Nowe Dragon Ball zignorowało ważną historię. Fani znów pytają o kanon...

Filmy/seriale
170V
Dragon Ball Super: Beerus
Kajetan Węsierski | Dzisiaj, 14:30
Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł

„Dragon Ball Daima” miało szczególne znaczenie dla całej marki, ponieważ było ostatnim projektem przygotowanym przy dużym udziale Akiry Toriyamy. Seria wprowadziła wyprawę do Królestwa Demonów, nowe transformacje oraz wydarzenia rozgrywające się pomiędzy sagą Majin Buu a „Battle of Gods”. Problem w tym, że najnowsza wersja „Dragon Ball Super” zachowuje się tak, jakby znaczna część tej historii nigdy się nie wydarzyła.

„Dragon Ball Super: Beerus” jest odświeżeniem początkowych wydarzeń oryginalnego anime, wzbogaconym o poprawioną animację, nowe efekty i dodatkowe ujęcia. Fani liczyli więc, że twórcy wykorzystają okazję do uporządkowania osi czasu. Zamiast tego ponownie pokazano połączonych Supreme Kaia i Kibito, chociaż w „Daimie” bohaterowie znaleźli sposób na rozdzielenie. Podczas walki z Beerusem najsilniejszą dostępną formą Goku nadal pozostaje natomiast Super Saiyan 3, bez choćby odniesienia do wykorzystanego wcześniej Super Saiyan 4.

Dalsza część tekstu pod wideo

Nie musi to oznaczać, że „Dragon Ball Daima” oficjalnie wypadło z kanonu. Coraz trudniej jednak połączyć oba anime w jedną spójną historię bez dodatkowych wyjaśnień lub bardzo wygodnych założeń. Remake miał idealną okazję, by uwzględnić ostatnie pomysły Toriyamy, lecz na razie pozostaje wyjątkowo wierny starej wersji wydarzeń. Jeśli kolejne odcinki niczego nie zmienią, dyskusje o właściwej osi czasu „Dragon Ball” szybko się nie zakończą.

Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł
Źródło: Comic Book

Komentarze (4)

SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych

cropper