Najbardziej wyczekiwane anime 2022. Te produkcje mogą porwać fanów

Najbardziej wyczekiwane anime 2022. Te produkcje mogą porwać fanów

Kajetan Węsierski | 11.01, 22:00

Rok 2022 zapowiada się bardzo ciekawe w branży japońskiej animacji. Możemy spodziewać się kilku powrotów, sporo nowsi i wielu produkcji, które po prostu szkoda byłaby pominąć. 

Kolejny rok, kolejne nadzieje, kolejna porcja anime! Rokrocznie w styczniu szykuję sobie małą listę premier, które na pewno chcę sprawdzić w danym roku (dopiero później dzielę ją na konkretne sezony, gdzie dobieram mniejsze i „mniej pewne” produkcje). Zawsze wychodzi tego całkiem sporo, albowiem z dużym wyprzedzeniem wiemy o wielu dziełach, które doczekają się swojego oficjalnego debiutu. 

W 2022 nie jest inaczej i już teraz wiem, że będzie naprawdę grubo. Szykuje się przynajmniej kilkanaście serii, których nie będzie można pominąć. Wśród nich znajdą się oczywistości oraz te nieco mniej popularne dzieła, które jednak mnie kupiły - czy to za sprawą zapowiedzi, poleceń, czy też po prostu przez kapitalnie prowadzony mangowy pierwowzór. Czy będzie lepiej niż w ubiegłym roku? 

To się dopiero okaże! Natomiast postanowiłem podzielić się z Wami nieco moimi spostrzeżeniami oraz tym, których anime zwyczajnie nie można sobie odpuścić w nadchodzących dwunastu miesiącach. Będzie kilka powrotów, nieco kontynuacji i sporo nowości. Bez niepotrzebnego przedłużania - sprawdźcie sami dziesięć najbardziej wyczekiwanych produkcji japońskiej animacji, które mogą porwać fanów! 

Attack on Titan - Sezon 4 (Cześć 2)

To anime zdążyło już właściwie zadebiutować (dostaliśmy wszak pierwszy odcinek drugiej części ostatniego sezonu), ale szkoda byłoby je pominąć, skoro jeszcze przez kilka kolejnych tygodni będzie nam towarzyszyć. To bez dwóch zdań jedna z najgłośniejszych premier roku i tytuł, obok którego f ani tytanów nie mogą przejść obojętnie. Wreszcie poznamy zwieńczenie historii, która towarzyszy nam od lat. 

SPYxFAMILY

To prawdziwa mieszanka wybuchowa - dostaniemy tu elementy thrillera, produkcji szpiegowskich, akcji oraz komedii. I choć może się wydawać, iż dojdzie do przesytu, nic bardziej mylnego! W mandze wypadło to kapitalnie, a ekranizacja nietypowej rodzinki może zdecydować zdobyć serca wielu osób. To nietuzinkowe podejście do humorystycznych produkcji, które niejednokrotnie wyciśnie z Was łzy! 

Kaguya-sama Love is War - Sezon 3

Jeśli brakuje Wam komedii romantycznych z rozmachem i naprawdę świetnie zrobionymi postaciami, sięgnijcie po pierwszy sezon tego anime. Po seansie prawdopodobnie sami zrozumiecie, dlaczego warto czekać na kontynuację. Dalsze losy głównych bohaterów mają ogromny potencjał, by raz jeszcze porwać wielbicieli takich tematów. Ja czekam mocno i wierzę, że się nie zawiodę. 

Bleach

Dokładnej daty premiery nie znamy i właściwie jakiekolwiek szczegóły na temat formy dystrybucji są owiane tajemnicą, ale… To przecież Bleach! I wreszcie, po wielu latach, powróci w formie anime, aby dokończyć historię, która została przedstawiona w mandze. Tysiącletnie Krwawa Wojna nie była idealna, ale miała masę momentów, które bardzo chciałbym zobaczyć w animowanej formie. 

Chainsaw Man

Są takie mangi, które po prostu muszą dostać anime. Jedną z nich jest właśnie ta. Historię o Denjim czytałem praktycznie od debiutu pierwszego rozdziału i muszę przyznać, że jest to jeden z bardziej pokręconych i jednocześnie wciągających tytułów, z jakimi obcowałem. Jestem przekonany, że animacja będzie niezwykle krwawa, brutalna i mocna. Ale tego właśnie oczekuję i nie mogę się doczekać. 

Shadow House - Sezon 2

Pierwszy sezon okazał się troszkę taką „czarną perełką roku”, o której wspomniałem w wyróżnieniach anime z 2021 (mój tekst znajdziecie w tym miejscu). Było tajemnicze, nieco mrocznie i całkiem zagadkowo, a to zazwyczaj naprawdę dobre połączenie. Jeśli tylko twórcy nieco odważniej podejdą do formuły i unikną pewnej wtórności (które już pod koniec dawały się we znaki), może być super. 

Made in Abyss - Sezon 2

Ile to już lat minęło od premiery pierwszego sezonu…? Cóż, zdecydowanie zbyt wiele. Niezwykła produkcja, która opakowała skrajnie brutalny i bolesny świat w cukierkową grafikę. Wypuszczone odcinki rozkochały w sobie całe tabuny poszukujących przygód widzów, a jako osoba, która zna mangę, mogę Wam zagwarantować, że dalej jest tylko lepiej. Będzie boleśnie, smutno, a niekiedy radośnie i ekscytująco. Mieszanka wybuchowa. 

Cyberpunk: Edgerunners

Zapowiedź tego anime była dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Seria ma stanowić swoisty spin-off do Cyberpunk 2077 i miejmy nadzieję, że wypadnie w opinii publicznej lepiej od gry. Projekt zadebiutuje w tym roku na Netflix i jest owocem współpracy CD Projekt RED i studia Trigger, które ma w swoim portfolio takie dzieła jak Kill la Kill, Gurren Lagann czy choćby niedawne Star Wars: Vision. Na pewno będzie to topka pod względem wizualnym. 

Blue Lock

Jako fan piłki nożnej nie mogę zapomnieć o anime „Blue Lock”, które będzie ekranizacją ukazującej się od 2018 roku mangi pod tym samym tytułem. Fabuła jest tu nieźle zwariowana - Japoński Związek Piłki Nożnej decyduje się wtrącić trzynastu dobrze rokujących napastników do miejsca przypominającego więzienie, aby wytypować najlepszego, który poprowadzi ich drużynę narodową. Takie futbolowe battle royale

Dragon Ball Super: Super Hero

Na sam koniec zostawiłem sobie pełnometrażową produkcję, która dla wielu osób będzie najważniejszą animowaną premierą tego roku. I nie ukrywam, że sam pewnie po części znajdę się w tym gronie. Kolejny film kinowy z uniwersum Dragon Balla (tym razem jako element części „Super”) to spore wydarzenie i bez cienia wątpliwości może pobić parę rekordów w kinach Kraju Kwitnącej Wiśni. A osobiście mam szczerą nadzieję, iż dobry wynik przyspieszy prace nad kolejnymi etapami ekranizacji mangi… Nadzieja umiera ostatnia, prawda?