Jędrzej Dudkiewicz Jędrzej Dudkiewicz 24.02.2021
Allen kontra Farrow (2021) – recenzja serialu (HBO). Oskarżenie
1050V

Allen kontra Farrow (2021) – recenzja serialu (HBO). Oskarżenie

Są produkcje dokumentalne, które zwyczajnie należy obejrzeć, chociażby po to, żeby wyrobić sobie zdanie, gdyż będą o nich mówić praktycznie wszyscy. Zwykle są to też dzieła niezwykle trudne – zarówno jeśli chodzi o zapoznanie się z tym, co przedstawiają, jak i do oceny. Oto recenzja serialu HBO Allen kontra Farrow (2021).

Kim jest Woody Allen wie chyba każdy, kto chociaż odrobinę interesuje się kinem. Tym samym pewnie wiecie też, że od wielu lat jest on oskarżany o seksualne wykorzystanie swojej adoptowanej córki Dylan Farrow, gdy ta miała siedem lat.

Allen kontra Farrow (2021) - recenzja serialu (HBO)

Allen kontra Farrow (2021) – recenzja serialu (HBO). Do przemyślenia

Tak, Allen kontra Farrow to – jak już zostało wspomniane – niezwykle trudny do oceny serial. Twórcy przybliżają najróżniejsze szczegóły, fakty, rozmawiają nie tylko z osobami zaangażowanymi w sprawę najbardziej bezpośrednio, ale też innymi – przyjaciółmi rodziny, ekspertami, dziennikarzami, pracownikami wymiaru sprawiedliwości. Pokazują też nieznane dotąd nagrania, co z pewnością stanowi dużą zaletę. To, o czym na pewno wiele osób będzie wspominać, to fakt, że narracja jest prowadzona całkowicie z jednej strony. Sam Allen się tu nie wypowiada i oczywiście powstaje pytanie, jak było? Twórcy twierdzą, że wielokrotnie odzywali się do niego oraz jego żony, Soon-Yi, adoptowanej córki Mii Farrow, ale nie było chęci rozmowy. Ci z kolei twierdzą, że kontakt nastąpił zdecydowanie za późno.

To takie typowe przerzucanie się informacjami. I w sumie właśnie to jest bardzo ważnym wątkiem serialu Allen kontra Farrow. Chodzi mi mianowicie o to, jak tego typu sprawy są omawiane przez opinię publiczną i media, jak wiele zależy od wpływów, pieniędzy, interesów i znajomości. Jeśli ktoś stwierdzi, że serial jest jednostronny, musi pamiętać, że przez całe lata wahadło było wychylone w drugą stronę. Woody Allen miał o wiele większą siłę i pozycję, by kreować swoją wersję całej historii. Mia Farrow była lekceważona, Dylan Farrow niemal nie miała głosu.

Dlaczego? Ano dlatego, że główną taktyką Allena i jego całego sztabu współpracowników było przedstawienie Mii Farrow jako oszalałej z zazdrości kobiety, która chcąc się zemścić na dawnym partnerze, kazała Dylan bezpodstawnie go oskarżyć i „wytrenowała” ją w tym, co ma mówić. Allen kontra Farrow jest osadzone w kontekście wszystkiego, co dzieje się w ostatnich latach, to znaczy dobrze zostaje wytłumaczony mechanizm, który powoduje, że przez tak długi czas głos ofiar nie był słyszany, albo był lekceważony, zaś agresorzy cały czas cieszyli się poważaniem i sławą. Na całe szczęście się to zmienia, a wraz z serialem Dylan dostała w końcu możliwość, by wyczerpująco o wszystkim opowiedzieć.

Allen kontra Farrow jest serialem wstrząsającym, bardzo przykrym, pełnym cierpienia, ale również miłości i wsparcia, które Dylan dostała od swojej matki oraz większości rodzeństwa. Nie jest łatwo oglądać kolejne odcinki. Warto to jednak zrobić, bo twórcy stawiają wiele pytań – o rolę mediów, o budowanie narracji, o kwestię debaty na temat oddzielania autora od jego dzieła. Allen kontra Farrow to serial, o którym nie jest łatwo pisać. Może dlatego zakończę już tę recenzję. Jednak zanim to zrobię, odpowiem na najważniejsze pytanie: tak, wierzę Dylan Farrow.

PS Pierwszy odcinek serialu jest już dostępny w serwisie HBO GO. Kolejny ma premierę 1 marca (następne dwa odpowiednio tydzień i dwa tygodnie później).

PS 2 Recenzję zostawiam bez oceny, jak również plusów i minusów. Uznałem, że tak będzie najwłaściwiej.

Tagi: Allen kontra Farrow dokument Dylan Farrow HBO HBO GO Mia Farrow recenzja serialu serial serial dokumentalny Woody Allen