Nie tylko Kapitan Tsubasa. Te anime o sporcie po prostu trzeba znać

Nie tylko Kapitan Tsubasa. Te anime o sporcie po prostu trzeba znać

Kajetan Węsierski | 25.01, 22:00

Wielu z nas wychowało się na boiskowych przygodach Kapitana Tsubasy (czy też Kapitana Jastrzębia, jak przedstawiano go niegdyś w naszej rodzimej telewizji). I jest to bez dwóch zdań powód do czystej radości. Wszak warto docenić to, iż mieliśmy okazję obcować z czymś tak fantastycznym i kształtującym światopogląd na kolejne lata. Co więcej - nie da się zliczyć, ile dzieciaków tytułowy bohater wyciągnął na boisko. 

Zdecydowanie było to jedno z najgłośniejszych anime o sporcie, jakie kiedykolwiek powstało. Nie mam co do tego absolutnie żadnych wątpliwości - zwłaszcza jeśli chodzi o Polskę. Od tamtego czasu minęło jednak sporo dekad i właściwie dostaliśmy naprawdę sporą porcję produkcji, które mogą skutecznie załatać dziurę w sercu po zakończeniu przygód najlepszego piłkarza w historii popkultury. 

Na tym chciałbym się dziś skupić - przygotowałem dla Was zestawienie anime o sporcie, które zwyczajnie trzeba znać. Warto mieć je w zanadrzu, aby niekiedy doładować się dawką motywacji do ruchu, ale także na takie chwile, gdy po prostu brakuje nam czegoś dobrego do oglądania. Wszystkie z poniższych nie tylko ciekawie podchodzą do tematu aktywności fizycznej i rywalizacji na jej podłożu, ale również oferują fenomenalną fabułę. Nie przedłużając, przejdźmy do najważniejszej części tekstu! 

Haikyuu! 

Zaczynamy jednym z najgłośniejszych sportowych anime w dziejach - serią o siatkówce. Trudno znaleźć kogoś, kto przez ostatnie kilka lat interesował się japońską popkulturą i nie słyszał o tej produkcji. Na jej fenomen składa się wiele czynników, ale bez wątpienia jest wśród nich to, że ta pozycja jest najzwyczajniej w świecie bardzo dobrze zrealizowana. Aż chce się odpalać kolejne odcinki i samemu powbijać kilka gwoździ przy siatce! 

Ping Pong - The Animation

Anime o tenisie stołowym? Przyznacie chyba, że gdyby ktoś przedstawił Wam taki pomysł, moglibyście się intensywnie podrapać po głowie i niekoniecznie uznać to za dobry plan. A jednak! 11-odcinkowe anime z 2014 roku okazało się sporym hitem i wciąga tak, że całość można obejrzeć na jednym posiedzeniu (wiem z autopsji). I zdaję sobie sprawę, że grafika może nieco odpychać, ale da się szybko przyzwyczaić. Zdecydowanie polecam. 

Yuri!!! on Ice

A co powiecie na łyżwiarstwo? Bardzo nietypowa dyscyplina - zwłaszcza jeśli nie mówimy o wyścigach. A jednak da się zrobić kapitalne anime w oparcie o ten temat i zdecydowanie polecam dać mu szansę. Świetnie ukazuje problemy młodych sportowców i w interesujący sposób przekłada codzienność każdego z nas na wymiar rywalizacji. Do tego super animacja i piękne udźwiękowienie. 

Kuroko’s Basket

Jedno z dwóch najpopularniejszych anime o koszykówce - drugim jest Slam Dunk! I choć różnica w jakości jest naprawdę niewielka (obie serie oferują znakomity poziom), to osobiście bardziej podobało mi się właśnie to. Świetna animacja, kapitalne podejście do tematu koszykówki i naprawdę angażujące rozgrywki, które sprawiały, że chciało się chłonąć każdy kolejny odcinek przygód ulubionych bohaterów. 

The Prince of Tennis

Był już tenis stołowy, więc pora również na tenis ziemny! I mówimy tu o stosunkowo leciwym anime, ale przy tym wyjątkowo kultowym. Ciekawe podejście do tematu i niesamowicie wciągająca fabuła. Dużą zaletą były tu nie tyle starcia na kortach, ile kapitalnie zrealizowany charakter bohaterów. Jednych można było z łatwością polubić, a innych da się nienawidzić przez wiele lat. 

Hinomaru Sumo

Kolejna nietypowa dziedzina sportu w naszym rejonie i już sam tytuł zdradza, że chodzi o rozgrywki sumo! Dotychczas dostaliśmy niestety zaledwie jeden sezon (w 2018 roku) i cały czas czekam na kontynuację. Manga zakończyła się trzy lata temu, więc jest jeszcze sporo przygód do zekranizowania. A zdecydowanie warto, albowiem chwycenie się tak niszowego tematu okazało się sukcesem na skalę globalną. 

Inazuma Eleven

Skoro „nie tylko Kapitan Tsubasa”, to wypada podrzucić tu inne anime o piłce nożnej. Tym razem również skierowane do najmłodszych odbiorców i zdecydowanie bardziej cukierkowe, jeśli chodzi o warstwę wizualną. Wciąż się jednak podoba i choć sam prawdopodobnie nie jestem już w docelowej grupie odbiorców, to potrafię się przy tych odcinkach dobrze bawić. Może i nie ma tu meczów trwających po kilka odcinków, ale nie brakuje ekwilibrystycznych akcji! 

Ace of Diamond 

Cóż, może i u nas częściej gra się w „palanta”, niż w baseball, to wciąż jest to anime, na które warto poświęcić mnóstwo czasu. Nie tylko dobrze tłumaczy zasady rozgrywki, ale także wyjątkowo pieczołowicie podchodzi do odwzorowania przebiegu spotkań (oczywiście hiperbolizując najważniejsze akcje). Kilka sezonów już za nami i śmiem twierdzić, że to jeszcze nie koniec. 

Free!

Powiem szczerze - nienawidzę pływać. Umiem, ale zdecydowanie nie lubię. I jeśli tylko mam wybór, zawsze postawię na każdą inną dyscyplinę. A mimo wszystko „Free!” bardzo mi się podobało i to jest chyba najlepszą laurką dla tej serii. Wiecie, jeśli nie lubicie jakiegoś dania, a ktoś przyrządzi je tak, że zjecie ze smakiem, to znaczy, że było wyjątkowe. Tak jest w tym przypadku, a perypetie bohaterów tylko napędzają chęć oglądania. 

Hajime no Ippo 

Choć lista nie została ułożona w kolejności dyktowanej własną sympatią, a całkowicie losowo, to nie byłbym sobą, gdybym nie wskazał mojego ulubionego dzieła. I jest to właśnie Hajime no Ippo. Kocham pięściarstwo i zdradzę, że to właśnie dzięki tej serii sam zacząłem boksować. Soundtrack z tej produkcji niejednokrotnie towarzyszył mi podczas rozgrzewki przed walkami na turniejach, a sam co kilka lat odświeżam sobie tę historię. Co ciekawe - manga dalej wychodzi!