Nowe Gwiezdne wojny jedną z najdroższych odsłon w historii. Star Wars: Starfighter z gigantycznym budżetem
Disney nie zamierza oszczędzać na powrocie Gwiezdnych wojen do kin. Najnowsze informacje potwierdzają, że wytwórnia nadal wierzy w ogromny potencjał marki. „Star Wars: Starfighter”, czyli nadchodzące widowisko z Ryanem Goslingiem, już pochłonęło ogromny budżet
Redakcja Forbes informuje, że budżet „Star Wars: Starfighter”osiągnął już 226,5 mln dolarów. Kwota pochodzi z dokumentów finansowych brytyjskiej spółki Blue Mist Productions, która odpowiada za realizację widowiska. Zestawienie obejmuje wydatki poniesione do 31 stycznia 2026 roku, a więc do momentu przypadającego nieco ponad miesiąc po zakończeniu zdjęć w Pinewood Studios pod Londynem.
Dla porównania, na analogicznym etapie produkcji „Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy” kosztowały 147,6 mln funtów, natomiast „Ostatni Jedi” pochłonął 162,3 mln funtów. „Star Wars: Starfighter” z wynikiem 164,9 mln funtów wyprzedził oba widowiska, choć nadal pozostaje za „Skywalker. Odrodzenie”, którego koszty na podobnym etapie wynosiły aż 281,6 mln funtów.
Tak ogromne wydatki pokazują, jak ważnym projektem dla Disneya jest nowa historia osadzona w odległej galaktyce. „Star Wars: Starfighter” ozgrywa się około pięciu lat po wydarzeniach z „Gwiezdnych wojen: Skywalker. Odrodzenie” i przedstawi zupełnie nowych bohaterów. Ryan Gosling wcieli się w cynicznego awanturnika pochodzącego z mniej uprzywilejowanej części galaktyki, który podczas swojej podróży spotka postać graną przez Flynna Graya.
Wysoki budżet jest szczególnie interesujący w kontekście ostatnich wyników finansowych Gwiezdnych wojen. „Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy” było gigantycznym sukcesem, ale kolejne kinowe odsłony nie potrafiły utrzymać podobnego zainteresowania. Według przedstawionych wyliczeń szacowany zysk Disneya z dystrybucji kinowej spadł z około 500 mln dolarów w przypadku filmu z 2015 roku do mniej niż 50 mln dolarów przy „Gwiezdne wojny: Skywalker. Odrodzenie”. Sytuacji nie poprawił również tegoroczny „Gwiezdne wojny: Mandalorian i Grogu”, który zarobił na całym świecie 345,6 mln dolarów, osiągając najsłabszy wynik spośród filmów Star Wars przygotowanych przez Disneya.
Przedstawione 226,5 mln dolarów nie oznacza ostatecznego kosztu filmu. Disney skorzystał z brytyjskiego systemu ulg podatkowych, dzięki któremu odzyskał już około 51,5 mln dolarów. Dotychczasowe wydatki po uwzględnieniu tego zwrotu wynoszą więc około 175 mln dolarów. Część zdjęć realizowano również na Sardynii, gdzie producenci mogli ubiegać się o kolejne dofinansowanie. Przed twórcami pozostają jednak prace nad postprodukcją, w tym kosztownymi efektami wizualnymi, za które częściowo odpowiadać ma londyński oddział Industrial Light & Magic.
Muszę przyznać, że jestem naprawdę ciekawy, czy Disney zdoła odzyskać zainteresowanie widzów Gwiezdnymi wojnami. Sam wybór Ryana Goslinga oraz Shawna Levy’ego wygląda interesująco, szczególnie że twórcy nie zamierzają ponownie opowiadać historii Skywalkerów, lecz przedstawić zupełnie nowych bohaterów. Czy to może się jednak udać i film wygeneruje odpowiedni wynik dla korporacji? Przekonamy się już w przyszłym roku.