PlayStation

Playstation Plus w ostatnich miesiącach to spory zjazd. Z drobnymi wyjątkami… 

Kajetan Węsierski | 09.04, 17:00

Ostatnio dużo mówi się o PlayStation Plus. I oczywiście wynika to w sporej mierze z faktu, iż nadchodzi zupełnie nowa wersja (albo może powinien użyć liczby mnogiej) abonamentu od Sony dla graczy. Już niedługo wszystko ma wyglądać zupełnie inaczej, a zależnie od zakupionego pakietu, będziemy mogli liczyć na inne bonusy. Wiecie, granie w chmurze (choć to nie u nas), starsze produkcje i tak dalej. 

W tym wszystkim moje myśli zostają jednak przy obecnej formie usługi. Mam wrażenie, iż jej poziom stale spada. Jasne, nie jest to równia pochyła, albowiem zdarzają się miesiące, gdzie jest całkiem ciekawie, lecz ogólny obraz - gdyby nakreślić kilka minionych lat - byłby raczej kierowany w dół wykresu, niż w górę. To już nawet nie jest sinusoida, a jeśli przez jakiś czas mieliśmy z nią do czynienia, to ostatnie miesiące skutecznie zaburzyły tę formę.

Dlaczego? Ponieważ PS Plus zalicza spory zjazd. Być może wynika to z chęci przejścia na „coś nowego” (choć forma oferowania gier w gratisie pozostanie bardzo podobna), a być może mówimy tu po prostu o pewnej perspektywie, do której wrócę jeszcze w późniejszej części tego tekstu. Mam nadzieję, że w toku samego wpisu uda się potwierdzić tę tezę, a przy tym - co być może ważniejsze - znaleźć przyczynę obecnego stanu rzeczy.  

PlayStation Plus - coraz gorzej

I zanim przejdziemy do przeglądu gier, chciałbym podkreślić tu jedną sprawę - zdaję sobie sprawę, iż bonusowe produkcje w PlayStation Plus są tylko jedną ze składowych i bardzo długo nie były przez samo Sony traktowane jako podstawa. Niemniej, z perspektywy gracza chyba nie ma żadnych wątpliwości, iż to właśnie one stanowią najważniejsze czynnik (prócz Internetu), dla którego opłacamy abonament. 

PS Plus

Tak więc - rzućmy okiem, jak wyglądało to w minionych miesiącach. W kwietniu jest marnie, albowiem pojawiły się Hood: Outlaws & Legenda (63 MetaScore), najnowszy SpongeBob (70 MS) oraz Slay the Spire (88 MS). I, co ciekawe, ta ostatnia produkcja może się pochwalić najwyższą średnią ocen od… Września 2021, gdy dostaliśmy Overcooked! All You Can Eat!. A wcześniej? Ponad roku remu (marzec 2021) z Final Fantasy VII Remake. Dalej trzeba się już cofać do 2020. A to zamierzchła przeszłość. 

Jakby tego było mało, same produkcje, które są udostępniane, zazwyczaj były już na ogromnych promocjach. Dla przykładu - Slay The Spire już w ubiegłym roku latało na promocji za 40 złotych, a SpongeBob był do dorwania za sześć dyszek. I to oczywiście na PlayStation! Niestety miesiąc w miesiąc wygląda to bardzo podobnie. Choć obiecuje się nam wiele i gwarantuje, że to produkcje za kilkaset złotych, zazwyczaj wszystkie można skompletować za mniej niż stówkę. 

Smutny obraz? Trochę tak, choć może po prostu wcześniej nam to nie przeszkadzało? Trudno stwierdzić, wszak w PS Plus dostaliśmy już przecież całkiem sporo mega mocnych produkcji (napisałem nawet kiedyś o nich w tym miejscu). Z drugiej strony, nigdy nie był to jakiś zalew. Więc może powód jest inny? Może to po prostu kwestia porównania i pewnego zestawienia, które tworzymy w głowie? 

Kwestia perspektywy 

No właśnie - perspektywa. Nie oszukujmy się, odgrywa ona ogromną rolę w naszym życiu. W końcu łatwiej jest odpowiadać na maturze ustnej z polaka po kimś, komu całkowicie nie poszło, niż po kimś, kto oczarował komisję egzaminacyjną, prawda? Jasne, że prawda. Tak samo jest w tym przypadku. Gdy przy PlayStation Plus zestawiano Games with Gold od Xboksa, usługa Sony wypadała naprawdę dobrze.

PS Plus

Teraz, choć nie jest to oczywiście do końca współmierne i słuszne, PlayStation Plus kładzie się często obok Game Passa. Mówimy tu o dwóch zupełnie różnych modelach subskrypcyjnych, ale jednak gdzieś tam z tyłu głowy to przeświadczenie siedzi. Choć u nas Wojtek dalej prezentuje Wam wojny PS+ vs. GWG, to nawet w komentarzach można znaleźć usprawiedliwianie tych drugich i brak odpowiedzi od pierwszych. 

No, bo zestawmy sobie nowości w Game Passie na ten miesiąc (nowe MLB: The Show, Life is Strange: True Colors czy też Star Wars Squadrons i Lost in Random) z tymi, które oferuje PlayStation Plus. Cóż, na niekorzyść Sony. I raz jeszcze zaznaczę - zdaję sobie sprawę z tego, iż mamy tu do czynienia z dwiema różnymi usługami. Jest w nich jednak tyle podobieństw (z perspektywy gracza), że ich przyrównywanie nie jest żadnym zaskoczeniem. 

Konkluzja

No, ale właśnie - czym więc rzeczywiście Sony prezentuje się tak źle w minionych miesiącach? Cóż, uważam, że tak. Tych ciekawych tytułów zdaje się coraz mniej, a ja odnoszę wrażenie, iż PlayStation wyrzuca nam w ostatnich czasie paczki gier, które trzymali w szafie z podpisem „na kiedyś”. Nie zrozumcie mnie źle, Team Sonic Racing, UFC 4 czy Mortal Shell to nie są złe pozycje. Nie są jednym hitami, które mogłyby sprzedawać ten abonament. 

Sony PlayStation

A jak dobrze wiemy, koniec końców wszystko rozchodzi się właśnie o tę wspomnianą sprzedaż. Kasa musi się zgadzać, więc niekiedy trzeba generować popyt, rzucając mocne produkcje. Być może (nie mam takich danych) te mocne miesiące są wtedy, gdy statystycznie największej liczbie osób kończy się abonament? Może chodzi o grube momenty, jak premiera nowej konsoli albo premiera nowej wersji abonamentu (na to szczerze liczę)? 

Trudno stwierdzić. Co do jednego nie mam natomiast żadnych wątpliwości - w dobie kilku darmowych gier na Epic Games, ogromnych promocji na Steam i prężnego umacniania pozycji Game Passa, PlayStation Plus nie robi już takiego wrażenia, jak jeszcze kilka lat temu. Dziś te gry są fajnym i miłym dodatkiem, ale nie czymś, co będzie utrzymywało przy sobie graczy na wiele lat. Stąd pewnie nadchodząca zmiana. I miejmy nadzieję, że prócz formy, zmieni się także zawartość. 

cropper