EA Play rośnie w siłę. Te gry z abonamentu trzeba sprawdzić

EA Play rośnie w siłę. Te gry z abonamentu trzeba sprawdzić

Kajetan Węsierski | 18.01, 22:00

Electronic Arts to wydawcy, do których gracze podchodzą z pewnym dystansem. Firma niejednokrotnie pokazała, że potrafi całkowicie wtopić z najprostszym projektem, ale z drugiej strony udowodnili także, iż jeśli się postarają, są w stanie dowieźć naprawdę fantastycznie zrealizowane pozycje. Ich działania można prawdopodobnie zobrazować w formie sinusoidy – i to niezwykle rozchwianej. 

Jeśli natomiast chodzi o wprowadzenie przez nich abonamentu, zdecydowanie znalazłoby się to na jednym ze szczytów. Czemu? Bo działa to naprawdę fajnie i nie kosztuje kroci. Elektronicy oferują nam naprawdę sporo gier (a przy tym wiele opcji ze sprawdzeniem kilkugodzinnych triali ich najnowszych gier – nawet bez zakupu wersji PRO).  Nie mam wątpliwości, że można tam spędzić nieco czasu. 

I dziś chciałbym polecić Wam kilka tytułów, które koniecznie musicie sprawdzić, gdy już zdecydujecie się nabyć abonament EA Play. Niektóre dostępne będą wyłącznie na PC, a inne możecie odebrać także na konsolach (wszystko postaram się odpowiednio zaznaczyć). Nie przedłużając, przejdźmy do pozycji, które mają być podstawą czytanego przez Was tekstu. Koniecznie dajcie znać, dla których gier Wy subskrybowaliście/subskrybujecie rzeczoną usługę. 

Mass Effect: Legendary Edition (PC, Xbox, PlayStation)

Zaczynamy od produkcji, która prawdopodobnie powinna być przedstawiona na końcu – jako ta najgorętsza. Dostajemy bowiem naprawdę świetnie odświeżoną trylogię kapitalnych gier science fiction, które sumarycznie mogą nam zająć co najmniej 100 godzin.  Co więcej, tytuł zadebiutował dopiero w ubiegłym roku, więc jest to wyjątkowo dobra oferta. Nic tylko brać i grać – co można więcej dodać?

A Way Out (PC, Xbox, PlayStation)

Mój prywatny czarny konik 2018 roku i tytuł, który powinna sprawdzić każda osoba lubiąca produkcje nastawione na kooperację. W tej grze od Hazelight wszystkie mechaniki oraz historię zbudowano właśnie pod kątem gry z drugą osobą i jest to czymś wybitnym. Fabuła mocno wciąga, przygoda potrafi porwać, a sama zabawa zdecydowanie zbliży do siebie obu grających. Polecam!

It Takes Two (PC, Xbox, PlayStation)

A jeśli jesteśmy już przy Hazelight, kooperacji oraz tym, co polecam - sięgnijcie po It Takes Two. Dla mnie to czołówka 2021 roku i projekt, o którym rozpisałem się w ubiegłym tygodniu w tym miejscu. Ta gra ma w sobie wszystko, czego można chcieć od produkcji skupionych na współpracy. Co więcej, oferuje tak wiele przeróżnych form zabawy, że trudno znaleźć coś choćby porównywalnego skalą doznań. 

Star Wars Jedi: Upadły Zakon (PC, Xbox, PlayStation)

Na temat tej gry napisałem już nieco słów w tym tekście. I nic się nie zmieniło. Dalej uważam, że to tytuł, który jest prawdopodobnie jedną z najlepszą produkcją pod banderą Star Wars, jaka ukazała się w ostatnich latach (i to biorąc pod uwagę nie tylko gry, ale także seriale czy filmy). W to po prostu warto zagrać, albowiem różnorodność terenów i walka mieczem potrafią uzależnić. 

Unravel 1 & 2 (PC, Xbox, PlayStation)

Obie odsłony to pozycje, przy których po prostu można się dobrze poczuć. Obie oferują bardzo zbliżony gameplay i w obu przypadkach mamy tu do czynienia z naprawdę fantastyczną zabawą. Piękna wizualnie, wciągająca pod względem mechanik i naprawdę angażująca, jeśli chodzi o historię - choć ta początkowo wydaje się nieco banalna. Jeśli jedynka Wam podejdzie, dwójki powinna zadziałać jeszcze lepiej. 

Dragon Age: Inkwizycja (PC, Xbox, PlayStation) 

Ta gra akcji RPG ma już swoje lata, ale dalej trzyma się nad wyraz dobrze. Dość powiedzieć, że wciąż ma sporą rzeszę fanów i potrafi zaoferować dziesiątki godzin przedniej zabawy w kapitalnie zaprojektowanym świecie. Dragon Age to gwarancja dobrej zabawy, więc tu jest podobnie. A biorąc pod uwagę, jak wiele zawartości oferuje… Cóż, jeśli macie sporo wolnego czasu, nie zastanawiajcie się dwa razy. 

Mirror’s Edge (PC, Xbox, PlayStation)

Kilka gier dobrze wplatało elementy sztuki parkoura w swoje mechaniki, ale mało która postawiła odważnie na oplecenie wszystkiego właśnie wokół takiej zabawy. Mirror’s Edge to zrobiło i wyszło znakomicie. Ten projekt to po prostu czysta frajda z przemieszczania się po mapach i chyba właśnie to najlepiej oddaje wrażenia płynące ze skocznego poruszania się po mieście. 

Titanfall 2 (PC, Xbox, PlayStation)

Do dziś jest to dla wielu niedościgniony wzór, jeśli chodzi o strzelaniny z mechami. Trudno się z tym sprzeczać i nie będę ukrywał, że mam podobne zdanie. Właściwie cały czas głęboko wierzę, że dostaniemy trzecią część, która da jeszcze więcej frajdy i pozwoli na więcej zabawy doskonale znaną koncepcją. Dwójka wyszła fenomenalnie, a sama fabuła oferowała zabawę na kilka wieczorów. 

Seria Battlefield (PC, Xbox, PlayStation)

Wydaje mi się, że nie muszę tu nic dodawać. Nazwa „Battlefield” mówi najlepiej za siebie i nie ma sensu w żadnym stopniu bardziej jej promować. Sama robi to doskonale. I choć dziś w wielu starszych odsłonach serwery nie są już tak pełne jak przy premierze, to nawet możliwość zabawy w singleplayer warta jest zainstalowania. To po prostu czołowa seria strzelanin i należy dać jej szansę. 

Seria Dead Space (PC, Xbox)

W tym przypadku muszę wspomnieć o całej trylogii, albowiem każda z trzech odsłon oferuje coś nieco innego. Czuć, że to jedna i ta sama marka oraz cykl, ale w każdą z gier osobiście grałem nieco inaczej. To duża zaleta, albowiem sprawia, że trzyma nas przy tym nie tylko kapitalnie poprowadzona historia. Lubicie się bać, a jednocześnie angażować w pełni? Bierzcie i grajcie!