Seks z Triss, Dziki Gon, więcej intryg - jakie dokładnie sceny/wątki usunięto w 2. sezonie Wiedźmina Netflixa

Seks z Triss, Dziki Gon, więcej intryg - jakie dokładnie sceny/wątki usunięto w 2. sezonie Wiedźmina Netflixa

Mateusz Wróbel | 24.12.2021, 10:00

Drugi sezon serialowego Wiedźmina poruszył większość fanów uniwersum wykreowanego przez Andrzeja Sapkowskiego, ale negatywnych opinii mogło być jeszcze więcej - wszystko za sprawą wyciętych wątków i scen, o których szerzej wypowiadam się poniżej.

Producenci pracujący dla Netfliksa postanowili wprowadzić wiele zmian fabularnych względem książek Sapkowskiego - jednym się one spodobały, drugim wręcz przeciwnie. Przyjrzyjmy się (za sprawą własnych teorii i informacji od redakcji RedanianInteligence, która otrzymała jako pierwsza konkrety na ten temat), o jakich jeszcze wątkach/scenach myśleli scenarzyści, ale finalnie nie ujrzały one światła dziennego. Jednocześnie zastanówmy się, jak mogłyby one wpłynąć na kolejne odcinki czy trzeci, nadchodzący sezon Wiedźmina. Uwaga oczywiście na spoilery w tekście!

Scena seksu Geralta z Triss

Ten wpis warto rozpocząć od prawdziwej bomby, o której wspominano już kilka miesięcy przed premierą drugiego sezonu. Mianowicie, pisarze myśleli, jak wpleść do historii kontrowersyjną scenę seksu między Geraltem a Triss. Jak można było zauważyć podczas oglądania trzeciego odcinka, Rzeźnik z Blaviken finalnie nie zgadza się na propozycję urodziwej czarodziejce (myślę, że można ją tak nazwać, jeśli porównamy jej obecny wygląd z tym z pierwszego sezonu), zostając przy tym wiernym Yennefer i zajmując się wychowaniem Ciri. 

Jak owa scena miała wyglądać? Geralt i Triss mieli usiąść wygodnie w pokoju i wziąć udział w nienazwanej grze, w której zadawaliby sobie pytania - ważne było, aby odpowiadając na nie być szczerym w stosunku drugiej osoby. Nikt z producentów serialu nie zdradził, jak rozmowa dokładnie potoczyłaby się, ale koniec końców wiedźmin i czarodziejka wylądowaliby w łóżku. Z pewnością miałoby to ogromny wpływ na późniejsze relacje na linii Triss-Yennefer-Geralt.

Retrospekcje skupiające się na wiedźminach

Twórcy produkcji planowali pierwotnie urozmaicić show przedstawiając młodego Geralta, Vesemira oraz Deglana w formie retrospekcji. Jeśli nie znacie tego ostatniego, to z pewnością nie oglądaliście animacji Wiedźmin: Zmora Wilka, w której jego postać została bardzo dobrze przedstawiona.

Wracając natomiast do sedna, retrospekcje rzeczonych bohaterów miały pokazać nam, jak w największym skrócie wyglądała ich przeszłość - w przypadku Geralta miała być to scenka, w której poznaje Vesemira. Z kolei Vesemir miał dowiedzieć się więcej o Prawie Niespodzianki od Deglana. Nie ma co się nad tym dłużej rozwodzić - scenarzyści postanowili usunąć tego typu retrospekcje i zostawić tylko tą, której przyjrzeć się możemy w finałowym odcinku drugiego sezonu.

Dodatkowe, bardzo krótkie wspomnienie jest dostępne wyłącznie w piątym odcinku, kiedy to Vesemir ma zamiar wstrzyknąć Ciri środek mający zmienić ją w pierwszą w historii wiedźminkę, widzowie mogą zauważyć sekundową retrospekcję z Geraltem (a raczej jego twarz i kocie oczy w towarzystwie przerażającego krzyku).

Podniecona Ciri na widok Triss

Andrzej Sapkowski w swoich książkach przedstawił Ciri jako osobę, która nie ma większych problemów z nawiązaniem relacji z osobą o tej samej płci. Wiele wskazuje na to, że scenarzyści wzięli sobie ten szczegół do serca, ponieważ chcieli, aby serialowe Lwiątko z Cintry bardzo mocno zbliżyło się do Triss Merigold.

Wychowanka Tissaii De Vries, po przybyciu do Kaer Morhen, zajmuje się wychowaniem Ciri, próbując zapoznać ją z rzeczami, z którymi dorosła kobieta musi się zmagać w codziennym życiu. Ku zaskoczeniu, wątek zajmowania się Dzieckiem-Niespodzianką Geralta przez czarodziejkę spłycono, ponieważ ze zwykłego koleżeństwa relacja między obiema kobietami miała przejść w coś większego.

Jedną ze scen, którą postanowiono usunąć z końcowego scenariusza, było wyjście Ciri w męskiej koszuli, a następnie puszczenie kilku niejednoznacznych gestów w stronę swojej "nauczycielki". Co z tego wszystkiego miało wyniknąć? Tego nie wiadomo, ale widzowie mieli zrozumieć, że Ciri - w okresie dojrzewania - potrzebuje nie tylko "ojcowskiej" miłości, ale również zauroczenia.

Jeszcze bardziej drażliwy Eskel

To, co stało się z Eskelem, już wszyscy wiemy. Wiedźmin ze szkoły Wilka pożegnał się z życiem w drugim odcinku serialu, odgrywając tym samym ogromną rolę w fabule. Tak naprawdę od badań jego ciała, które wskutek zarażenia przybrało formę drzewiastego potwora, dowiedzieliśmy się, że okolica Kaer Morhen wcale nie jest tak bezpieczna, jak uważano.

Eskel już od pierwszego wejścia do sali biesiadnej był opryskliwy. Dało się to wyczuć we wszystkich scenach, w których brał udział. Co jednak ciekawe, przed zabraniem się do stworzenia finałowego scenariusza producenci myśleli, aby uczynić go jeszcze bardziej drażliwą, irytującą postacią. 

Triss zdradzająca sekret Ciri

Jeśli myśleliście, że na wyżej wymienionych, miłosnych wątkach, w których pierwsze skrzypce grała Triss Merigold, skończą się usunięte pomysły związane z koleżanką Yennefer, byliście w błędzie. Jak ujawniono - w tym przypadku oficjalnie - przez Netfliksa, pisarze chcieli, aby właśnie z jej ust Geralt dowiedział się, co tak naprawdę niesie za sobą Cirilla.

Podczas podróży przez Don Durza czarodziejka dowiaduje się, jakie zdolności posiada Lwiątko z Cintry. Gdy zdaje sobie sprawę z nadchodzących konsekwencji, przerywa "połączenie" i obie bohaterki wracają do świata żywych. Ciri udaje się do Vesemira i chce zostać pierwszą wiedźminką, a przerażona Triss pozostaje w pokoju i próbuje wszystko sobie poukładać w głowie. Geralt miał odnaleźć ją jako pierwszy, dowiadując się w międzyczasie o tym, że wychowanie swojego Dziecka-Niespodzianki będzie ciężkim zadaniem.

W finałowej wersji nie ma tej sceny, a córka Pavetty zostaje zauważona przez Rzeźnika z Blaviken na stole operacyjnym, na którym miała przejść przemianę.

Więcej intryg Filippy Eilhart

Osoby, które mają za sobą grę Wiedźmin 3: Dziki Gon lub przeczytali książki skupiające się na Geralcie z Rivii, widząc po raz pierwszy zbliżenie na sowę przebywającą w redańskim budynku, z pewnością domyślili się, że kryje się za nią Filippa Eilhart.

W drugim sezonie produkcji wyłącznie na sam koniec przygody odbiorcy mogli zapoznać się z prawdziwą formą tejże czarodziejki. Scenarzyści planowali więcej intryg z jej udziałem (w końcu odgrywa ona jedną z większych ról na arenie politycznej, co zostało już pokazane w konflikcie między elfami a Nilfgaardem), ale wiele wskazuje na to, że wszelkie plany zostały pokrzyżowane przez nieobecność aktorki spowodowane pandemią.

Wycięcie pierwszej muzy Jaskra

W przypadku Jaskra będzie bardzo krótko. Yennefer spotyka go na swojej drodze, kiedy to próbuje dostać się wraz z Cahirem do Cintry. Poeta śpiewa w pobliskiej karczmie i wiele wskazuje na to, że w swojej podróży miała towarzyszyć mu Hrabina de Stael.

Według książek, jest ona pierwszą muzą Jaskra, którą bard żywił prawdziwym uczuciem. Netflix swego czasu szukał aktorki, która zagrałyby tę rolę, ale jak widać, jej postać zdecydowano się usunąć. Nie wiadomo, czy materiały z nią są nagrane, czy też na etapie "castingów" postanowiono w ogóle nie wdrażać de Stael do serialu.

Zmniejszenie roli królów Północy

Źródła podejrzewają, że twórcy serialu postanowili zmniejszyć role królów północnych państw. W kilku scenach, podczas których widzowie są świadkami zgromadzeń, mogą przyjrzeć się Ethainowi z Cidaris oraz Demawendowi z Aedirn. Nie wypowiedzieli oni ani słowa w trakcie ośmiu odcinków, co jest sprzeczne ze wcześniejszymi informacjami, jakoby władca Cidaris miał spotkać się i flirtować z Jaskrem - ich wspólnym tematem byłaby oczywiście poezja, w której są zakochani po uszy.

Według Redanian Intelligence wyżej wymienione charaktery wystąpią w trzecim sezonie Wiedźmina i to właśnie podczas kolejnych odcinków odegrają większą rolę na arenie politycznej. Sytuacja bliźniaczo podobna do Filippy Eilhart, choć, przypomnijmy, jej wątek musiał zostać przeniesiony z powodu sytuacji pandemicznej.

Historia Vilgefortza

Warto wspomnieć jeszcze o Vilgefortzie, o którym wypowiedziała się niedawno nawet główna producentka Wiedźmina - Lauren S. Hissrich. Showrunnerka zdradziła, że myślano nad tym, aby już w drugim sezonie więcej zdradzić nt. tego jakże tajemniczego bohatera mającego zwojować świat, ale koniec końców jego historia zostanie szerzej przedstawiona w trzecim sezonie.

Co jednak ciekawe, Hissrich była przygotowana na każdą ewentualność, ponieważ pisarze przygotowali dialogi, a aktorzy odegrali najważniejsze sceny, które zostały oficjalnie ujawnione przez platformę Netflix. Pokazują one Vilgefortza rozmawiającego ze Stregoborem - potężny czarodziej ewidentnie knuje coś za plecami swojej kochanki, Tissaii.

Dziki Gon

Na samym końcu wspomnę o Dzikim Gonie, choć pragnę już tutaj zaznaczyć, że są to w większości domysły oparte na kilku wskazówkach, aniżeli potwierdzone informacje, więc Netflix równie dobrze mógł nie mieć takiego planu w ogóle w głowie. Przechodząc do sedna, wszystko rozchodzi się wokół orszaku upiorów pochodzących z innego świata.

Na potrzeby serialu Wiedźmin wymyślono demona, który w ogóle nie występuje w książce. Miał on rachunki do wyrównania z wiedźminami, co dobrze pokazuje ósmy odcinek zwieńczający drugi sezon hitu Netfliksa. Voleth Meir najpierw uprzykrzyła życie łowcom potworów wywodzących się spod znaku wilka, a następnie wróciła do Dzikiego Gonu.

Niestety, ale Netflix nie przedstawił nam dokładnie, kim "Nieśmiertelna Matka" jest ani co robiła w przeszłości. W powietrzu unoszą się plotki, że jej postać miała zostać szerzej opisana, ale platforma zostawiła sobie furtkę na Wiedźmin: Rodowód Krwi (prequel). Jak wiadomo, spin-off zostanie osadzony w świecie elfów i opowie o pochodzeniu oraz losach pierwszego Wiedźmina.

Co jednak najważniejsze, nie zabraknie w nim przedstawienia wydarzeń, które doprowadziły do “Koniunkcji Sfer” sprawiającej, że światy potworów, ludzi i elfów połączyły się. Czyżby Voleth Meir, a dokładniej ona i jej kompani, którzy finalnie stworzą Dziki Gon (przypomnijmy, że w rzeczonej produkcji znajdzie się młody Eredin), mieli wystąpić w sześcio-odcinkowej produkcji uzupełniającej wiedzę o uniwersum? To byłoby naprawdę ciekawe rozwiązanie.

Już teraz mówi się, że demon z drugiego sezonu Wiedźmina (ukazany jako starsza kobieta) to - bazując na powyższym zdjęciu porównawczym - kobieta z lewej strony, w którą wcieli się doświadczona aktorka Michelle Yeoh. Jak można wywnioskować z pierwszych zwiastunów Wiedźmin: Rodowód Krwi, jest ona jedną z ważniejszych, jak nie najważniejszą postacią spin-offu.