Nie spodziewaliśmy się wiele. Już zwiastuny zdradzały, że film prezentuje się niczym tania produkcja fantasy dla całej rodziny. Nie pomyliliśmy się najwyraźniej. Krytycy wypowiadają się o Warcrafcie bardzo negatywnie. Wygląda na to, że adaptacja dołączy do grona najgorszych kinowych dzieł stworzonych na podstawie gier wideo.
Wielka szkoda, bo o kinowym Warcrafcie mówiło się od wielu lat, a fani marki wyczekiwali dnia premiery z niecierpliwością. To tylko udowadnia, że przeniesienie historii z jednego medium do drugiego, wcale nie jest takie łatwe, jak mogłoby się wydawać.
Poniżej przytaczamy kilka fragmentów recenzji:
Wyobraźcie sobie Battlefield Earth ale bez rozmachu i otrzymujemy powolną i nudną przygodę w świecie fantasy, która nawet nie jest nieintencjonalnie śmieszna.
Bardzo dołuje, gdy pomyślimy o czasie, energii, planowaniu i precyzji jaka włożona została w Warcraft, gdy produkt końcowy przywodzi na myśl animowane reklamówki gier na iPhone'a.
Bill Westenhofer, zwycięzca Oskarów za efekty specjalne w filmie Życie Pi, który przewodził zespołowi od efektów specjalnych sprawił, że CGI oraz motion capture wykorzystany podczas kreowania Orków i większości miejscówek wygląda imponująco. Nie zawsze jednak te efekty dobrze wpasowują się w sceny z prawdziwymi aktorami. Do tego film (z kategorią wiekową PG-13) jest nieprzekonujący i nijaki...
Zamiast skopiować głupkowatą atmosferę, która sprawia, że World of Warcraft jest interesujący, twórcy postanowili wcelować z filmem w mroczny klimat i kompletnie spudłowali. To po prostu nie działa.








