodził się sukces gry? A no z fantastycznego jak na tamte czasy systemu destrukcji otoczenia, którego nie oferowała chyba żadna inna znana szerszej gawiedzi produkcja. Rozwalanie miasta w pojedynkę dawało sporo radości, ale robienie tego we dwójkę sprawiało, że miłośnicy Pegasusa mogli spędzić przy konsoli kilka naprawdę niezapomnianych godzin.

Cabal

W czasach gier skupionych głównie na ukazywaniu akcji z perspektywy 2D, jakikolwiek przejaw prawdziwego bądź udawanego 3D był czymś szalenie ekscytującym, co tyczy się również bardzo mało znanej dziś gry Cabal - jednej z pierwszych strzelanek ukazywanych z perspektywy zza pleców bohatera. Para naszych dzielnych żołnierzy mogła na przestrzeni aż 24 plansz bezpiecznie skrywać się za osłonami i walczyć z mnóstwem nadciągających żołnierzy wrogich sił. Dziś wygląda to dość słabo, ale wtedy robiło ogromne wrażenie. 

Chip 'n Dale: Rescue Rangers

Kultowa bajka Disneya nie mogła nie doczekać się swojej growej adaptacji. Popularny duet wiewiórek doczekał się aż dwóch odsłon swoich przygód, w których to wraz z kumplem mogliśmy przemierzać zróżnicowane plansze w poszukiwaniu zaginionego kotka lub niebezpiecznej bomby - za obydwiema zbrodniami stał niejaki Fat Cat, a nasi herosi w świetnym platformówkowo-logicznej rozgrywce mieli za zadanie pokrzyżować jego plany.

Battletoads & Double Dragon: The Ultimate Team

No i na koniec mamy istną perełkę. Jeden z największych cross-overów ery NES-a i tytuł, który nawet dziś budzi niemałe emocje. Kultowe ropuchy z Battletoads oraz wojownicy z Double Dragon po raz pierwszy w dziejach połączyli swoje siły, aby uratować świat i dać nam całe 45-50 minut niezapomnianych emocji. Połączenie tych dwóch beat'em upów było wręcz genialnym ruchem ze strony deweloperów i nawet dziś chętnie zobaczył bym jakiś porządny sequel.