Netflix od dzisiaj z nowością, która zachwyciła Stephena Kinga. Adaptacja docenionej historii
Widzowie platformy Netflix mogą sprawdzić dzisiaj naprawdę ciekawą nowość. Nawet Stephen King postanowił zareagować na produkcję.
W ostatnich tygodniach na platformie Netflix nie brakowało oczekiwanych produkcji, ale nie wszystkie spełniły wysokie oczekiwania szerokiej publiki. Jak będzie z dzisiejszą nowością?
„Moi smutni zmarli” są już dostępni na Netflix. To czteroodcinkowy miniserial w reżyserii Pablo Larraína, który przedstawia historię wykorzystującą motyw kontaktu ze zmarłymi. Produkcja zwróciła uwagę samego Stephena Kinga, który postanowił osobiście zachęcić swoich czytelników do seansu.
Główną bohaterką opowieści jest Ema, w którą wciela się Mercedes Morán. Niedawno emerytowana lekarka od lat posiada niezwykły dar – potrafi widzieć i słyszeć zmarłych. Kobieta nauczyła się żyć ze swoimi zdolnościami i próbuje odnaleźć spokój po śmierci matki, jednak jej codzienność zostaje brutalnie przerwana.
Do Emy przyjeżdża siostrzenica Julie, grana przez Dolores Fonzi, a w okolicy dochodzi do brutalnego zabójstwa nastolatków. Wydarzenia uruchamiają lawinę kolejnych zdarzeń, a nadprzyrodzone zdolności bohaterki przestają być wyłącznie jej osobistym problemem. Konsekwencje mają dotknąć tysiące ludzi.
Stephen King zwrócił uwagę właśnie na pomysł rozwijający tę historię. „Świetny pomysł! A gdyby ktoś, kto potrafi słyszeć, a czasami także widzieć zmarłych, wpadł do miejskiego ujęcia wody i tam uległ rozkładowi? A gdyby po wypiciu tej wody KAŻDY potrafił to robić?” – napisał autor, wspominając jednocześnie, że za kamerą stanął jego „stary przyjaciel” Pablo Larraín.
„Moi smutni zmarli” zapowiadają się więc na nietypową propozycję dla widzów szukających mrocznej historii z mocnym nadprzyrodzonym motywem. Cztery odcinki sprawiają również, że całą opowieść można poznać podczas jednego dłuższego wieczoru.