Mateusz Wróbel Mateusz Wróbel 12.10.2021
Mam wrażenie, że Far Cry 6 hejtują tylko ci, którzy do gry podeszli negatywnie
2139V

Mam wrażenie, że Far Cry 6 hejtują tylko ci, którzy do gry podeszli negatywnie

Far Cry 6 zebrał dobre oceny, ale jest krytykowany przez graczy. Można rzec, że to standard w przypadku gier Ubisoftu.

Na Far Cry 6 musieliśmy poczekać trochę dłużej. Ubisoft miał w planach zaoferować nam (nie)małą rewolucję w serii. W planach było chociażby wdrożenie sporego rozmiaru miasta (dokładniej Esperanzy), w którym rozgrywa się część fabuły. Do tej pory musieliśmy chować się po lasach, pustyniach, czy rozmaitych osadach, więc cóż... dla fanów marki jest to zauważalny powiew świeżości, tak bardzo potrzebny po mdłym Far Cry 5.

Do przygody Daniego Rojasa zasiadłem w pierwszym tygodniu października i przyznaję, że moje pierwsze wrażenia były nijakie. Będąc na prologowej wyspie odczuwałem non stop wrażenie, że gdzieś już to widziałem - misje główne, jak i te poboczne, a także posterunki, które trzeba przejąć, aby zdobyć potrzebne do rozwinięcia osad i bohatera surowce, były schematyczne i przypominały aktywności znane z znienawidzonej przeze mnie "piątki".

Jednakże, nie poddawałem się i liczyłem, że im więcej historii fabularnej poznam, tym będzie ciekawiej. I - na szczęście - nie myliłem się, bo po ukończeniu długiego wprowadzenia i otrzymaniu dostępu do trzech, ogromnych regionów, poczułem wolność i to, czym zawsze wyróżniał się Far Cry: oferowaniem luźnych, dających ogromną frajdę zadań, a także możliwością eksplorowania pięknych światów na różne sposoby.

Jest lepiej

Zwiedzanie tropikalnej Yary jest wyjątkowe. Każdy z terenów wyróżnia się czymś innym, a osobiście najmilej przebywa mi się na południu wyspy, gdzie mogę podziwiać górzyste widoki, a także podróżować po zalesionych, klimatycznych miejscówkach. Złego słowa nie potrafię powiedzieć także o samym projekcie Esperanzy, bo ta wygląda po prostu świetnie. Na dodatek, nie musimy grindować, aby się do niej dostać i móc eliminować stacjonujących tam wrogów już po wbiciu, załóżmy, 6 poziomu doświadczenia - to kolejny plus przypisywany przeze mnie na konto Far Cry 6.

Biorąc udział w kolejnych misjach głównych oraz yarańskich opowieściach, które są odpowiednikiem krótkich, opcjonalnych wątków postaci drugoplanowych, odczuwam wrażenie, że angażują one bardziej odbiorcę w przedstawianą przez nich historię. I tak, jak wspomniałem już trzy akapity wyżej, te z prologu były okropnie proste i powtarzalne, więc po dotarciu do El Este czy Madrugady, pozytywnie się zaskoczyłem. 

Fabularnie również jest bardzo dobrze, choć ogromna zasługa w tym Antona Castillo, w którego wcieliła się gwiazda z produkcji Breaking Bad - Giancarlo Esposito - a także jego pociechy o imieniu Diego. Bardzo dobrze zrealizowane filmiki przerywnikowe będące deserem (a to dzięki kamerze obejmującej naszego protagonistę) tejże powieści są nam odtwarzane wraz z wyprowadzeniem mocnego ciosu w kierunku znienawidzonej przez rdzennych mieszkańców Yary rodziny Castillo, więc zachęta do dalszego poznawania losów Daniego Rojasa, jak i Antona Castillo, jest spora.

Krok w tył? Bzdura

Jestem również z tej grupy zainteresowanych, którym eliminacja talentów na rzecz wyposażenia posiadającego swoje własne umiejętności się spodobała. Odblokowywanie kolejnych skillów w Far Cry 5 było dość proste, przez co za szybko stawaliśmy się zbyt potężni w walce z rodziną Seedów. Tutaj jest inaczej, ponieważ musimy dokładnie eksplorować państwo inspirowane Kubą, a także wybierać się na wyprawy po specjalnie oznaczone skarby (swoją drogą, one również wypadają lepiej na tle "piątki"), aby zdobyć ubranie pozwalające przykładowo szybciej regenerować wytrzymałość, czy pasek zdrowia. Przy tym wszystkim nie możemy zapominać o dziesiątkach giwer, które możemy modyfikować wedle własnego uznania.

Deserem jest widok TPP załączający się po dotarciu do osad, czyli najbardziej bezpiecznych miejsc na Yarze. Nareszcie możemy przyjrzeć się, jak wygląda nasza postać i bardziej się z nią utożsamić. Bardzo mocno brakowało mi tego w poprzednich dwóch pełnoprawnych odsłonach, a także spin-offach, więc cieszę się, że deweloperzy zauważyli prośby graczy w tymże temacie.

Oczywiście Far Cry 6 nie jest grą idealną, bo musimy tutaj zmagać się z chociażby idiotycznym spawnem wrogów w zastrzeżonych terenach, czy niezrozumiałym w sporadycznych sytuacjach zachowaniem NPC-ów, ale cóż - nie są to błędy, które w jakikolwiek sposób odbierałyby frajdę płynącą z zabawy, nie wspominając już o uniemożliwieniu rozgrywki.

O co chodzi z tym ciągłym narzekaniem?

Dlatego też dziwię się, dlaczego na Far Cry 6 wylewa się tyle hejtu. Każdy, kto poświęcił choć chwilę na to, aby zapoznać się z zapowiedziami gry, doskonale zdawał sobie sprawę z tego, czym ta produkcja będzie. Co jak co, ale Ubisoft zawsze doskonale przedstawia swoje zamiary jeszcze przed premierą, więc nikt tutaj nie może czuć się oszukany. Ponownie otrzymaliśmy sporych rozmiarów tereny, świetną oprawę graficzną, naprawdę niezłą optymalizację na konsolach następnej generacji (mamy tutaj do czynienia z dynamicznym 4K i stałymi 60 FPS-ami), a także modyfikacją wielu mechanik, które kulały w poprzednich odsłonach.

Deweloperzy poprawili się w zakresie fabuły, bo ta, w której walczymy z rodziną Castillo stoi - w moim odczuciu - kilka poziomów wyżej niż to, co otrzymaliśmy w "czwórce", jak i "piątce". Podobnie sytuacja wygląda z projektem lokacji, które teraz są lepiej zagospodarowane, a także samym schematem misji - szczególnie tych pobocznych. O ile we wcześniejszych Far Cry'ach były one do bólu powtarzalne, teraz można odczuć większą różnorodność dzięki rozmaitym celom stawianym przez twórców. Twórcy wciąż mają daleką drogę do osiągnięcia poziomu z Red Dead Redemption 2 od Rockstar Games, ale cieszy fakt, że wraz z każdą odsłoną jest zauważalny postęp.

Śmiem rzec, że - najczęściej - nieuzasadniona krytyka, która wylewa się na Far Cry 6, pochodzi w większości od osób, które do gry podeszły już od samego początku negatywnie. To nie pomaga w pozytywnym odbiorze tytułu i sprawia, że zamiast zauważać w pierwszej kolejności pozytywy, skupiamy się na doszukiwaniu negatywów - często nawet na siłę. Widząc komentarze sugerujące, że "szóstka" nie może pochwalić się wysokiej jakości oprawą graficzną, ma jeszcze gorzej napisane misje względem poprzednich części serii, ma dziesiątki krytycznych błędów czy nawet to, że jej świat nie tętni życiem, przychylam się ku stwierdzeniu, że jest to opinia osoby, która do przygody Daniego Rojasa podchodziła odgórnie negatywnie.

To moje zdanie nt. Far Cry 6 - a co Wy sądzicie na temat nowej pozycji Ubisoftu?

Tagi: Far Cry 6 hejt opinia Ubisoft