Battlefield 2042 to przestroga dla pozostałych dużych wydawców

Battlefield 2042 to przestroga dla pozostałych dużych wydawców

Mateusz Wróbel | 15.01, 19:00

Moja nierówna przygoda z Battlefield 2042 dobiegła końca. Do gry jestem w stanie wrócić, ale dopiero wtedy, gdy deweloperzy zadbają o nową zawartość i przebudowanie najbardziej kulejących elementów rozgrywki.

Battlefield 2042, Battlefield 2042... cóż za piękna katastrofa, prawda? Po testach wielu graczy spisywało produkcję Electronic Arts na straty i wyłącznie garstka testujących broniła pozycji. Ja sam nie wypowiadałem się o niej negatywnie, bo gra podczas bety potrafiła dostarczyć mi sporo frajdy. Szczególnie dobrze wspominam tornada potrafiące mocno wpłynąć na rozgrywkę.

Popremierowe wsparcie: największy zaginiony

Dzisiaj, czyli niespełna dwa miesiące po premierze strzelanki EA na rynku, nie potrafię znaleźć znaczących pozytywów w Battlefield 2042. Cała zabawa stała się niesamowicie monotonna - nawet tornada nie robią na mnie większego wrażenia, bo ileż można patrzeć na jedne i te same zjawiska atmosferyczne? Brak aktualizacji wprowadzających nowe bronie, mapy, tryby czy nawet operatorów daje się we znaki. Ba, gdzie zapodział się pierwszy sezon rozgrywek? EA DICE chyba rzeczywiście udało się na przerwę świąteczną, która mocno się przedłuża.

By nie być gołosłownym, do tej pory deweloperzy ze szwedzkiej ekipy dodali wyłącznie jeden nowy tryb w formie specjalnego wydarzenia, choć tak naprawdę zainteresowani nie mieli tutaj do czynienia z ogromną nowością. Był to moduł, który umożliwił posiadaczom gry w wersji na PC i konsole obecnej generacji na zabawę w podboju dla 64 graczy - taka forma zabawy jest dostępna od premiery na PS4 i XONE. Jak wiadomo, pełny podbój dla 128 osób został mocno skrytykowany, a opcja z mniejszą ilością graczy - ku zdziwieniu wielu - przyjęła się bardzo dobrze. 

Pozytywne opinie o mniejszym podboju nie wystarczyły, aby pozostał on na stałe dostępny na mocniejszych sprzętach. Po paru tygodniach, zgodnie z zapowiedziami, fani musieli się z nim pożegnać, co wywołało kolejne kontrowersje i jednocześnie sprawiło, że jeszcze więcej osób porzuciło tytuł na rzecz starszych odsłon Battlefield. Brzmi to śmiesznie, ale w chwili pisania tego artykułu Battlefield V czy Battlefield 1 cieszy się większą popularnością na Steamie niż omawiana dzisiaj strzelanka. 

Trzeba działać

Brak nowych trybów to jedna rzecz. Brakuje także całkowicie nowych, dobrze zaprojektowanych map. Większość tych, które umożliwiają wojnę na ogromną skalę (czyli mieszczących na serwerze 128 graczy) są zbyt rozległe, co powoduje ogromny chaos na arenach, a czasami nawet znużenie przymusowym, parominutowym bieganiem od punktu A do B. W produkcji jest podobno kanadyjska lokacja o nazwie Exposure, ale twórcy na razie nie mówią o niej oficjalnie.

Możliwe, że w temacie ruszy się coś, zgodnie z informacjami udostępnionymi przez zaufanego Toma Hendersona, dopiero w marcu. O ile w ogóle ruszy, bo przeszłość nauczyła nas już, że Electronic Arts lubi zabijać kury nieznoszące złotych jaj w trybach multiplayer. Od razu otwiera się szufladka z Anthem, który przecież także miał otrzymać nową, ogromną zawartość - mówiono nawet o przebudowanej wersji gry poprawiającej najważniejsze mechaniki. A jak się skończyła naprawa produkcji, to wszyscy już wiemy. 

Battlefield 2042 podobno powstawał w bólach i ciężko stwierdzić, jak obecnie wygląda naprawienie produkcji. I czy w ogóle trwa, bo wcale nie jest powiedziane, że EA DICE zaoferuje "krzykaczom" pierwszy sezon wraz z nową mapą, wyzwaniami i jakimś trybem, a następnie zajmie się tworzeniem nowej produkcji zostawiając ów projekt z błędami, które obecnie występują.

Komiczne wsparcie gry jest zauważalne na każdym kroku. Dokładnie wczoraj podkreślili to sami twórcy zaawansowanych cheatów, którzy określili najnowszą odsłonę serii EA jako grę umierającą. Zauważają ogromny spadek zainteresowania swoimi produktami skupiającymi się na BF2042, a w tym wszystkim nie pomaga również fakt, że przez krytyczne błędy nie są w stanie przygotować w taki sposób programów, w jaki by tego chcieli. Jest to - mówiąc wprost - mocny cios w twarz deweloperów.

BF2042 2.0 - powtórka z rozrywki?

Od początku zabawy w Battlefield 2042 nie podobało mi się jedno. System one-man-army, który skupiał się na tym, że ciężko tutaj z kimkolwiek współpracować. Wzajemne pomaganie sobie po prostu w tym tytule nie istnieje. Jeśli ktoś wybiera np. medyczkę Falck, to prosząc o reanimację liczę na to, że sojusznik rzuci granat dymny w moją stronę i za wszelką cenę spróbuje mnie uratować, a nie wyjdzie z zamkniętego pomieszczenia i zacznie biec do flagi w celu przejęcia punktu kontrolnego.

Dodając tylu operatorów zauważyłem, że każdy wybiera kogoś, kto najbardziej pasuje pod jego osobisty styl rozgrywki i nie patrzy w ogóle na sojuszników. Nie jestem w tym sam, bo nawet Reddit czy w sporadycznych sytuacjach czat z gry jest zalany komentarzami traktującymi o braku współpracy między drużynami. W pokochanym przeze mnie Battlefield 3 wyglądało to zupełnie inaczej, a taktyczne, kreatywne podejście pod wyznaczone cele było zawsze wynagradzane. I co najważniejsze - oferowało adrenalinę, której w Battlefield 2042 obecnie brak.

Uważam, że uratowanie Battlefield 2042 jest możliwe tylko wtedy, jeśli twórcy zajmą się przebudowaniem podstawowych mechanik i założeń w gameplayu. Zabawa w one-man-army i brak zauważalnego, popremierowego wsparcia sprawiła, że mimo pozytywnego pierwszego wrażenia od początku tego roku nie uruchomiłem strzelanki od EA DICE. I nie zapowiada się na to, aby miało się to zmienić do momentu, kiedy najnowszy BF doczeka się wielkich zmian. Jeśli ich nie będzie, to cóż... moja nierówna przygoda z tą strzelanką prawdopodobnie dobiegła końca wraz z początkiem 2022 roku.