FANTASTYCZNA rozgrywka i pretendent do GOTY! Phantom Blade Zero zachwyca na gameplayu i w opiniach
Gracze muszą szykować się na kawał mocnej rozgrywki. Nadciąga Phantom Blade Zero i najnowsze opinie o grze są zaskakująco dobre. Dziennikarze mieli okazję spędzić z produkcją nawet kilkanaście godzin, a niektórzy już teraz wskazują ją jako jednego z kandydatów do tytułu najlepszej gry 2026 roku.
Najnowsze zapowiedzi Phantom Blade Zero są wyjątkowo zgodne - największą gwiazdą produkcji jest system walki. Starcia są bardzo szybkie, responsywne i efektowne, ale nie sprowadzają się wyłącznie do wciskania kolejnych przycisków. Kluczowe znaczenie mają parowanie, uniki, przełamywanie gardy i odpowiednie zarządzanie Sha-Chi. Jeden z dziennikarzy porównał satysfakcję płynącą z pojedynków do Sekiro, a inny po blisko 10 godzinach zabawy już teraz wymienia grę wśród swoich kandydatów do GOTY.
S-GAME przygotowało przy tym ogromny arsenał - 30 podstawowych broni oraz 25 specjalnych Phantom Edge. Poszczególne typy uzbrojenia oferują własne kombinacje i animacje, a szybkie przełączanie sprzętu ma być ważną częścią walki. Bohater może również przejmować niektóre techniki pokonanych przeciwników. Wszystko wygląda niezwykle widowiskowo: Soul odbija nadlatujące ostrza, wykonuje akrobatyczne kombinacje i walczy niczym bohater najlepszych filmów kung-fu, ale najważniejsze jest to, że według testujących efektowne animacje rzeczywiście idą w parze z pełną kontrolą nad postacią.
Bossowie mają być jednym z najmocniejszych punktów całej przygody. Już początkowe godziny oferują wiele dużych pojedynków, a przeciwnicy różnią się nie tylko wyglądem, ale przede wszystkim sposobem walki i wymagają poznania odpowiedniej taktyki. Niektóre starcia potrafią zatrzymać gracza na kilkanaście prób. Bossowie posiadają dwie fazy, lecz po dotarciu do drugiej i śmierci nie trzeba ponownie przechodzić pierwszej, dzięki czemu wysoki poziom trudności nie powinien prowadzić do niepotrzebnej frustracji.
Dużym zaskoczeniem jest skala eksploracji. Phantom Blade Zero nie okazuje się serią liniowych aren połączonych efektownymi pojedynkami. Lokacje oferują rozwidlenia, skróty, sekrety, ukryte wyposażenie i opcjonalnych bossów, a zdobywane narzędzia pozwalają wracać do wcześniej niedostępnych miejsc. Świat ma półotwartą strukturę, a dziennikarze podczas swoich sesji odnajdywali nawet broń i całe fragmenty lokacji, które inni testujący całkowicie przegapili.
Pierwsze godziny pokazują również, że Phantom Blade Zero nie jest typowym soulslike’em. Produkcja wykorzystuje niektóre rozwiązania kojarzone z tym gatunkiem, ale zdecydowanie mocniej stawia na szybkość, swobodę walki i własny styl. 66 dni życia Soula nie stanowi też ograniczenia czasowego podczas pierwszego przejścia - jest przede wszystkim elementem historii. Znacznie bardziej wymagające zasady mają pojawić się dopiero w New Game Plus.
Największym znakiem zapytania pozostaje optymalizacja. Podczas testów pojawiały się spadki płynności i krótkie przycięcia, co przy systemie walki opartym na precyzyjnym parowaniu może mieć duże znaczenie. S-GAME ma jednak pracować nad poprawą wydajności przed premierą.
Phantom Blade Zero może być czymś znacznie większym niż efektownie wyglądającą grą akcji - niektórzy już teraz widzą w produkcji jednego z kandydatów do GOTY.