Red Dead Redemption 2: Tryb Fabularny zapoczątkuje nową modę? Oby nie!

Red Dead Redemption 2: Tryb Fabularny zapoczątkuje nową modę? Oby nie!

Kajetan Węsierski | 19.01.2021, 21:30

Tydzień temu niezwykle głośny wydźwięk miała informacja, według której Rockstar zdecydował się wypuścić tryb fabularny do ich najnowszej gry w formie oddzielnego produktu - i to w niespodziewanie wysokiej cenie. Decyzja spotkała się z bardzo kontrowersyjnym przyjęciem, które jest jak najbardziej słuszne.

Gdy w ubiegłym tygodniu pojawiła się wiadomość o tym, że Rockstar zdecydował się oficjalnie wypuścić do sprzedaży sam Tryb Fabularny z Red Dead Redemption 2 (bez online, który już w listopadzie został udostępniony w osobnej formie), byłem w szoku. Jeszcze większe zaskoczenie spotkało mnie, gdy zobaczyłem, że w sklepie Microsoftu widnieje cena 160 złotych. Pomyślałem, że mi się przewidziało – odświeżyłem dwukrotnie i dalej to samo.

Akcja jest o tyle absurdalna, że pudełkowa wersja gry (w której skład wchodzą singleplayer i multiplayer) jest kilkadziesiąt złotych tańsza – i to bardzo często zafoliowana w renomowanych marketach! I jasne, zdaję sobie sprawę, że wersje cyfrowe gier są zazwyczaj po prostu droższe. Moim ulubionym przykładem w tym przypadku jest The Elder Scrolls V: Skyrim, który poza promocją potrafi kosztować 250 złotych, a na płycie czasem wpychają go prawie za darmo.

Nie jest to jednak tekst o Bethesdzie, a Rockstarze. Mam bowiem duży problem z precedensem, do jakiego może dojść, jeśli wszystko będzie szło właśnie tą ścieżką. Gry rosną i z jednej strony coraz częściej najchętniej dzielilibyśmy je na kilka, ale z drugiej... Obawiam się, że skończy się na tym, iż za coś, co było wcześniej jednym produktem, będziemy płacić podwójnie.

Pomysł jest dobry

I żeby była jasność – uważam, że sama opcja rozdzielenia dwóch trybów gry jest genialna. Żyjemy w czasach, gdzie rozmiary produkcji zdają się rosnąć w zastraszającym tempie. A my, choć ciągle dokładamy kolejne gigabajty pamięci i staramy się nadążyć, możemy mieć z tym większy problem. Podział pozycji na kilka segmentów (z możliwością sprawdzenia tych, które nas interesują) jest strzałem w dziesiątkę.

Red Dead Redemption 2: Tryb Fabularny zapoczątkuje nową modę? Oby nie!

Wyobraźcie sobie, że możecie kupić nowe Call of Duty, ale wyłącznie multiplayer. Albo wjeżdża GTA 6, Was nigdy nie kręciło granie online, więc bierzecie po prostu Tryb Fabularny, by raz jeszcze pobujać się po „ziomalskiej”, alternatywnej wersji Stanów Zjednoczonych. Co więcej – nie płacąc za coś, w co właściwie nie zagramy. Brzmi jak marzenie, prawda? Prawda, ale wszyscy doskonale wiemy, jak to wygląda w branży gier wideo.

Pomysł sprawdziłby się w tylko w przypadku, gdy rzeczywiście za obie wersje płacilibyśmy mniej. A umówmy się, tak nie będzie. Jeszcze kilka tygodni temu mogliśmy czytać, że „GTA V wciąż warte jest ponad 350 złotych”... Ja rozumiem wyniki sprzedażowe, ciągły potencjał i żyjący online, ale przecież mówimy o 8-letniej produkcji. Jestem niezwykle ciekaw, jak będzie to wyglądało właśnie w przypadku rozdzielenia tej gry i jakie ceny zostaną zaoferowane.

Wykonanie znacznie gorsze

Zwiększenie kwoty może być prawdziwym strzałem w stopę. Jestem prawie pewien (co pokazuje przykład Red Dead Redemption 2), że ceny kilku składowych będą wyższe, niż potencjalny koszt zakupu pełnego produktu. To dość normalne, ale mam obawy, że twórcy zechcą w pewien sposób to wyrównać. I nie skończy się na obniżeniu ogólnych kwot, a podwyższeniu standardów, które doskonale znamy.

Red Dead Redemption 2: Tryb Fabularny zapoczątkuje nową modę? Oby nie!

Jak więc wspomniałem, choć perspektywa podziału gier (i jednocześnie ceny) jest bardzo kusząca, to niestety nie wierzę, że zostanie przeprowadzona w sposób niekorzystny dla wydawców. Oni nie mogą sobie pozwolić na spadki dochodów. Płynność musi zostać zachowana i wszystko będzie trzeba wyśrodkować. Być może Red Dead Redemption 2: Tryb Fabularny jest czymś na wzór testu pod analizę. Oby się nie sprawdził.

Rok 2020 stał pod znakiem zwiększenia cen hitów AAA od Sony. Oby 2021 nie zapisał się jako ten, w którym zrobili to pozostali giganci branży gier wideo. Jestem bardzo ciekaw, co przyniesie przyszłość i jak wiele bomb szykuje się w tym ciekawym świecie. Decyzja Rockstara to bez wątpienia pewien mały krok w kierunku ogromnej zmiany, która może na zawsze zrewolucjonizować to, w jaki sposób obecnie funkcjonuje nasze hobby.

cropper