Jaka piękna porażka. Najbardziej nieudane premiery gier w historii naszej branży

Jaka piękna porażka. Najbardziej nieudane premiery gier w historii naszej branży

Igor Chrzanowski | 28.11.2021, 17:51

Branża gier wideo pełna jest historii o wielkich sukcesach, które to przebijają się na pierwsze strony czasopism, portali internetowych czy też w trendach filmów na YouTube. Czasem zapominamy jednak o spektakularnych porażkach, które również zapisały się na kartach naszej historii.

Dziś zatem postanowiliśmy się przyjrzeć najbardziej haniebnym, widowiskowym i spektakularnym wpadkom jakie przytrafiły się w naszej branży - głównie przez ostatnie dwie dekady, choć nie tylko. Oczywiście nasz ranking jest dość subiektywny, bo nie da się oficjalnie zmierzyć skali porażki miernikami od 1 do 10, więc wybraliśmy te najbardziej medialne klęski. Gotowi na przejażdżkę po krainie pełnej smutku i rozpaczy?

Cyberpunk 2077

Na samym początku wracamy do najbardziej oczywistego przykładu z ostatniego roku - rodzimy Cyberpunk 2077, który to zawiódł graczy praktycznie na każdej linii. O ile fabularnie dzieło CDP Red jest naprawdę fajne, tak pod kątem rozgrywki, zawartości i niespełnionych obietnic wiedzie niechlubny prym. Rok później futurystyczna opowieść wygląda już nieco lepiej, ale nadal rodzimy deweloper nie zdołał zmyć z siebie plamy hańby jaką się okrył - do ostatnich przewinień należy na pewno dopisać obsuwę w wydaniu next-genowej wersji gry. 

Diablo III

Hype na trzecie Diablo był tak ogromny, że nawet sam Blizzard nie wytrzymał takiego zainteresowania. Po pierwsze w sklepach zabrakło pudełkowych wersji gry, a dzień premiery gry okazał się być absolutną katastrofą. I to nie pod kątem jakości gry, oj nie - ta była naprawdę wysoka. Największym problemem były martwe serwery, które ponad 90% graczy wyrzucały błąd, przez który nie można było wejść do gry. Dziś Zamieć przeżywa nieco inne problemy, ale Diablo Immortal czy Diablo IV mogą spotkać się z podobnymi problemami - wszakże siła marki przez te 25 lat tylko rośnie.

Final Fantasy XIV

Square Enix nie miał nigdy wielkiego doświadczenia z grami MMORPG - ich jedynymi tego typu tytułami było Final Fantasy XI oraz Dragon Quest X, które to odniosły relatywnie duży sukces. Japończycy postanowili zatem uderzyć w ten sektor raz jeszcze ze swoim wielkim IP w formie Final Fantasy XIV, które to okazało się totalnym crapem. W grze nic nie działało tak jak powinno - walka, historia, eksploracja świata, system lootu, craftingu, no absolutnie nic. Doszło zatem do tego, że Kwadratowi zamknęli serwery gry w błyskawicznym tempie i po ponad 2 latach intensywnych prac na grą ogłosili jej nową wersję - Final Fantasy XIV: A Realm Reborn. Dziś wiemy już, że był to doskonały ruch ze strony Square Enix.

SimCity (2013)

Electronic Arts ma na swoim koncie setki wpadek - zarówno na rynku pecetowym, konsolowym jak i mobilnym. Jedną z największych klap była bez wątpienia gra SimCity z 2013 roku - kolejna odsłona kochanego i szanowanego na całym świecie cyklu city-builderów. Maxis dało ciała po całości, serwery gry również nie domagały, a system rozgrywki okazał się na tyle biedny, że już o niebo lepsze okazało się w późniejszym czasie niezależne Cities Skylines. Przed 2013 roku aż trudno było wyobrazić sobie ten gatunek bez nowego SimCity na pokładzie. Dziś doskonale wiemy już, że EA popełniło na tyle duży błąd, że dosłownie zabiło kultową markę.

No Man's Sky

Już od pierwszej zapowiedzi No Man's Sky wiedziałem, że takie coś co prezentuje Hello Games nie ma prawa się udać spod ich rąk. Był to wtedy malutki, zaledwie 20 osobowy zespół, który miał na koncie takie "potężne' IP jak Joe Danger. Wszyscy dookoła zapomnieli jednak z kim mają do czynienia, uwierzyli w nierealne marzenie małego zespołu i się na tym srogo przejechali. Co prawda aktualnie No Man's Sky jest jedną z najlepszych gier w swoim gatunku z genialnym wsparciem, ale w 2016 roku pokazało, że nie należy wierzyć wszystkiemu co widzimy na pięknych trailerach.

Fallout 76

Kolejnym idealnym przykładem zawiedzionych nadziei i niespełnionych obietnic jest Fallout 76. Na początku dzieło Bethesdy było tak zabugowane, niestabilne i praktycznie nie grywalne, że naprawdę trzeba było być niezwykle zawziętym, aby czerpać przyjemność z obcowania z tym tytułem. Dość powiedzieć, że graficznie całość była gorsza niż Fallout 4, nie było w tym świecie żadnych NPC, fabuła to był żenujący żart, a wysadzenie w jednej sesji 3 bomb atomowych crashowało serwery całej gry. Bethesda ratowała sytuację stopniowo wrzucając co jakiś czas duże aktualizacje z poprawkami, ale ogarnięcie tego do porządnego stanu zajęło firmie trochę czasu.

Half-Life 2

Zaskoczeni? Zapewne wielu z was dziś już tego nie pamięta, ale premiera Half-Life'a 2 była dla Valve prawdziwym testem wytrzymałości. Wraz z premierą gry na pecetach pojawił się tajemniczy Steam - aplikacja ze sklepem do odpalania produkcji zespołu Gabena. Zainteresowanie sequelem przygód Gordona Freemana było jednak tak ogromne, że serwery Steama tego po prostu nie wytrzymały, przez co wiele osób nie mogło nawet zagrać w swój wielce wyczekiwany tytuł.

Alien: Colonial Marines

Kultowy Obcy miał doczekać się bezpośredniego sequela w postaci widowiskowej gry wideo autorstwa naprawdę uznanego zespołu Gearbox Software. Co tu mogło pójść nie tak? No jak się okazało, wszystko. Tytuł okazał się być najgorszym dziełem w historii studia i do dziś każda następna gra z Alienem w roli głównej musi borykać się ze smrodem ciągnącym się za niesławnym Colonial Marines - tylko Obcy: Izolacja udało się wyjść z tego cało. Jak się potem okazało, gdyby nie głupia literówka w plikach konfiguracyjnych gry, całość byłaby o niebo lepsza - błąd w jednym słowie zablokował całe AI Obcych.

Battlefield 4

W tym miejscu mógłbym śmiało wsadzić Battlefielda 2042, ale stwierdziłem, że na swoje miejsce na tej liście bardziej zasługuje Battlefield 4 - oczywiście nie tylko za to jaką był porażką, ale za to jakim tytułem stał się ostatecznie. Początki następcy kultowej "trójki" były mozolne i ciężkie. Beta testy pokazały nam, że produkcja DICE nie nadaje się do pełnoprawnej premiery i debiut gry powinien zostać odłożony o kilka miesięcy. Niestety EA naciskało i się doigrało - mnóstwa szyderczych komentarzy, mnóstwa kompilacji z błędami no i z serwerami wiejącymi pustkami. DICE musiało zatrzymać pracę nad swoimi innymi projektami i 100% swoich sił skierować do ratowania Battlefielda 4, co wyszło im ostatecznie wręcz doskonale i do dziś BF4 jest tym najlepszym!

Assassin's Creed Unity

Do dziś największą porażką Ubisoftu pozostaje Assassin's Creed: Unity, czyli ta odsłona kultowej marki, która praktycznie zakończyła jej żywot i zmusiła Francuzów do zmiany podejścia do całej serii. Wymęczona już formuła Asasynów wyczerpała już cierpliwość graczy zarówno w Unity jak i Syndicate, ale o ile brytyjska przygoda członków bractwa była naprawdę całkiem spoko, tak francuska edycja była po prostu żenująco zabugowana. Brak tekstur twarzy, znikający i pojawiający się przed nosem ludzie, durne AI przeciwników oraz tysiące innych błędów sprawiły, że AC: Unity jest znośne dopiero te kilka lat po swojej premierze i jak się okazuje, wracający do niej gracze odbierają całość znacznie lepiej niż w 2014 roku.

E.T. the Extra-Terrestrial (Atari 2600)

Przykład E.T zna chyba każdy. Gra, która prawie zabiła branżę gier wideo, uratowaną później przez Nintendo. Atari tak wstydziło się tego hitu, że wedle legendy zakopało jej wszystkie kopie na pustyni, co okazało się prawdą i nawet powstał o tym film dokumentalny. Takiego wyczynu już nikt nigdy nie powtórzy. I dobrze!