EA Play Pro osłabione. "Elektronicy" dali graczom kolejny powód do hejtu
Electronic Arts ma ostatnio wybitny talent do psucia sobie i tak już mocno nadszarpniętej opinii wśród graczy. Gdy w sieci wciąż wrze po bezlitosnym zamknięciu studia BioWare i pogrzebaniu marzeń o nowym Mass Effect, wydawca dokłada do pieca kolejną niepopularną decyzją.
Tym razem oberwało się osobom opłacającym najdroższy pecetowy abonament firmy, czyli EA Play Pro. Z oficjalnej rozpiski wynika, że już dziesiątego grudnia z katalogu usługi wyparuje naraz aż dziewięć gier, które stanowiły świetną odskocznię od głównych, przesiąkniętych mikrotransakcjami tasiemców korporacji.
Na liście tytułów przeznaczonych do odstrzału znalazły się prawdziwe perełki, zwłaszcza dla fanów ruszenia głową i mniejszych, ambitnych produkcji. Z oferty znikną chociażby kultowe FTL: Faster Than Light, genialna strategia turowa Into the Breach, a także Warhammer 40,000: Mechanicus, Dungeons 3 oraz Sudden Strike 4.
Stawkę zamykają Project Highrise, Halcyon 6, japońskie RPG Cosmic Star Heroine oraz tenisowe AO Tennis 2 - przy czym w tym ostatnim przypadku w firmie panuje taki bałagan, że w oficjalnym komunikacie pracownicy pomylili nawet nazwę i wpisali pierwszą część zamiast dwójki.
Najbardziej kłuje w oczy fakt, że większość tych pozycji stanowiła żelazny fundament abonamentu od dobrych siedmiu, a w niektórych przypadkach nawet ponad ośmiu lat. Tytuły te trafiły do biblioteki jeszcze w czasach, gdy cała usługa nazywała się Origin Access i kusiła graczy obietnicą ogromnego, stale rosnącego skarbca pełnego różnorodnych gier od zewnętrznych twórców. Przez blisko dekadę subskrybenci traktowali te produkcje jak stały element pakietu, do którego w każdej chwili można wrócić na kilka wieczorów, a teraz bez większego wyjaśnienia zabiera im się je sprzed nosa.
Dla wielu graczy to kolejny dowód na to, w jakim kierunku zmierza dziś całe Electronic Arts. Po zaoraniu zasłużonych twórców gier fabularnych i coraz mocniejszym zamykaniu się w świecie bezpiecznych maszynki do zarabiania pieniędzy, takich jak sieciowe EA Sports FC, czyszczenie abonamentu z ambitniejszych strategii i gier niezależnych wygląda... po prostu słabo? Dobrze widać to w mediach społecznościowych, gdzie wielu odbiorców po prostu krytykuje Elektroników od dobrego tygodnia.