Mateusz Wróbel Mateusz Wróbel 10.09.2021
Sezon 5 Domu z Papieru jest lepszy niż 3 i 4 razem wzięty
1229V

Sezon 5 Domu z Papieru jest lepszy niż 3 i 4 razem wzięty

Sezon 3 i 4 Domu z Papieru wołał o pomstę do nieba i cieszę się, że najnowsze odcinki zostały zdecydowanie lepiej przygotowane.

Pierwszy sezon Domu z Papieru był czymś wyjątkowym. Historia skupiająca się na tajemniczym mężczyźnie, kryjącym się pod pseudonimem "Profesor", zaciekawiła niemalże wszystkich posiadaczy Netfliksa do tego stopnia, że sezon 2 był tylko kwestią czasu. W kolejnych odcinkach poznawaliśmy grupy przestępców biorących udział w skoku stulecia (napadu na hiszpańską mennicę) i gdy bohaterom udało się przechytrzyć hiszpańskie władze, fani produkcji Alexa Piny zapragnęli jeszcze większej ilości odcinków.

Równia pochyła

Długo czekać nie musieliśmy, ponieważ kilkanaście miesięcy po ataku na mennicę nadszedł czas na przeprowadzenie napadu na hiszpański bank. Wydawać się mogło, że odcinki wchodzące w skład trzeciego, jak i czwartego sezonu będą trzymać poziom tych poprzednich, ale produkcja Netfliksa zaczęła zaliczać spory spadek formy. W przeszłości byłem bardzo zły na to, jak bardzo reżyserzy popsuli tak świetny serial wieloma nietrzymającymi się kupy wątkami, jak i tanimi akcjami, często wyglądającymi bardzo komicznie.

Szczerze powiedziawszy, nie miałem zbyt wygórowanych oczekiwań względem piątego sezonu. Gdy oczekiwałem na jego pierwszą część cały czas z tyłu głowy pojawiała się myśl, czy warto będzie się z nim w ogóle zapoznać - nie chciałem widzieć już na własne oczy, jak ośmiu członków grupy przestępczej profesora nie potrafi poradzić sobie z szefem ochrony albo tego, jak bohaterzy ni stąd ni zowąd zmieniają stronę barykady i zaczynają - po paru zdaniach - działać na rzecz wroga. O takowych scenkach można by rozmawiać bez końca i mimo tego, iż Dom z Papieru ma bardzo mało wspólnego z realizmem, to w przypadku trzeciego i czwartego sezonu przekroczono wszelkie granice.

Jakkolwiek to zabrzmi - bałem się, co zrobią twórcy produkcji bohaterom w piątym sezonie. Za dużo pozytywnych wspomnień z nimi związanych pamiętałem i nie chciałem, aby zostały one zabite przez mnogość tych negatywnych. Pierwszy odcinek zacząłem oglądać w minioną sobotę i nie zdążyłem nawet raz spojrzeć na telefon, a moim oczom już ukazały się napisy kończące pierwszy epizod. Naprawdę, byłem mocno pod wrażeniem, że Dom z Papieru ponownie wciąga jak bagno.

Sezon 5 na bogato

Największa zasługa w tym dobrze napisanych dialogów, które nareszcie nie są już aż tak mdłe, jak te w dwóch poprzednich sezonach. Co więcej, twórcy nie boją się implementować scen, w których główni bohaterzy i ich przeciwnicy bardzo mocno cierpią. Alex Pina, mając przed sobą wyłącznie finałowy sezon, mógł oddać się wodzy fantazji i nie martwić się, jak ta decyzja wpłynie na poszczególne postacie w kolejnych sezonach. Jest to oczywiście jednoznaczne z tym, że sporo osób ginie, ale nie w tak idiotyczny sposób, jak chociażby pewna "koleżanka" profesora.

Pierwszą część 5S wyróżnia również fakt, iż oglądający nie mają ani chwili na spojrzenie na zegarek, bo zawsze ryzykują pominięciem ważnego dla historii "smaczka". Na ekranie cały czas coś się dzieje i nie można narzekać tutaj na jakąkolwiek nudę. Starć na ogromną skalę, w trakcie których amunicja z karabinów spada na ziemię w zabójczo szybkim tempie, dostarczyła nam tym razem nie tylko policja na czele z Suarezem, ale również wojsko, którego głównym zadaniem jest dorwanie przestępców za wszelką cenę. Ciężko tutaj napisać coś szczegółowego, nie rzucając przy tym spoilerami, ale pogoń za napastnikami jest ekscytująca i dzięki niezastąpionemu profesorowi, nabiera rumieńców. Fani serialu będą w siódmym niebie.

Wbrew popularnej opinii, bardzo spodobały mi się również wstawki zabierające nas w przeszłość. Alex Pina postanowił przedstawić nam początki kryminalnego życia niektórych osób w grupie, co pozwala nam jeszcze bardziej się z nimi zżyć, zrozumieć, co nimi kierowało, gdy dołączali do grupy profesora. Niestety, ale w przypadku wyprawy do wcześniejszych wydarzeń, musimy liczyć się z, w moim odczuciu, zbyt częstymi rozmowami, które na tle głównej akcji w banku bardzo mocno zwalniają tempo. Nie każdemu rozwiązanie to przypadnie do gustu.

Jeśli jesteś fanem hiszpańskiej produkcji, na pewno się nie zawiedziesz. Reżyserzy wzięli sobie do serca opinie krytyków i innych oglądających, dzięki czemu pozbyli się mankamentów, na które "chorował" trzeci i czwarty sezon przebojowego serialu Netfliksa. Z niecierpliwością czekam na S5B, który zostanie udostępniony już w grudniu bieżącego roku.

Tagi: Dom z Papieru netflix sezon 5