Paweł Musiolik Paweł Musiolik 02.04.2014 14:38
Final Fantasy VI obchodzi 20 urodziny
601V

Final Fantasy VI obchodzi 20 urodziny

20 lat temu rynek gier wyglądał kompletnie inaczej. Na świecie nie było jeszcze PlayStation, Nintendo prężyło muskuły dzięki dominacji nad Segą. Square Enix wypuszczało swoje flagowe serie gier na SNESA, dzięki czemu mogliśmy zagrać chociażby w Final Fantasy V, Secret of Mana czy Romacing SaGa. Dokładnie 20 lat temu (2 kwietnia 1994 roku) na japońskim rynku debiut zaliczyło Final Fantasy VI - dla wielu najlepsza odsłona z całej serii.

Zanim przejdziecie dalej - ostrzegamy przed spoilerami fabularnymi jakie mogą pojawić się w tym krótki tekście.

Z grą wiążę się wiele ciekawych historii, głównie z procesem jej tworzenia. Te przybliżymy w dzisiejszym odcinku Retrogrania, które pojawi się wieczorem. Teraz przytoczymy tylko informację od której nie da się uciec wspominając Final Fantasy VI. A może Final Fantasy III jak pokazuje amerykańska okładka? Otóż Square postępując lekko irracjonalnie, tytułując właśnie VI jako III z racji tego, że oryginalna, trzecia część nigdy nie opuściła granic Japonii.

Oczywiście to później się odbiło w numeracji gdy na PlayStation pojawiło się Final Fantasy VII, gracze w USA byli zaskoczeni - a gdzie pozostałe odsłony? - mogli pytać. Jeden z najsłynniejszych rysunków na okładce to oczywiście dzieło Yoshitaki Amano, słynącego ze swojego "anemicznego" stylu rysowania postaci. Terra (w japońskiej wersji Tina) siedząca na zbroi Magitek, spoglądająca na Narshe. Oczywiście sensu całość nabierała w momencie rozpoczęcia gry, które robiło wtedy gigantyczne wrażenie.

Jeśli ktokolwiek wtedy sądził, że to jedyny taki moment - mylił się. Square w tej odsłonie dobiło do absolutnego szczytu i mimo błędów w samej grze i lekko kulawego tłumaczenia, gra szokowała. Raz - robiła to rozmachem. Scena w Operze nadal robi niesamowite wrażenie i tak jak kiedyś mnie dosłownie wkurzała, tak teraz jestem pełen podziwu. Gdy w FF V uśmiercono pewnego bohatera, byłem zaskoczony. FF VI było absolutną jazdą po bandzie. Kreacja Kefki dla wielu przebija nawet Sephirotha. Szaleniec, który doprowadził do zniszczenia świata, mordujący bez jakiegokolwiek zająknięcia się. Wysysający moce z Esperów. To jest coś, czego absolutnie nie jestem w stanie wyobrazić sobie po "współczesnym" Square.

Gra ostatecznie opuściła Super Nintendo i trafiła na PlayStation dzięki firmie Tose, a później na GameBoy Advance z dodatkowymi elementami rozgrywki i lepszym tłumaczeniem. Tutaj przystano na japońską numerację, więc graliśmy w FF VI. Wersja na PSXa miała w pierwszym rzucie na rynek wersję demo Final Fantasy X na PS2, co oczywiście było bodźcem na zakup. Łączna sprzedaż wersji na SNESa i PSX wyniosła 3,48 milionów sztuk. W zestawie FF Collection kolejne 750 tysięcy.

Gra jest oczywiście dostępna w PlayStation Store i jeśli ktoś waha się czy warto, to podejrzewam, że w komentarzach nasza społeczność dokładnie wyjaśni - dlaczego warto.

Tagi: final fantasy vi playstation PSX Square Enix