Iza Łęcka Iza Łęcka 10.05.2021
Ostatnie dzieciaki na Ziemi i Mustang: Duch Wolności - Wielka przygoda - sprawdzamy gry dla najmłodszych
444V

Ostatnie dzieciaki na Ziemi i Mustang: Duch Wolności - Wielka przygoda - sprawdzamy gry dla najmłodszych

Nadciągające miesiące zapowiadają się ciekawie dla najmłodszych graczy za sprawą najnowszych gier wydawanych przez Outright Games. Zaproszona na pokaz wydawcy miałam okazję poznać kilka kluczowych produkcji debiutujących jeszcze w tym roku, a mowa o The Last Kids on Earth and The Staff of Doom oraz DreamWorks Spirit Lucky's Big Adventure, które są adresowane do nieco odmiennych grup młodych graczy. Zapraszam do playtestów.

Zespoły deweloperskie tworzące dla najmłodszych odbiorców często mają niemały orzech do zgryzienia. Mogłoby się wydawać, że by stworzyć przyzwoitą grę dla młodych graczy wystarczy czerpać garściami z najpopularniejszych marek czy animacji, jednak tutaj jest pies pogrzebany. Dopasowanie rozgrywki, precyzyjne osadzenie jej realiów w chwytliwym i popularnym świecie, najlepiej z kasowej animacji czy serii książek, oraz stworzenie gameplayu, który będzie zarówno przystępny, jak i wciągający, to połączenie jak najbardziej wymagane. Przyglądając się jednak tej specyficznej grupie, śmiało można dodać do tego zestawienia jeszcze walor edukacyjny, który jest pożądany szczególnie przez rodziców. Zgodnie z badaniem UKE z 2019 roku aż 75,9% dzieci w wieku 7-15 lat gra w gry i choć najczęściej mowa o produkcjach debiutujących na smartfonach czy PC, konsole również są platformami, jakie są w kręgu zainteresowania dzieciaków.

W minionym tygodniu miałam okazję sprawdzić dwie najnowsze propozycje skierowane do latorośli, które wychodzą spod rąk hiszpańskich zespołów – w obu przypadkach mamy również do czynienia z pozycjami, jakie bazują na popularnych światach oraz produkcjach dostępnych między innymi na Netflixie. The Last Kids on Earth and The Staff of Doom oraz DreamWorks Spirit Lucky's Big Adventure są tytułami, które mogą przyciągnąć odbiorców w różnym wieku, ale nie ulega wątpliwości, że wśród młodych fanów animacji mogą cieszyć się sporą przychylnością. Z czym zatem mamy dokładnie do czynienia? Zapraszam do dalszej części tekstu.

Na pohybel zombiakom!

The Last Kids on Earth and The Staff of Doom rozszerza uniwersum stworzone przez Maxa Bralliera i przenosi nas na ulice Wakefield, które od dawna nie są bezpiecznym miejscem – domostwa są splądrowane i zniszczone, a na każdej przecznicy czy alejce na dobre rozgościły się zombiaki oraz inne zdecydowanie nieprzyjazne kreatury. W czasie apokalipsy 13-letni Jack radzi sobie jak może i wychodzi mu to całkiem efektownie. W boju nie jest jednak sam – wspólnie z June, Quintem oraz Dirkiem muszą stanąć do walki przeciwko Królowej śluzowych potworów, pozbywając się po drodze całych hord bezmózgich stworów.

Co by nie mówić, zapowiada się niezła rozwałka, która przenosi się na dość dynamiczny gameplay. Do dyspozycji graczy oddanych zostaje 4 bohaterów – każdy z nich może poszczycić się unikalnymi umiejętnościami, broniami i zbrojami, które można ulepszać, oraz kilkoma dodatkami. Z czasem nastoletni protagoniści rozwijają również własne zdolności. Wspominając o arsenale nieco prowizorycznych broni warto dodać, że twórcy z Stage Clear Studios uwzględnili nie tylko bezpośredni, szybki atak czymś w rodzaju włóczni czy maczeto-miecza, jaki dzierży Jack (na początku rozgrywki), lecz również wyrzutniami pocisków oraz bumerangiem, które pozwalają na atak z dystansu. Poszczególne odmiany broni sprawiają, że rozgrywka staje się bardzo urozmaicona i przede wszystkim pozwala lepiej poradzić sobie z wieloma wrogami. Na ulicach Wakefield bowiem nie brakuje całej masy mutantów, które grupują się i nadciągają niemal z każdej strony – by uniknąć chmar można z impetem prześlizgnąć się między nimi, broniąc się przed krwiożerczymi łapami.

Po starciach z nieco liczniejszymi ekipami potworów, mamy okazję otworzyć skrzynie – te zawierają zazwyczaj jedzenie, które wspomaga zdrowie bohatera, jak również cenne przedmioty, usprawnienia czy bronie (przykładowo wspomniany bumerang). Dzięki zapowiedziom producenta wiemy także, że nogi nie będą jedynym sposobem na poruszanie się po Wakefield, a Jack z kumplami będzie mógł korzystać z Big Mamy, czyli pojazdu przypominającego odpicowanego Jeepa.

Niezła akcja w The Last Kids on Earth and The Staff of Doom

The Last Kids on Earth and The Staff of Doom

Bardzo podobało mi się, że zespół Stage Clear Studios czerpał garściami z popularnego uniwersum i wydaje się, że odrobił zadanie domowe – choć w przypadku najnowszej gry mamy do czynienia z kolejnymi kłopotami, jakie przeżywają nastolatkowie, to intrygująco wzbogacają one popularne uniwersum. Napawa optymizmem fakt, że autor pierwowzoru Max Brallier brał czynny udział w produkcji, dodając do niej nowe elementy wpisujące się w klimat postapokaliptycznego świata. Co więcej, nie brakuje humorystycznych powiedzonek bohaterów, które mogą spodobać się graczom w wieku około 7-12 lat. Znani bohaterowie, realia miasteczka oraz kilkanaście rodzajów potworów sprawiają, że odbiorcy, którym nieobce są "Ostatnie dzieciaki na Ziemi", będą mieć sporo frajdy. Graficy odtworzyli dobrze znaną kreskę oraz wizerunki młodych śmiałków, a całość została utrzymana w wyrazistej kolorystyce. Wszystkie efekty są przyjemne dla oka.

W The Last Kids on Earth and The Staff of Doom nie brakuje dynamicznych akcji, wpadania w całe hordy zombiaków, które nadchodzą z niemal każdej strony, czy rozwałki nieco większych zakapiorów. Ci są o wiele wolniejsi od zwykłych bezmózgów, rzucają kulami ze żrącej substancji i są na tyle silni, by pozbawić bohatera sporej części zdrowia, więc warto atakować go z dystansu lub poznać schemat jego ruchów. Rozgrywka nastawiona jest na kooperację do czterech osób, zatem można stworzyć całkiem liczny zespół do zadań specjalnych – jeżeli planujemy wspólną zabawę z dziećmi w wieku wczesnoszkolnym, to może przydać im się wsparcie rodziców czy rodzeństwa. Po premierze, która planowana jest na 4 czerwca, pojawi się również opcja multiplayera. Wspominając o debiucie nie mogę pominąć istotnej kwestii – gra przeznaczona jest na PlayStation 4, Nintendo Switcha, Xboksy oraz PC.

Aheartful of Games nie zapomniało także o młodszych graczach

Zupełnie inny typ rozgrywki oferuje DreamWorks Spirit Lucky's Big Adventure od Aheartful of Games, które posiada już w swoim portfolio takie pozycje jak Heart&Slash oraz Dynasty Feud. Tym razem na tapet wzięta została znana opowieść o Mustangu z Dzikiej Doliny, która dzięki serialowi na Netflixie zyskała następne życie. W tym roku również zadebiutuje kolejny pełnometrażowy film, czyli „Spirit Untamed”, który stał się inspiracją do fabuły przedstawionej w sprawdzanej grze.

Nie ulega wątpliwości, że przygoda Lucky i Spirita nastawiona jest na spokojną eksplorację, poznawanie zakamarków Miradero i skierowana jest do młodszych graczy (PEGI 3), więc gameplay musi być stonowany i przystępny. Rozgrywka rozpoczyna się od wypełniania drobnych zadań dla ojca głównej bohaterki, dzięki którym najmłodsi gracze mają możliwość nie tylko poznać najważniejsze części miasteczka, ale przede wszystkim wprawić się w kierowaniu mustangiem. DreamWorks Spirit Lucky's Big Adventure to gra z otwartym światem, w którym miałam okazję zobaczyć już część wokół domu głównej bohaterki, poznać rynek, stację kolejową oraz wyruszyć na następne tereny. Choć Lucky kierująca wierzchowcem jest jedyną grywalną postacią, towarzyszą jej dwie przyjaciółki – Abigail i Pru. Nieustraszona młoda w trakcie nowej przygody nie może również zapomnieć o koniu, którego siły podczas dynamicznego kłusowania dość szybko się wyczerpują – wtedy warto zwierzaka albo napoić bądź pogłaskać, a nabierze sił.

Gameplay bazuje na jeździe konnej oraz szukaniu wskazanych przedmiotów, natomiast fabuła skupia się na poznaniu tajemnicy, jaka jest związana z odnalezioną mapą – Lucky wierzy, że dzięki niej jeszcze lepiej pozna mamę. W miasteczku pojawia się jednak niepokojący typ, który może zagrażać bezpieczeństwu zwierząt, więc bohaterka wspólnie z przyjaciółkami będzie musiała ratować je z opresji. Zbierając następne przedmioty, uzupełniane są wpisy w pamiętniku dzielnej dziewczyny, natomiast sprezentowany przez ciocię aparat fotograficzny umożliwia robienie rozmaitych zdjęć. Z czasem Lucky będzie także pomagać mieszkańcom mieściny i poznawać ukryte w zakamarkach sekrety.

Gra, która zadebiutuje już 25 czerwca jest całkiem przyjemna i spokojna, a całość dopełnia monotonna, stonowana oprawa dźwiękowa oraz kreska, która została dokładnie odtworzona z animacji. Szkoda jedynie, że kierując DreamWorks Spirit Lucky's Big Adventure do tak małych dzieci jak na razie nie zdecydowano się na polski dubbing – mam nadzieję, że polski wydawca wprowadzi jednak spolszczenie. W pozycji nie brakuje sekwencji tekstu w języku angielskim, które będą mało przystępne dla najmłodszego gracza. Choć dialogi między postaciami nie wydają się najważniejsze, przystępnie dopełniają przedstawioną historię, zatem szkoda, że w pozycji zabraknie polskiej lokalizacji.

Nadciąga znacznie więcej

DreamWorks Spirit Lucky's Big Adventure

Zarówno DreamWorks Spirit Lucky's Big Adventure, jak i The Last Kids on Earth and The Staff of Doom to nie jedyne propozycje oferowane w ciągu zbliżających się miesięcy przez Outright Games. Wydawca ma w katalogu jeszcze kilka obiecująco zapowiadających się perełek, które inspirowane są światami uwielbianymi przez najmłodszych. Zapowiada się, że lato i jesień wcale nie będą tak nudne dla graczy – przynajmniej tych najmłodszych. Na naszym portalu już wkrótce przeczytacie o kolejnych tytułach, które mogą zainteresować tę wymagającą grupę odbiorców.

Tagi: DreamWorks Spirit Lucky's Big Adventure The Last Kids on Earth and The Staff of Doom