Najbardziej rozczarowujące gry z 2021 roku - było tego zdecydowanie za dużo

Najbardziej rozczarowujące gry z 2021 roku - było tego zdecydowanie za dużo

Maciej Zabłocki | 06.01, 22:30

Całe szczęście, że wchodzimy z wielkim hukiem w Nowy Rok, bo poprzedni był doprawdy rozczarowujący pod wieloma względami. W tym tekście będziemy subiektywnie rozmawiać o najgorszych grach, jakie pojawiły się na rynku przez okrągłe 365 dni. Deweloperzy wcale nas nie rozpieszczali, a liczba problemów, wpadek i błędów była niepoliczalna. Zapraszam do dyskusji. 

Chociaż na świecie żyję już dość długo, to tak marnych lat, jak 2020 i 2021 rok nie pamiętam. Nawet w czasach wielkiej posuchy w 2006 i 2007 roku mieliśmy więcej dopracowanych produkcji niż ostatnio. Jasne, większość tych wpadek mógłbym zrzucić na pandemię i konieczność pracy zdalnej, która nie w każdym zawodzie się sprawdza. Uważam, że środowisko deweloperów i programistów wzajemnie się wspiera i uzupełnia, gdy wszyscy dostępni są w biurze. Jeżeli ktoś czegoś nie dopilnuje lub nie potrafi zrobić, o wiele łatwiej to wyłapać i naprawić. Być może z tego powodu właśnie mamy tak wielką ilość gier, które wymagają aktualizacji by mogły jakoś działać i wyglądać. Pod wieloma względami 2021 rok był rozczarowujący, ale chciałbym tu zamieścić mój subiektywny ranking największych wpadek growych. Ciekaw jestem Waszego zdania na ten temat, dlatego po lekturze zapraszam do sekcji komentarzy i dzielenia się swoimi typami. 

GTA: The Trilogy Definitive Edition - nie mogłem zacząć od niczego innego

To jeden z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie tytułów, który sprawił mi chyba największe rozczarowanie w całym 2021 roku. Zestaw był nie tylko wypełniony setkami błędów, ale na premierę działał fatalnie i kompletnie niezrozumiale. Liczba wpadek programistów była tak wielka, że najwięksi fani odbijali się od tej trylogii, zaciskając zęby podczas grania. Podchodziłem do tego zestawu wielokrotnie, ale za każdym razem odchodziłem od komputera zniechęcony. Stworzenie całości na Unreal Engine, dokładając do tego jeszcze bardziej przerysowany i komiksowy świat było dla wielu dużym rozczarowaniem. Najgorsze jest natomiast to, że w edycji premierowej nie zadbano o jakiekolwiek poprawki względem wiekowych odpowiedników. W trylogii były dokładnie te same błędy w tych samych momentach, te same niedoróbki i te same nieścisłości, co przeszło 20 lat temu. Składanka wyglądała tak, jakby stworzył ją jakiś algorytm. Zdecydowanie jedno z największych rozczarowań 2021 roku, ale też i ostatniego dziesięciolecia. Współczuje tylko posiadaczom Switcha. 

Konami eFootball 2022 - co to w ogóle jest?

Przed Wami niemal najgorzej oceniana gra w historii elektronicznej rozrywki. Średnia ocen na poziomie 25% (w skali do 100) mówi sama za siebie. Wydany przez Konami eFootball 2022, jako następca legendarnego Pro Evolution Soccer to największe nieporozumienie 2021 roku. Tutaj nic się nie zgadza, a mechanika rozgrywki woła o pomstę do nieba. Koślawe ruchy piłkarzy wymieszane są z fatalnie wyglądającymi twarzami. Setki błędów i niedoróbek, kulejąca detekcja kolizji, spartolona fizyka piłki i multum innych wpadek czyniły ten tytuł praktycznie niegrywalnym na premierę. Co prawda, od jakiegoś czasu twórcy wypuszczają duże aktualizacje, ale dalej mamy do czynienia z pół produktem i bardziej demem niż pełnoprawną grą. Jak można było wypuścić coś tak złego? Tym samym FIFA utraciła jedynego, sensownego konkurenta. Nie wiem, kto odpowiadał za eFootball, ale już na etapie projektowania widać było, że to dramatycznie zła produkcja. Dlaczego nikt tego szaleństwa nie powstrzymał przed publikacją? 

Diablo II: Resurrected - jazda na nostalgii bez większych skrupułów 

Oryginalne Diablo II wyszło, gdy miałem 10 lat, dlatego dobrze wspominam ten tytuł. Bardzo nostalgicznie zresztą, bo jako dzieciak, nie mogłem oderwać się od przemierzania świata Sanktuarium. Po wyjściu dodatku grałem dużo po Battle.net, miałem kilka postaci na 99 lvlu, byłem przekonany, że to jedna z najlepszych gier, w jakie w życiu zagram. Po premierze trójki, podobnie jak większość, poczułem spore rozczarowanie, ale gdy tylko zapowiedziano wskrzeszenie legendarnej dwójki, wprost nie mogłem się doczekać. Niestety, rzeczywistość brutalnie zweryfikowała plany pazernego Activision i Blizzarda. Tytuł, poza lepszą grafiką, nie zyskał praktycznie żadnych nowości. Podobnie jak trylogia GTA. Dalej było to samo, dalej z idiotycznymi mechanikami, jak choćby utrata całego ekwipunku po śmierci. Mała mapa czy brak pauzy to kolejne wpadki, dlaczego tej gry nie uwspółcześniono tak, jak należy? Wielka szkoda. 

Taxi Chaos - jakie to było złe, dlaczego to w ogóle wyszło?

Starsi gracze z pewnością pamiętają Crazy Taxi z oryginalnego Dreamcasta. Sega wypuściła swego czasu grę, która w szalony sposób pokazywała pracę taksówkarza. Szalone śmiganie po mieście celem zrealizowania kursu miało w sobie jakiś urok. Studio Team6 postanowiło wydać coś niemal identycznego, wzorowanego na tej legendzie sprzed lat i niestety wyszło to... bardzo słabo. Taxi Chaos to prosty klon z fatalnym modelem jazdy, bez żadnego angażującego trybu zabawy i bez powalającej grafiki. To niezwykle biedna gra osadzona w pustym mieście. Ten tytuł w ogóle nie jest grywalny, nie dodaje żadnej wartości do klasycznej mechaniki z Crazy Taxi i nie wnosi zupełnie nic do systemu zabawy. Średnia ocen mówi zresztą sama za siebie - raptem 42% na 100. Jeżeli są tutaj jacyś fani starych produkcji od Segi, nie róbcie sobie tego i nie włączajcie Taxi Chaos. Ja popełniłem ten błąd. Odsyłam też do recenzji Rogera, gdzie dobrze punktuje wszystkie wady.

Biomutant - dobrze wygląda jedynie na grafikach promocyjnych 

To kolejny z tytułów, który zapowiadał się dobrze, ale wyszło jak zwykle. Okropny przypadek zmarnowanego potencjału. Tytuł studia Experiment 101 rzeczywiście jest takim eksperymentem, który hurtowo łączy mechaniki z przeróżnych gatunków, niczego jednak nie robiąc dobrze. Można powiedzieć, że to trochę taki klon, zapożyczający pomysły z dobrych gier, implementując je w nudny i mało wartościowy sposób. Gra nie ma może tak fatalnych ocen jak wcześniejsze tutaj wymienione, ale i tak średnia 64/100 nie jest zachwycająca. Dla mnie podstawowym problemem było to, że nie miałem ochoty przechodzić kolejnych poziomów. Nie chciało mi się przebijać przez kolejne warstwy absurdu by raz na 3 godziny zobaczyć coś fajniejszego. Wiem jednak, że są ludzie którym Biomutant się spodobał. Ja niestety do tej grupy nie należę. W zapowiedziach wyglądało to dobrze, ale po premierze doświadczyłem sporego rozczarowania. 

Battlefield 2042 - obok Hardline to dla mnie najgorsza odsłona serii 

Seria Battlefield jest dla mnie bardzo wartościowa. Gdy pierwszy raz włączyłem odsłonę 1942, zachwycałem się praktycznie wszystkim. Swobodą działania, muzyką, polem bitwy, mechaniką strzelania. Wiele rzeczy zrobiono tam idealnie, podobnie zresztą jak w klasycznej już dwójce. W trzeciej części spędziłem ponad 400h, ale w czwórkę pograłem dużo mniej. Potem nadeszły czasy Battlefield 1 (którego włączam do dziś - jest świetny) i mniej udanego Battlefield V, ale w nawet w najgorszych snach nie przypuszczałem, że Battlefield 2042 będzie tak słabą produkcją. Nie dość, że występuje tu mnóstwo błędów, to mapy są często za duże względem liczby graczy. Rażą pustkami, nie mają w sobie niczego porywającego, a gra do dnia debiutu przeszła olbrzymie problemy produkcyjne. Miała być czymś w rodzaju battle-royale, ale podstawy rozgrywki zmieniano dosłownie w ostatniej chwili. Wyszło fatalnie i w mojej ocenie to jedno z większych rozczarowań 2021 roku, co zresztą potwierdza liczba graczy na serwerach. Ludzie wolą wracać do starszego Battlefield V. 

Forza Horizon 5 - na początku wszystko fajnie, ale potem było gorzej

Jestem dużym fanem gier wyścigowych i gram w każdą dużą produkcję. Przerabiałem prawie wszystkie części Forzy Motorsport czy Gran Turismo, także jakieś Dirty czy serię Need for Speed. Gdy na rynku zadebiutowała pierwsza Forza Horizon na X360, była to dla mnie jedna z najlepszych gier w swoim gatunku. Potem oglądałem wspaniałe zwiastuny dwójki na targach E3, w którą grałem nieprzerwanie do premiery trójki. Gdy ta wyszła, była godnym następcą i znowu miałem na liczniku kilkaset godzin zabawy. Do czwórki wracałem nieprzerwanie i gram w nią do dzisiaj, mimo premiery Forzy Horizon 5. Dlaczego? Być może Meksyk mnie odrzucił, a być może dlatego, że znowu robimy dokładnie to samo. Pod względem mechanik rozgrywki nie ma praktycznie żadnych zmian. Nic ciekawego. Gdy piąty raz dostałem to samo, miałem dosyć. Mam poczucie, że to czwórka w nowych szatach, ale jest tak diabelnie nudna, że po kilkunastu godzinach odpuściłem i kompletnie nie mam ochoty wracać do tej gry. Wolę odpalić czwórkę. Albo nawet trójkę. Po początkowym zachwycie, dla mnie to jedno z większych rozczarowań 2021 roku. 

Tym samym kończę ten subiektywny ranking rozczarowań zeszłego roku. Nieudanych produkcji było więcej, ale na większość z nich nie czekałem i nie miałem wobec tego żadnych dużych oczekiwań. To właśnie one są chyba najgorsze. Liczyłem mocno, że w 2021 roku zobaczę zapowiedź GTA VI, ale zamiast tego dostałem fatalnie wyglądające, odświeżone GTA V na zwiastunie, które wygląda tak samo jak wcześniej. W dodatku premierę znowu przełożono. Były na szczęście dużo bardziej udane produkcje, jak świetny Ratchet&Clank: Rift Apart czy genialni Strażnicy Galaktyki i te gry sprawiły mi mnóstwo radości. Nawet Halo Infinite w trybie multiplayer jest zaskakująco grywalne, chociaż kampania mnie mocno rozczarowała i do tej pory jej nie skończyłem, bo nie mam ochoty wracać do tego świata. Ale w końcu będę musiał. Czekam na Waszą listę w komentarzach. Do usłyszenia!