10 powodów, dla których warto grać w Elite: Dangerous na konsolach i PC

10 powodów, dla których warto grać w Elite: Dangerous na konsolach i PC

Bartosz Dawidowski | 02.01, 09:00

2021 rok był niekorzystny dla Elite: Dangerous. Studio Frontier Developments opublikowało rozszerzenie Odyssey, wprowadzające pieszą eksplorację planet, ale zrobiło to zdecydowanie zbyt szybko - dodatek dostaliśmy z masą problemów technicznych. Sytuacja na szczęście wraca jednak do optymalnego stanu. A sama gra wciąż zachwyca bogactwem i głębią oferowanej zawartości.

Elite: Dangerous to nadal przygoda jedyna w swoim rodzaju - skomplikowana i wyrafinowana (na poznanie wszystkich gameplayowych mechanizmów trzeba poświęcić przynajmniej 20 godzin, jak w poważnym symulatorze), a przy tym oferująca fanom sci-fi i astronomii jedne z najpiękniejszych widoków i przygód w historii gier. Nadal, po tylu latach od premiery, Elite zachowuje ogromną atrakcyjność, ciesząc nie tylko graczy PC i XOne, ale również od 2017 r. posiadaczy PS4.

10. Ciągły rozwój i wyraźna poprawa Odyssey

Deweloperzy Elite regularnie dodają do swojego dzieła nowe atrakcje (ostatnio chociażby świeży pojazd SRV do przemierzania planet). To prawda, że rozszerzenie Odyssey zostało wydane zbyt szybko, w kiepskim stanie technicznym (na razie tylko na PC, wciąż czekamy na konsolową premierę). Po pół roku poprawek przemierzanie planet "z buta" znacząco jednak ulepszono i obecnie ten dodatek jest już godny polecenia, jeśli posiadacie odpowiednio mocny komputer (niestety niedoskonała optymalizacja kodu Odyssey wciąż pozostaje problemem).

9. Wspaniała społeczność fanów

Każdemu może się w Elite: Dangerous skończyć paliwo. W takich sytuacjach, gdy nie posiadamy "zgarniacza" wodoru z pobliskiej gwiazdy w teorii bylibyśmy skazani na śmierć i konieczność odkupienia naszego statku. Od czego są jednak niesamowici fani Elite? Jednym z przejawów tego, jak wspaniała jest ta społeczność, która nie tylko angażuje się w starcia PvP, ale lubi też sobie pomagać, jest grupa Fuel Rats. To ok. 14 tysięcy osób z całego świata, które - jeśli wyślemy przez oficjalną stronę informację o wyczerpującym się paliwie - wyruszą do nas z akcją ratunkową, dowożąc oczywiście bezcenną w takiej sytuacji "wachę".

8. Emocjonujące walki

Przy bogactwie dostępnych w Elite aktywności, takich jak handel towarami czy eksploracja głębokiego kosmosu, na dobrą sprawę w grze nie musiała pojawiać się szczególnie rozwinięta walka. Deweloperzy zadbali jednak również o ten aspekt rozgrywki, zapewniając komandorom szukających bitewnych wrażeń fantastyczną arenę do starć - zarówno w konfiguracji PvE, jak i PvP.

7. Zróżnicowanie statków i ich rozbudowa

Statki kosmiczne w Elite Dangerous mają osobowość, mają duszę. Każda maszyna prowadzi się inaczej, ma swoją specyfikę, swój charakter. Wszystkie doskonale udźwiękowione "łajby" można przy tym przerabiać, "tuningować" w bardzo wysokim zakresie. Dzięki inżynierom da się nawet z najtańszych i najmniejszych maszynek w grze zrobić pojazdy do eksploracji głębokiego kosmosu.

6. Lądowania na planetach i księżycach

Od rozszerzenia Horizon (które obecnie stało się częścią Elite: Dangerous i nie wymaga oddzielnego zakupu) wprowadzono w Elite możliwość lądowań na powierzchniach pozbawionych atmosfery planet/księżyców i eksplorowania ich powierzchni w wehikułach SRV lub na piechotę, dzięki rozszerzeniu Odyssey. Rzecz wciąż cieszy mocno fanów astronomii i sci-fi, zapewniając nie tylko okazję do kolejnych biologiczno-geologicznych odkryć, ale też serwując niesamowite widoki. W szczególności warto wybrać się w grze na księżyce Saturna - widok np. z Enceladusa zapiera dech w piersi.

5. Tajemnice galaktyki

Jednym z najciekawszych elementów, które Frontier wprowadziło przez lata do Elite: Dangerous to inwazja obcej rasy, zwanej Thargoidami. W grze znaleźć można jednak znacznie więcej tajemniczych artefaktów i obiektów (chociażby wraków ogromnych statków kosmicznych wysłanych z Ziemi jeszcze przed wynalezieniem napędu Frame Shift Drive). Wciąż nierozwiązana jest w grze tajemnica legendarnej planety Raxxla, która ma skrywać niesamowite moce. Być może 2022 roku przyniesie w tej kwestii przełom.

4. Niezrównana swoboda działań

W Elite: Dangerous nie trzeba ograniczać się do walki. W grze można równie wielkie sukcesy odnosić na takich polach jak handel, eksploracja głębokiego kosmosu, transport pasażerski, górnictwo (pozyskiwanie cennych surowców z asteroid), szmuglowanie towarów, prowadzeniem wycieczek turystycznych czy piractwo. Możliwości dorabiania się w tym kosmicznym dziele jest bez liku. Zapewnia to tytułowi bardzo wysoką żywotność - jeśli znudzimy się przykładowo katalogowaniem najdalszych zakątków galaktyki zawsze można zostać np. gwiezdnym korsarzem.

3. Perfekcyjna warstwa audio

Jakość warstwy dźwiękowej w Elite: Dangerous jest tak dobra, że zawstydza większość gier - nie tylko z gatunku science fiction. Samego ryku silników i dopalaczy kolejnych statków kosmicznych można tu słychać z przyjemnością całym tygodniami, a do tego dochodzą jeszcze tajemnicze odgłosy na powierzchniach planet, gwiezdne spektrum trzasków i szumów od różnych obiektów, radiowe zakłócenia czy komunikaty od innych pilotów. Elite Dangerous to jedna z najlepiej udźwiękowionych gier wszech czasów i z pewnością jeden z arcyważnych argumentów, by sprawić sobie porządny zestaw audio do odsłuchu tego cudeńka.

2. Astronomiczne realia

W przeciwieństwie do większości space oper Elite: Dangerous to poważny tytuł, traktujący z wielką dbałością o szczegóły temat astronomicznych realiów. Dlatego w grze znajdziemy dziesiątki tysięcy prawdziwych ciał niebieskich, egzoplanety, które zostały dotychczas odkryte (chociażby świat orbitujący wokół najbliższej nam gwiazdy, Proximy Centauri), ogromne gwiazdy, takie jak Betelgeza i inne znane zjawiska oraz obiekty. Wszystko to w skali 1:1, co sprawia, że nawet wykorzystując nadświetlny napęd Frame Shift Drive, podróże w głąb Drogi Mlecznej zajmują wiele dni/tygodni/miesięcy, dając pole do popisu fanom eksploracji.

1. Nieskończone piękno Drogi Mlecznej

Elite: Dangerous to marzenie wędrowców, eksploratorów i pionierów. Gra pozwala zapuścić się w dowolny zakamarek naszej galaktyki, składającej się z ok. 400 mld gwiazd. Dotychczas komandorzy w Elite odkryli niecały 1% tych systemów. Po natknięciu się na nieskatalogowane ciało niebieskie nasze imię zostaje do niego przypisane na zawsze (również jeśli gramy w trybie Solo, bez multiplayera). To jeden aspekt frajdy płynącej z eksploracji w Elite. Drugi, jeszcze ważniejszy wątek, to niesamowite, dzikie piękno kosmosu. Tytuł nadal robi ogromne wrażenie grafiką, gdy zwiedzamy chociażby nasz układ słoneczny, gromadę Plejad, mgławice Oriona czy inne autentyczne obiekty z gigantycznej galaktyki.