Rockstar Games zaniedbał tę grę. Współzałożyciel firmy krytykuje działania twórców
Mimo że od premiery kultowego Bully minęły już dwie dekady, szkolna przygoda Jimmy’ego Hopkinsa wciąż cieszy się statusem produkcji absolutnie wyjątkowej, a zarazem nieco zapomnianej w portfolio giganta branży.
W najnowszym wywiadzie były współzałożyciel Rockstar Games, Dan Houser, powrócił pamięcią nie tylko do Max Payne'a, ale również do "szkolnego" projektu, otwarcie przyznając, że gra nigdy nie otrzymała takiego rozgłosu i uwagi, na jakie w pełni zasługiwała. Tytuł, choć do dziś darzony ogromnym sentymentem przez wierną grupę fanów, w oczach jednego z jego głównych twórców pozostał rynkowo niedoszacowany.
Houser zdradził, że proces kreacji wirtualnej akademii Bullworth stanowił dla deweloperów bezprecedensowe wyzwanie koncepcyjne. Zespół, który przez lata budował swoją renomę na seriach napędzanych strzelaninami, gangsterskimi porachunkami i kradzieżami aut, musiał całkowicie przedefiniować swoje podejście do projektowania rozgrywki.
Twórcy od początku odrzucili pomysł stworzenia „szkolnego GTA”, stając przed trudnym zadaniem zbudowania wciągającego, otwartego świata bez użycia broni palnej i pojazdów motorowych, opierając dynamikę zabawy na procach, petardach, deskorolkach i uczniowskiej hierarchii.
Ostatecznie studiu udało się stworzyć znakomitą, pełną humoru i klimatu pozycję, jednak jej potencjał komercyjny został w dużej mierze stłamszony przez atmosferę moralnej paniki. Houser zauważył, że machinę promocyjną sparaliżowała konieczność ciągłego odpierania ataków ze strony oburzonych środowisk i gaszenia pożarów wizerunkowych.
Zamiast skupić się na prezentowaniu unikalnych atutów gry i jej ciepłego przesłania, dział marketingu musiał tracić energię na przekonywanie krytyków, by nie organizowali protestów i bojkotów przed debiutem, co uniemożliwiło dotarcie do szerszego grona odbiorców.
Warto dodać, że nowa gra Rockstar Games po GTA 6 nadejdzie szybciej niż sądzimy.