Wyrzuceni na bruk twórcy Xboxa przyznają: ta gierka do Game Passa nie miała szans dobrze się sprzedać
Branża gier przeżywa ostatnio tak głęboki kryzys, że nawet twórcy świeżo upieczonych hitów zaczynają mówić bez ogródek o błędach dawnego systemu. Dobrym przykładem jest David Sears, czyli dyrektor kreatywny ze studia Compulsion Games, które ma na koncie docenione i nagrodzone m.in. nagrodą BAFTA South of Midnight.
Twórca odetchnął wreszcie z ulgą po tym, jak jego zespół odłączył się od Microsoftu w ramach wielkich porządków w strukturach Xboxa, ale w najnowszym wywiadzie wprost przyznał, że tak hojne finansowanie takich projektów od samego początku nie miało żadnego biznesowego sensu.
W rozmowie z dziennikarzami Sears otwarcie opowiedział o tym, jak wyglądała współpraca z gigantem z Redmond w czasach, gdy korporacja chętnie pompowała miliony w mniejsze, artystyczne gry mające budować prestiż marki, choć wszyscy doskonale wiedzieli, że kokosów z tego nie będzie.
Reżyser przyznał, że sam bardzo chciała stworzyć South of Midnight, ale z perspektywy czasu uważa tamtejszą politykę za całkowicie niezrównoważoną. Kiedy inni deweloperzy zazdrościli im w tamtym okresie gigantycznych funduszy i nazywali to chwilową złotą erą, on sam z niepokojem czekał na moment, aż w szefostwie ktoś wreszcie pójdzie po rozum do głowy i zakręci kurek z pieniędzmi.
Z perspektywy czasu nietrudno było przewidzieć, że taka polityka musi skończyć się potężnym zderzeniem ze ścianą i bolesnymi zwolnieniami. Sears zauważył, że kiedy gigantyczne dotacje nagle zniknęły, wywołało to ogromny szok w całej branży, bo model biznesowy oparty na rozdawaniu setek milionów na niszowe projekty musiał w końcu przynieść opłakane skutki.
Co ciekawe, mimo gorzkich słów pod adresem dawnej strategii finansowej Microsoftu, twórca potrafił zdobyć się na odrobinę sprawiedliwości i zauważył, że dzisiejszy gigant zachowuje się pod wieloma względami znacznie bardziej ludzko niż za czasów swojej bezwzględnej polityki z lat dziewięćdziesiątych.