Phantom Blade Zero będzie dla wielu graczy GOTY 2026. Ale na pewno nie dla Polaków
Azjatycki sektor gier wideo szykuje się do kolejnego spektakularnego triumfu na arenie międzynarodowej. Po fali zachwytów nad wczesnymi wersjami demonstracyjnymi, branżowe media opublikowały przedpremierowe opinie na temat Phantom Blade Zero, z których wyłania się obraz produkcji wręcz wybitnej.
Eksperci i dziennikarze nie szczędzą pochwał, otwarcie określając widowiskowy tytuł studia S-Game jako jednego z najmocniejszych pretendentów do nagrody Gry Roku 2026 na prestiżowej gali The Game Awards. Wszystko wskazuje na to, że rynek doczekał się godnego następcy sukcesu Black Myth: Wukong.
Zachwyt recenzentów budzi przede wszystkim niesamowity dynamizm i stylistyka starć, które płynnością i choreografią przypominają najlepsze dzieła azjatyckiego kina wschodnich sztuk walki. Twórcy zdecydowali się na odważne rozwiązania odbiegające od tradycyjnych schematów: w grze definitywnie zrezygnowano z mechaniki odradzania się pokonanych wrogów po powrocie do odwiedzonych lokacji, stawiając na autentyczną eksplorację i unikalność każdego starcia.
Dodatkowo gracze otrzymają pełną swobodę w resetowaniu ulepszeń oręża i przenoszeniu punktów na inny rynsztunek, co pozwoli na swobodne eksperymentowanie ze stylami walki i taktykami pod wymagających bossów bez konieczności nużącego grindu.
Niestety, ten bezdyskusyjny hit nadchodzących miesięcy dla rodzimych odbiorców będzie wiązał się ze sporym rozczarowaniem. Mimo gigantycznego rozmachu produkcyjnego i globalnych ambicji wydawcy, Phantom Blade Zero całkowicie pominie język polski - w grze zabraknie nawet podstawowych rodzimych napisów.
Dla sporej grupy graczy nad Wisłą, którzy liczyli na pełne wniknięcie w mroczną, wielowątkową intrygę osadzoną w orientalnym uniwersum, bariera językowa okaże się przeszkodą nie do przejścia. Decyzja ta budzi tym większy żal, że fabuła skupiona wokół motywów zdrady i honoru zapowiada się na wyjątkowo dojrzałą i rozbudowaną.
Brak polskiej lokalizacji w tytule typowanym do najważniejszych laurów branżowych to bolesny cios, który w oczach wielu polskich graczy z góry przekreśli szanse projektu na miano osobistej gry roku. Do tego dochodzi bardzo wysoka cena w polskiej walucie na tle tych innych.