Bartosz Dawidowski Bartosz Dawidowski 24.04.2010 00:35
Sukces Phantasy Star Portable dzięki goliźnie?
543V

Sukces Phantasy Star Portable dzięki goliźnie?

Marka Phantasy Star wraca do świetnej kondycji. Wyniki sprzedaży Phantasy Star Portable na PSP są wręcz zaskakująco wysokie. Wygląda na to, że erpegi z trybem online'owym na kieszonsolkach staną się standardowym elementem ich krajobrazu.xxxxx

 

Wydawcy często publikują wyniki sprzedaży gier, kiedy przekroczone zostaną ustalone cezury - najczęściej jest to 500 tys, 1 mln, 1.5 mln egzemplarzy, które znalazły nabywców. W przypadku Segi sytuacja jest trochę inna - firma wyskoczyła jak filip z konopii z wynikiem 1.4 mln opchniętych egzemplarzy Phantasy Star Portable! Świetny wynik, oczywiście jeśli przez chwilę zapomnimy o Monster Hunterze i jego porażającym sukcesie na PSP.

 

Ta ilość to światowy wynik sprzedaży, który uwzględnia dwie części Phantasy Star Portable, a więc również japońskiego sequela „jedynki”. Sama część pierwsza sprzedała się w imponującej ilości 800 tysięcy kopii.

 

Jeśli druga część już w tej chwili, w samej Japonii, osiągnęła wynik 600 tys opchniętych egzemplarzy, to przyszłość dla Segi wygląda bardzo kolorowo. Co ciekawe firma podpisała przy okazji Phantasy Star Portable 2 kilka mocno kontrowersyjnych kontraktów licencyjnych (podobnie jak ostatnio Konami), m.in. z Pizzą Hut... Niech Was więc nie zdziwi, jak zobaczycie w trybie online wojowników zasłaniających się przed ostrzami wrogów tekturowymi pudłami po pizzy... Przygotujcie się też na peruki Hatsune Miku z Project DIVA, na koty Toro i Kuro (które ostatnio opanowały PS Home), a także na leczenie bohatera poprzez picie Fanty...

 

 

 

Ale to jeszcze nic: Sega podpisała kontrakty z Weekly Young Jump oraz Playboyem... efekty tego posunięcia poniżej:

 

 

 

 

Wygląda na to, że nasza wersja Phantasy Star Portable 2 będzie zawierać wizerunki "kociaków" z Playboya, a nie japońskich idolek. Decyzja mocno wątpliwa, szczególnie, że target tej gry to głównie młodzi odbiorcy. Zresztą Sega chyba zapomniała, że skończyły się czasy oglądania pornoli pod ławkami szkolnymi. Mamy erę powszechnej dostępności do golizny w odległości "jednego kliknięcia" w Google. No i ta Fanta, Pizza Hut... potrafię zrozumieć taki product placement, ale np. w wyścigach odbywających się w XXI wieku, a nie w grze fantasy, z elementami SF. Czy tylko ja załapałem zonka?

Tagi: