Przesiadłem się z iOS na Androida i była to jedna z najlepszych decyzji - już Wam piszę dlaczego

Dlaczego Android jest lepszy od iOS?

Maciej Zabłocki | 24.01, 22:00

Przez cały 2021 rok byłem użytkownikiem iPhone'a 12 Pro i w obliczu wielu błędów najnowszego systemu iOS 15, postanowiłem ponownie przeskoczyć na Androida. W tym tekście chciałbym przybliżyć moje doświadczenia z użytkowania smartfona od Apple, opisać największe problemy i uzasadnić podjętą decyzję. Muszę przyznać, że nie było to wcale takie proste, ale na szczęście najnowszy system od Google zachowuje się dużo lepiej niż możecie przypuszczać.

Chociaż regularnie testuję smartfony na łamach PPE, zdecydowałem, że do swojego prywatnego użytku kupię iPhone'a. Głównie dlatego, że wszyscy dookoła mnie mają te smartfony, ale też dlatego, że były bezproblemowe i dość intuicyjne. Przynajmniej tak wtedy myślałem, więc gdy pojawiła się atrakcyjna oferta abonamentowa u jednego z operatorów, nie zastanawiałem się zbyt długo. Wziąłem najnowszego wówczas iPhone'a 12 Pro, żeby zasmakować nieco lepszego aparatu i tej kapitalnej obudowy. Muszę przyznać, że wykonanie tego smartfona jest absolutnie topowe. Jego przepiękny, niebieski kolor był dodatkowym atutem. Niestety od samego początku coś poszło nie tak podczas naszej współpracy. 

Przednia szybka miała się nie rysować, miało być najlepsze szkło na świecie! Coś nie zagrało 

Oczywiście, na początku wszystko wyglądało bajecznie, chociaż ten 60 Hz ekran bolał mnie już na starcie. Przecież wtedy nawet tańsze słuchawki z Androidem oferowały co najmniej 90 Hz, ale wmawiałem sobie, że to przecież Apple. No i bądź co bądź, system chodził sprawnie i szybko, niwelując swoim funkcjonowaniem nieco niższą częstotliwość odświeżania. Aparat dostarczał świetną jakość zdjęć i jeszcze lepszą nagrań wideo, a telefon przemawiał do mnie różnymi funkcjonalnościami, w tym opcją "znajdź mnie" pokazującym lokalizację osób z mojej rodziny czy znajomych z dokładnością do kilku metrów. W czasie rzeczywistym, Świetna sprawa. Niestety, pierwszy zgrzyt nastąpił podczas wyjazdu ze znajomymi jakieś trzy tygodnie po odebraniu telefonu. 

Nie spodziewałem się tego, ale podczas pobytu na weekendowym wyjeździe, gdy późnym wieczorem poszedłem spać, położyłem iPhone'a pod poduszkę, bo nie było żadnego stolika obok łóżka. Pomyślałem sobie - co mu się może stać? Był chroniony przez silikonowy, przezroczysty pokrowiec. Gdy wstałem następnego dnia i spojrzałem pod światło słoneczne na szybkę urządzenia, w wielu punktach miała mikrorysy, które były bardzo wyraźnie widoczne. Przetarcie płynem do czyszczenia smartfonów nic nie dawało. Telefon mi też nigdy nie upadł, więc to ewidentnie musiała być wina poduszki. Korzystając wcześniej z POCO F2 Pro czy Samsunga Galaxy Note20 Ultra nigdy nie miałem takiego przypadku. Tym samym to niezwykłe szkło w iPhonie 12 okazało się zwykłym chwytem marketingowym. 

Jasne, niektórzy z Was powiedzą, że to drobnostka, ale dla mnie takie rzeczy mają znaczenie, bo obsesyjnie dbam o wygląd urządzeń z których korzystam. Niezależnie czy to smartfon, konsola, laptop czy cokolwiek innego, po prostu lubię, gdy są czyste i dobrze wyglądają. Przez pewien czas po tym wydarzeniu wszystko było w porządku, chociaż powoli zaczynały mi doskwierać mankamenty techniczne nowego telefonu od Apple i kompletnie niezrozumiałe decyzje inżynierów pracujących nad oprogramowaniem. Gdy wychodziły kolejne uaktualnienia do iOS 15, telefon pracował znacznie gorzej, niż na początku. Pojawiały się błędy, które nie powinny mieć miejsca. Wiedzieliście, że ustawienie czytania tekstu ze zdjęcia, tak szumnie reklamowane w aktualizacji, można było włączyć z poziomu zmiany języka smartfona, a nie w aplikacji zdjęcia? Tego typu nielogicznych rozwiązań było zresztą dużo więcej. 

iOS 15 to w mojej ocenie najbardziej niedopracowany system w historii Apple

To właśnie przez szereg takich wpadek zdecydowałem się na wymianę telefonu. Chociaż jestem gadżeciarzem, nie mogłem zrozumieć niektórych rozwiązań. Wracałem do domu po długiej podróży przez Polskę i chcąc zapłacić za benzynę na stacji benzynowej, musiałem dwukrotnie wcisnąć boczny przycisk. Wszystkie karty miałem podpięte do systemu portfela - swoją drogą niesamowicie wygodnego. Niestety, mapy Apple działały w taki sposób, że dopóki ich nie wyłączyłem, nie mogłem aktywować płatności, a nie chciały się ani wyłączyć, ani zminimalizować do systemu głównego, więc pozostało mi tylko zrestartować telefon, tworząc kolejkę do kasy. Niestety, nie był to jednostkowy przypadek. Innym razem ekran zablokował się na pozycji poziomej i nie chciał wrócić do pionu w żadnym wypadku, a najbardziej irytujące było notoryczne gubienie zasięgu i problemy z internetem. Nie wspomnę już o działaniu sieci 5G, która nie chciała działać prawidłowo, ale przeglądając strony internetowe co kilka minut musiałem resetować ustawienia sieci za pomocą trybu samolotowego, bo te po prostu nie chciały się otwierać. 

Myślałem sobie wtedy, gdzie jest ta niezawodność Apple? Ten niesamowity system, tak przecież zachwalany przez moich najbliższych znajomych? Wykorzystuję telefon do regularnej pracy, gromadzę notatki, kolekcjonuję wpisy, czerpię inspirację do tekstów i regularnie przeglądam internet w poszukiwaniu newsów ze świata. Smartfon mam włączony średnio przez 3,5 do 4h SoT dziennie. Po blisko 10 miesiącach użytkowania (i kilku aktualizacjach oprogramowania), mój iPhone 12 Pro nie potrafił już wytrzymać całego dnia pracy na baterii. Musiałem go regularnie doładowywać, chociaż dbałem o to, by zamykać większość otwartych kart regularnie. Kondycja baterii tuż przed sprzedażą wynosiła 98%. Nie mam pojęcia, co było tego przyczyną. Niestety, kolejne aktualizacje iOS 15 wcale nie poprawiały problemów, a jeszcze je pogłębiały, psując dla przykładu możliwość wysyłania wideo przez aplikację Messenger. Nie mogłem też wysłać nagrania zrealizowanego w 60 klatkach, bo nie chciało się przecisnąć przez serwery Facebooka. Na Androidzie takich problemów nie mam. 

Gorsza forma iOS 15 w połączeniu ze słabym czasem pracy na baterii i dużym, w mojej ocenie, zacofaniem technologicznym w konstrukcji ekranu (nawet samych aparatów) poskutkowały ostatecznie tym, że przeskoczyłem na najnowszego Androida. Nagle nie miałem już problemów z internetem, co było dla mnie kluczową zmianą. Równie dużym przeskokiem stało się korzystanie ze 120 Hz ekranu na co dzień, mimo nieco gorszego czasu pracy na baterii - chociaż mój nowy smartfon i tak wytrzymuje cały dzień. Posiadacze iPhone'ów 13 Pro pewnie się ze Mną zgodzą, że to znacznie podnosi komfort użytkowania sprzętu. Niestety, na ten moment jest niedopracowane, ponieważ ekran z takim odświeżaniem działa tylko z określoną liczbą aplikacji od Apple, ograniczając częstotliwość odświeżania do 60 Hz w przypadku bardzo wielu aplikacji firm trzecich. Miałem długo w rękach iPhone'a 13 Pro, jednak nie zdecydowałem się na niego przeskoczyć ze względu na niedopracowane oprogramowanie. Coś, co powinno być największym atutem nadgryzionego jabłka, postrzegam dzisiaj jako jego największy minus. 

Oczywiście, nie przeczę, że nowy iPhone to dalej bardzo dobry telefon. Drażnił mnie notch, jak zapewne wielu z Was. Przy oglądaniu filmów czy graniu w jakieś produkcje jego obecność często irytowała. Mógłby zostać w końcu zredukowany przez Apple do minimum, co rzekomo ma się wydarzyć przy iPhone'ach 14. Nie jestem także fanem FaceID, szczególnie w czasach pandemii. Posiadacze smartwatchy tego producenta mogą co prawda obejść ten problem, ale gdy siedzimy przy biurku i musimy co chwilę podnosić telefon by zobaczyć przychodzące wiadomości, to zaczyna się robić nieco irytujące. Swoją drogą, iPhone 12 Pro potrafił mi się odblokować w kieszeni spodni bez mojego udziału, po prostu przechodząc do wyszukiwarki spotlight. Wielokrotnie miałem odpalone karty w Wikipedii czy strony internetowe, a raz nawet wykonałem jakieś połączenie telefoniczne, którego nie chciałem realizować. Szukałem w ustawieniach takiej opcji, by telefon nie wybudzał się przy każdym ruchu czy podniesieniu go, ale to było jak walka z wiatrakami. Nie wspomnę też o dużo gorszej karcie sieciowej i problemach z dostępem do internetu przy nieco dalszej odległości od routera. Wszystkie te problemy wyeliminowałem, przechodząc na jeden z najnowszych smartfonów z Androidem 12. To duża zmiana. 

Głównie dlatego, że nowy system Google jest po prostu świetnie zaprojektowany. Nie zacina się już po dłuższym czasie użytkowania, nie sprawia problemów przy długich sesjach bez zamykania kart i prezentuje się doprawdy zjawiskowo. Szczególnie ten czysty wariant, dostępny np. na najnowszych smartfonach Pixel 6 i 6 Pro. Material design, piękne przejścia i możliwość olbrzymiej personalizacji oczywiście mogą się podobać, ale dużo lepiej niż w przypadku Apple, wypadają też widgety i dostępne możliwości. Nie jest żadną tajemnicą, że Androida od zawsze mogliśmy bardziej dostosować pod siebie, ale teraz Google wskoczyło na jeszcze wyższy poziom i poszło jeszcze dalej. Na ten moment znajduję niewiele wad czy problemów, chociaż zauważyłem już dziwne funkcjonowanie Messengera (czasem mryga bez konkretnego powodu) oraz problemy z działaniem niektórych gier - np. GTA San Andreas w ogóle nie chce się uruchomić na Androidzie 12 i wątpię, by zostało to kiedyś naprawione. Szkoda.

Dlatego przychodzę do Was z istotnym dla mnie pytaniem - jaki macie smartfon i jak Wam się z niego korzysta? Czy podobnie jak ja, mieliście negatywne doświadczenia ze smartfonem od Apple albo jesteście zwolennikami Androida? A może wykorzystujecie do codziennej pracy telefon od Huawei lub korzystacie jeszcze z Windows Phone'a? Szkoda, że Microsoft odpuścił ich produkcje, bo lubiłem ten system operacyjny. Był może prosty, ale za to przyjemny w obsłudze. Czekam na Wasze komentarze. Do usłyszenia!