SKLEP
Paweł Musiolik Paweł Musiolik 05.08.2012 12:30
Blog Musiola: Wspomnienie Final Fantasy VII
281V

Blog Musiola: Wspomnienie Final Fantasy VII

Gdy miesiąc temu Square Enix potwierdziło krążące po internecie plotki o tym, że Final Fantasy VII zostanie ponownie wydane na PC w cyfrowej dystrybucji, z dostosowaniem pod współczesne sprzęty, zapis w chmurze i osiągnięcia ucieszyłem się. Przez chwilę przemknęła mi nawet myśl, by takie wydanie zakupić mimo pudełkowej i cyfrowej wersji na PSX-a. Jednak później myśli zaczęły odpływać w kompletnie innym kierunku i zamiast myśleć o ponownym zakupie, sentymentalnie płynąłem lata wstecz gdy pierwszy raz odkrywałem ten tytuł...
Gdy miesiąc temu Square Enix potwierdziło krążące po internecie plotki o tym, że Final Fantasy VII zostanie ponownie wydane na PC w cyfrowej dystrybucji, z dostosowaniem pod współczesne sprzęty, zapis w chmurze i osiągnięcia ucieszyłem się. Przez chwilę przemknęła mi nawet myśl, by takie wydanie zakupić mimo pudełkowej i cyfrowej wersji na PSX-a. Jednak później myśli zaczęły odpływać w kompletnie innym kierunku i zamiast myśleć o ponownym zakupie, sentymentalnie płynąłem lata wstecz gdy pierwszy raz odkrywałem ten tytuł...

Od czego się zaczęło? Od poniższego zwiastuna, który tak naprawdę jest zlepkiem starych reklam telewizyjnych, które puszczało Square e trakcie oryginalnej premiery.



Jeśli ktoś nie grał w ten tytuł i patrzy na ten zwiastun, może wydać się mu bardzo dziwny. Pokraczne modele postaci zrobione na modłę super-deformed, sztywna animacja, dziwne stwory i bóg wie co jeszcze. No i ta grafika, okropności. Ale dla mnie to kawał historii i kamień milowy mojej przygody z grami. Gdyby obiektywnie spojrzeć z perspektywy czasu, to moje uwielbienie siódmej odsłony Final Fantasy VII nie pasuje pod żadne utarte schematy. Nie była to moja pierwsza gra na PSX-a (bo pierwszy był Spyro), nie był to mój pierwszy jRPG i pierwsza gra z tej serii (bo to miano dzierży Final Fantasy VIII), a co lepsze - początkowo nie ukończyłem tej gry i odbiłem się od niej jak ćma od szyby.



Ale postanowiłem jej dać szansę drugi raz i to była najlepsza moja decyzja jaką mogłem podjąć będąc dzieciakiem. Słownik języka angielskiego kupiony pod FF VIII przydał się bardzo mocno i choć wtedy nie widziałem zbytniego błędu w powiedzeniu "This guy are sick", które znają wszyscy, to i tak podstawy fabuły były zrozumiałe. Teraz, gdy patrzę wstecz, to widzę, ile ta gra miała momentów, które po dziś dzień pamiętam. Dlatego dobrze, że mamy internet, że jest YouTube, gdzie można w każdej chwili włączyć to co chce się zobaczyć.



Dajmy na to powyższy utwór, wystarczy, że go włączę przypadkiem w odtwarzaczu i mogę po prostu się położyć i myślami biegać dookoła Midgar, gdy pierwszy raz opuścimy jego granice. Mogę wziąć i wyobrazić sobie gdy dochodzimy do Kalm Town, gdzie przygrywa Ahead on Our Way, gdzie dowiadujemy się jaką przeszłość nosi w sobie Cloud. Później oglądamy Midgar Soroma nabitego na pal, bierzemy udział w obronie fortu Condor i tak dalej i tak dalej. Takich scen jest bardzo dużo.



Moment w którym dowiadujemy się prawdy o ojcu Reda XIII, całe Cosmo Canyon. Dla kogoś to banały, ale ten tytuł faktycznie ma wiele różnych scen, które potrafią dać do myślenia, lub ścisnąć za serce.



Także główny przeciwnik nie jest prosty jak budowa cepa. To ktoś całkiem inny niż intrygant i świr jakim  był Kefka. Sephiroth nie jest ani biały, ani czarny. Jego postać to wiele odcieni szarości, które nie potrafią go sklasyfikować, a czasem wręcz powodują współczucie gdy dowiadujemy się jak został potraktowany i jaka jest jego geneza.

I tak naprawdę mógłbym siedzieć i wspominać ten tytuł, pisać dlaczego nie robi się takich gier na tą generację, dlaczego akurat FF VII jest tak wspaniały, ale wiadome jest, że każdy z nas ma taki tytuł, do którego potrafi wrócić po paru latach i tak samo się cieszyć jak za pierwszym razem. Możecie uznać, że to sentymentalny bełkot, ale siądźcie i zastanówcie się nad waszymi typami, bo chętnie bym poznał wasze numery jeden.

Tagi: blog musiola Final Fantasy VII musiol Square Enix Squaresoft wideo