Kajetan Węsierski Kajetan Węsierski 04.04.2021
Działania Sony i Microsoftu to znak czasu. Wielkie firmy zamykają sklepy i serwery
3173V

Działania Sony i Microsoftu to znak czasu. Wielkie firmy zamykają sklepy i serwery

Za sprawą Sony raz jeszcze rozgorzała dyskusja na temat zamykania serwerów oraz tego, co właściwie się za tym kryje. Warto jednak uświadomić sobie, że z biegiem czasu będzie się to działo jeszcze częściej, niż dotychczas. 

Ostatnie tygodnie stały pod znakiem zamykania – i bynajmniej nie chodzi mi o galerie czy salony fryzjerskie (choć one oczywiście ucierpiały, ale nie wplatajmy tu polityki). Zamykały się bowiem wirtualne sklepy, usługi i strony, które funkcjonowały przez długie lata. Na takie ruchy zdecydowały się choćby Sony oraz Microsoft. I przecież ostatnio dołączył do tego grona także Ubisoft. A za kulisami pewnie ma miejsce znacznie więcej podobnych akcji. 

Najgłośniej było jednak oczywiście o zamknięciu sklepów dla PlayStation 3, PlayStation Portable oraz PlayStation Vita – trzech wiekowych sprzętów od Sony, które wciąż cieszą się niemałą popularnością. Rozniosło się to sporym echem po całym Internecie, a dyskusje były bardzo zaognione. I osobiście nie jestem takim obrotem spraw ani trochę zaskoczony. Mówimy przecież o temacie, przy którym nie brakuje kontrowersji. 

A zawsze w podobnych przypadkach pojawiają się pytania... Przecież coraz bardziej idziemy w stronę cyfryzacji wszystkiego, a kolejne duże premiery zdają się obrazować rosnący trend sprzedaży w internetowych sklepach oraz odchodzenie od fizycznych kopii (o kurczącym się miejscu pisałem ostatnio tutaj). Obawy na temat potencjalnej straty swoich zakupów tylko się nasilają. Bo co, jak zamkną kolejne?

Znak czasu 

No dobrze, ale warto jeszcze bardziej zarysować samą sytuację, bo przecież nie jest tak, że wyłącznie Sony zdecydowało się nagle wyłączyć kilka swoich sklepów, w pewnym sensie wprowadzając w stan agonalny (hiperbolizując całą sytuację) trzy swoje sprzęty. Xbox już jakiś czas temu poinformował na przykład, że wraz z końcem tego roku serwery Halo zostaną wyłączone na „trzysta sześćdziesiątce”. W komentarzach na zagranicznych portalach spotykałem się z oburzeniem.

Xbox 360

Podobnie jest w przypadku Ubisoftu, który podjął decyzję o odcięciu wsparcia sieciowego dla ośmiu swoich tytułów. Spośród nich tylko jeden wyszedł później, niż w 2010 roku. A umówmy się, przez ostatnią dekadę gracze zdążyli przerzucić się na inne tytuły, które dają im satysfakcję z grania w trybach multiplayer. Czas leci, a branża rozwija się w ostatnich latach szybciej, niż kiedykolwiek wcześniej. Taki znak czasu. 

I nie wierzę, aby wszystko miało w jakikolwiek sposób wyhamować. Powiem więcej – uważam, że nowych gier będzie wychodziło coraz więcej, a nawet projekty przeznaczone wyłącznie do grania w trybach wieloosobowych będą się namnażać. Nieco podobnie jest z samymi konsolami, które też powoli przestają być „zupełnie innym sprzętem”, niż ich poprzednie wcielenia. A mimo  wszystko pojawia się obawa - a to w pełni normalne. 

Czy należy się bać?

No i właśnie – tu klaruje się podstawowe pytanie. Czy rzeczywiście jest się czego bać? Z jednej strony można pomyśleć, że tak. Kupujemy kopie cyfrowe, a potem okazuje się, iż serwery zostają wyłączone (patrz: Anthem) albo sklepy zamknięte. W zasadzie nawet gdy kupujemy pudełka, a usługi stają się nieaktywne, możemy mieć uniemożliwione ściąganie odpowiednich łatek, które wydawane były po premierze. Nieprzyjemna perspektywa, zwłaszcza w dobie premier niepełnych projektów. 

PlayStation Portable

Niemniej, uważam, że z obecnej perspektywy nie ma się czego bać. Może jestem niepoprawnym optymistą, bo jakby na to nie spojrzeć, działania korporacji są szkodliwe dla nas – graczy. Sądzę jednak, że tak odważne kroki w stronę konsol bez napędów to jasny przekaz. Wczesna kompatybilność będzie czymś naturalnym, a PlayStation czy Xbox coraz zaczną być po prostu bardziej usługami, które będziemy przenosić na kolejne generacje sprzętowe. 

Warto bowiem zwrócić uwagę, co właściwie zostało wyłączone. Sklepy na stosunkowo leciwych konsolach. Spośród nich najmłodsze jest PS Vita, które debiutowało w Europie ponad 9 lat temu. PlayStation 3 to 14 lat, a PlayStation Portable kończy w tym roku 16. Podobnie jest w przypadku wspomnianych gier Ubisoftu. Nie wierzę, że opłacało się utrzymywać ich serwery. Skoro w Far Cry 4 próżno szukać ludzi w multiplayer, to jak to może wyglądać w Far Cry 2?

Far Cry 2

Reasumując...

Czas leci i się zmienia – można się temu sprzeciwiać, tupać nogami i krzyczeć, ale nie można w żaden sposób na to wpłynąć. I niestety przez wzgląd na fakt, iż konsole zostały w pewnym momencie mocno splecione z usługami sieciowymi, trzeba liczyć się z tym, że owe elementy będą po prostu odcinane. Jakby na to nie spojrzeć – utrzymanie serwerów kosztuj, o czym wspomniałem wyżej. I są to prawdopodobnie niemałe pieniądze. A, umówmy się, nie ma sensu robić tego dla przysłowiowych kilku graczy na krzyż. 

Trudno wyobrazić sobie sytuację, w której zostaje to zatrzymane. Uważam, że z każdym kolejnym rokiem serwery gier będą zamykane. Mało tego, jak wspomniałem w tekście, sądzę, iż będzie się to działo jeszcze częściej. A wszystko to przez fakt, że tytułów jest coraz więcej i wychodzą one coraz liczniej. Taka kolej rzeczy, więc spieszmy się je kochać, bo nie wiadomo, kiedy będzie nam dane zagrać ostatni raz. 

I żeby nie kończyć tego negatywnym akcentem, należy wziąć pod uwagę, że nieco przyjemniej będzie prawdopodobnie w przypadku samych konsol. O ile sklepy na konkretnych sprzętach będą zamykane, o tyle za dziesięć lat nikt już nie zwróci uwagę na to, że wyłączono je na przykład na PlayStation 4 czy Xboksach One. Wszystkie zakupy będziemy mogli zrobić przez next-geny. A pewnie nawet na PlayStation 6 i kolejnych X’ach z nazwami, których nawet nie chcę zgadywać. 

Tagi: gry ps vita ps3 psp serwery wyłączenie Xbox